Śnieg na parkingu - jak z niego wyjechać gdy się zakopiemy?

Śnieg na parkingu – porady jak wyjechać gdy się zakopiemy

Miejsce w podziemnym garażu to prawdziwe zbawienie w zimie. Nie każdy jednak ma do niego dostęp i wtedy narażony jest na pułapki, które zimowa aura lubi zastawiać na kierowców. Jedna z nich umiejscowiona jest już na samym początku – na parkingu gdzie stoją nasze samochody. Co zrobić, gdy śniegu napada tyle, że ciężko jest wyjechać ze swojego miejsca?

Zacznę od rzeczy oczywistych – opony letnie na śniegu radzą sobie fatalnie, przez co bardzo utrudniają opuszczenie parkingu, gdy wcześniej ostrzej sypnie śnieg. Dlatego polecam wszystkim użytkownikom samochodów wymienić je na zimowe, albo na opony całoroczne – jeśli ktoś nie jeździ dużo, albo ogranicza się do odśnieżanych ulic polskich miast.

Obojętnie jakie ogumienie znajduje się na felgach naszych samochodów można zastosować 3 techniki, które pomogą opuścić parking, gdy samochód przy próbie ruszenia stoi, a koła kręcą się w miejscu. Zacznę od tych, które warto wykonać w pierwszej kolejności:

Zmarznięty śnieg na szybie to nic przyjemnego

1. Odśnieżenie wyjazdu

Parkingi od czasu do czasu odwiedzają pługi śnieżne, które oczyszczając środek drogi zgarniają śnieg na boki, który tworzy bandy utrudniające wyjazd. Jeśli zaobserwujemy coś takiego, to warto przy okazji odśnieżania karoserii machnąć parę razy łopatą (taką małą, samochodową dobrze mieć zimą w bagażniku), aby usunąć nadmiar śniegu. Często to okazuje się wystarczające, aby nie mieć problemów z wyjazdem. Czasami zabawy z usunięciem burty śnieżnej jest więcej, gdy samochód stał parę dni i warstwa śniegu zdążyła się lekko rozmrozić, bo temperatura oscylowała wokół 0*, a później znowu zamarznąć. W krańcowych przypadkach czeka nas kucie w zwartym lodzie, dlatego warto monitorować sytuację z naszym samochodem i ewentualnie interweniować wcześniej, by później uniknąć stresu.

2. Rozbujanie samochodu

Gdy bandy śnieżnej nie ma, a samochód wciąż nie chce wyjechać warto jest zastosować metodę wahadła. Bardzo rzadko zdarza się, że samochód stoi idealnie w miejscu ślizgając się. Zazwyczaj na początku trochę się porusza, a później koła tracą przyczepność. Można to wykorzystać i spróbować rozbujać samochód.

Śnieg i Dacia Lodgy na parkingu

Dodajemy lekko gazu, a gdy koła zaczynają buksować wciskamy sprzęgło. Gdy samochód wróci do pozycji wyjściowej, po chwili wychyli się lekko w drugą stronę. Wtedy znowu lekko dodajemy gazu, by nadać mu większego rozpędu do jazdy do przodu. Kilkukrotne powtórzenie tego manewru może sprawić, że prędkość, z którą porusza się „rozbujany” pojazd okaże się wystarczająca, aby pokonać przeszkodę. Metodę tę polecam posiadaczom manuali – automatyczne skrzynie biegów nie nadają się do takich rzeczy.

3. Podłożenie czegoś pod koła

Gdy już wszystko zawiedzie trzeba sięgnąć po środki ostateczne. Polecam stosować je tylko gdy wszystko inne zawiedzie, bo są zwyczajnie uciążliwe i czasochłonne. Potrzebujemy twardych kawałków stosunkowo sztywnego materiału – idealnie nadają się do tego małe dywany. Podkładamy je tuż pod koła napędzanej osi – od tej strony, w którą chcemy ruszyć.

Peugeot 306 zimą

Sztywny materiał jest bardzo ważny, bo miękka tkanina najpewniej zawinie się w jakimś stopniu i nie osiągniemy pożądanego efektu – przyczepnego „czegoś” pod kołami.

Jeśli to nie pomoże, to bez pomocy innego samochodu z hakiem holowniczym się nie obędzie – chyba, że ktoś może sobie pozwolić na poczekanie do odwilży. Mam jednocześnie nadzieję, że jeśli już któryś z nas – kierowców – utknie na parkingu, to po zastosowaniu kroku 1 lub 2 spokojnie z niego wyjedzie.