Opony całoroczne - zalety, wady oraz moja opinia o tym, czy dwa komplety można zastąpić jednym po 2 latach użytkowania

Opony całoroczne – zalety, wady oraz moja opinia o tym, czy dwa komplety można zastąpić jednym po 2 latach użytkowania

Jak ważne jest odpowiednie ogumienie w samochodzie nikogo nie trzeba przekonywać. Zwłaszcza widać to w zimie, gdy – tradycyjnie – zaskoczeni kierowcy na letnich oponach przeżywają czasami prawdziwy horror. A może wyjściem z sytuacji są opony całoroczne (wielosezonowe), zastępujące zimowe oraz letnie? Użytkuję takie od dwóch lat. Jeździłem nimi w upałach, w mrozach, po śniegu, po asfalcie, wolno, szybko. Jakie są ich zalety i wady? Już mówię.

Całoroczne komplety kół mają zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników. Niektórzy twierdzą, że opony zimowe oraz letnie, wraz z ich wymianą dwa razy do roku to wymysł firm z branży oponiarskiej, które z chęci większych zysków „posmarowały” tu i ówdzie i w końcu wytworzyły w kierowcach przekonanie o konieczności posiadania dwóch, zamiast jednego kompletu gum. Inni z kolei mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Nie będę tutaj wchodził w te spory, ani próbował rozwikłać teorii spiskowych.

Opony wielosezonowe są przystosowane do jazdy w lecie i w zimie

Powiem jakie są moje doświadczenia – mieszkańca Warszawy, czyli dużego miasta – związane z przejechaniem wielu kilometrów na oponach całorocznych marki Dębica Navigator. Swoje wrażenia podzielę na dwa sezony: letni i zimowy.

Jak sobie radzą w lecie

Na początek idzie lato, czyli okres, w którym drogi są zazwyczaj suche i przyczepne, a aura sprzyjająca. W okresach wakacyjnych, przy wysokich temperaturach, swoim samochodem przejechałem całkiem sporo kilometrów. Zarówno po Warszawie, jak i przy okazji wyjazdów na Mazury, podczas których „robiłem” po 200-300 kilometrów.

Opony w Mitsubishi Outlander

Muszę powiedzieć, że nie zauważyłem żadnej różnicy względem podróży na oponach letnich. Nawet podczas upałów bieżnik nie przyklejał się do asfaltu, a stan opon po sezonie letnim znacząco się nie pogorszył. Jazda po autostradzie z oponami wielosezonowymi też niczym nie różniła się odczuciami względem podróży na ogumieniu letnim.

Jak sobie radzą w zimie

Tutaj miałem większe obawy co do tego, jak opony całoroczne sobie poradzą. Tutaj również kluczowa jest informacja, którą podałem powyżej, że mieszkam w Warszawie. W terenie zabudowanym rzadko zdarzają się sytuacje, w których ulice są naprawdę pokryte śniegiem. I abstrahuję już od tego, że padający i utrzymujący się dłużej śnieg w Polsce centralnej to naprawdę unikatowa sytuacja.

Zima to test dla opon całorocznych

Zatem w przypadku „nowoczesnej zimy”, w której występują niskie temperatury, czasem coś popada, ale nie za bardzo, a jak bardziej, to od razu zostanie rozjeżdżone, albo odśnieżone przez pługosolarki, opony wielosezonowe radzą sobie bardzo dobrze. W takich warunkach nie miałem problemów z utrzymaniem przyczepności, a przynajmniej nie były one zauważalnie większe, niż w przypadku opon zimowych.

Podczas wyjazdu poza teren zabudowany w zimie również nie czułem, że igram ze śmiercią jeżdżąc na oponach całorocznych. W okresie świątecznym 2014 trafiła mi się podróż, podczas której temperatura oscylowała wokół -8* i padał lekki śnieg, który dodatkowo był nawiewany na jezdnię z poboczy. W tych warunkach nie miałem większych problemów. Oczywiście nie jechałem na krawędzi sprawdzając czy na tym zakręcie wpadnę do rowu, czy dopiero na kolejnym. Nie – spokojna, normalna jazda w okolicach limitów prędkości poza terenem zabudowanym.

Bieżnik w oponie ma bardzo duże znaczenie

Czy warto?

Z powyższego opisu powinno wynikać, że zdecydowanie tak. Ale sytuacja nie jest jednoznaczna. Z mojego punktu widzenia – mieszkańca miasta, który tylko okazjonalnie wyjeżdża w dłuższe trasy – zdecydowanie tak. Popatrzmy chociażby na koszty. Tutaj objawia się wielka zaleta opon całorocznych, bo oszczędzamy zarówno na samych gumach (jeden komplet zamiast dwóch), jak również na wymianie 2 razy do roku. Niektórym odpadają też koszty magazynowania opon.

Kolejną zaletą jest fakt, że nie musimy kalkulować „czy już wymienić opony, czy jeszcze trochę poczekać” i jesteśmy pewni, że zima nas któregoś ranka nie zaskoczy. A nawet jak zaskoczy, to nie będzie to tak bolesne w skutkach.

Dobre opony to podstawa w samochodzie

Jednak jeśli ktoś mieszka np. w górach, albo poza miastem, to opony całoroczne nie są już takie idealne. W ciężkich warunkach, kiedy przydałyby się najlepiej opony z kolcami, niczym w samochodach rajdowych, albo przynajmniej łańcuchy, opony zimowe mogą wypunktować gumy całoroczne. Ich przystosowanie do warunków zimowych daje im w końcu pewne specjalne cechy, a w ekstremalnych sytuacjach czasami nawet o 7% lepsze właściwości jezdne mogą być decydujące.

Dlatego decyzję o zakupie opon całorocznych proponuję podejmować po analizie tego, gdzie, ile i czym się jeździ. Jeśli komuś zdarza się jeździć w trudnych warunkach zimowych, to lepiej mieć jednak 2 komplety ogumienia, w tym jeden typowo zimowy. Jeśli ktoś podróżuje głównie po mieście, to moim zdaniem nie ma co się zastanawiać i brać wielosezonowe. Tego typu opony nie są zauważalnie gorsze od letnich/zimowych, a posiadanie ich daje naprawdę spore oszczędności.