A2 Warszawa-Łódź - normalni kierowcy nie mają tu czego szukać

A2 Warszawa-Łódź – „normalni” kierowcy nie mają tu czego szukać

Jadąc ostatnio Volkswagenem Golfem z aktywnym tempomatem po autostradzie A2 postanowiłem trochę pobawić się tym cudem techniki, podróżując spokojniej niż zwykle. I wtedy miałem okazję zastanowić się nad jedną kwestią, na którą nigdy specjalnie nie zwracałem uwagi – dla rozsądnie spokojnych kierowców na tej autostradzie po prostu nie ma miejsca.

Temat tego, czemu na A2 na odcinku Warszawa-Łódź (czyli pomiędzy węzłem Konotopa i Stryków) nie wybudowano od razu 3 pasów poruszany jest praktycznie w każdej dyskusji poświęconej natężeniu ruchu na tej drodze. Sam się nad tym zastanawiam, biorąc pod uwagę to, jak dużo samochodów podróżuje tą drogą, ale nie to dzisiaj będzie tematem wpisu.

Typy kierowców w Polsce

Tematem będzie coś, co wynika ze stylu jazdy osób w Polsce, a dwupasmowość A2 maksymalnie to uwypukla. Każdy, kto spędził trochę czasu jeżdżąc po drogach w naszym kraju wie, że spotkać można na nich kierowców skrajnie różnych. Na jednym biegunie mamy osoby, według których dopuszczalny limit prędkości na danej drodze to stanowczo za dużo i lepiej jest odjąć od niego 20-30 km/h. Wtedy jest „bezpiecznie”. Drugi biegun to drogowi kamikadze, dla których podróż to ciągła walka o to, by być pierwszym na danym odcinku drogi. Wyprzedzają „na lakier”, siedzą na zderzaku, mrugają światłami.

Autostrada A2 - MOP Brwinów

W środku tego wszystkiego są „przeciętni” kierowcy, czyli tacy, którzy ani nie chcą ryzykować życia w imię wyprzedzenia 44, a nie 42 innych samochodów, ani nie uważają, że przy 90 km/h poza terenem zabudowanym ich samochód nagle oderwie się od ziemi pod wpływem prędkości.

I oni na A2 mają przechlapane

Mówię tu o osobach jadących 120-130 km/h. Na prawym pasie są oni notorycznie spowalniani zarówno przez kierowców TIRów, jak i osobówki, dostosowujące swoją prędkość do ciężarówek. Niby nic strasznego, przecież jest drugi pas do wyprzedzania. Ale lewy pas na A2 należy do kierowców, dla których z kolei limit 140 km/h to stanowczo za mało. Gdy jedziemy autostradą w godzinach, gdy ruch jest spory, takich osób jest bardzo dużo.

I jeśli ktoś na prawym pasie nie ma naprawdę zrywnego auta (1,4 TSI 150 KM w Golfie dawało tu bez problemu radę), to wbić się na lewy wcale nie jest łatwo, bo różnica prędkości pomiędzy pasami nierzadko wynosi więcej niż 50 km/h, a w krańcowych przypadkach jest wręcz dwukrotna (90 – 180 km/h). Wtedy manewr wyprzedzania obarczony jest sporym ryzykiem, bo inne, znacznie szybciej jadące osoby, zmuszone są do hamowania. Bardzo często manifestują wtedy swoje niezadowolenie przyklejając się do zderzaka, a wiadomo jak niebezpieczne jest to przy dużych prędkościach.

A2 - Konotopa Stryków

Dlatego ze sporym zaskoczeniem stwierdziłem, że przez specyfikę jazdy niektórych kierowców w Polsce i fakt, że A2 jest dwupasmowa (oraz generalnie, że dominują u nas autostrady o takiej ilości pasów ruchu), to właśnie Ci „normalni” kierowcy mają podczas jazdy między Warszawą i Łodzią najbardziej przechlapane.

Są za szybcy dla wolnych i za wolni dla szybkich.

  • Krzysztof Wrocław Transport

    to zapraszam na „autostradę” a4 Wrocław – Legnica to zobaczysz co tam się dzieje

    • Racja – jechałem tam parę miesięcy temu i też lekko nie było. No i tam dochodzi brak pasa awaryjnego i jakiegokolwiek pobocza – nie wiem jakim cudem ta droga jest oznaczona jako autostrada…

  • Prorok dobrej nowiny

    jest chaos, bo ludzie zamiast jechać normalnie 150-170 km/h wleką się niemiłosiernie. Chcesz dziadu jechać sobie 100-110 km/h to won z autostrady. Nawet w uk jak jest na znaku 70 mph to KAŻDY jedzie 10-20 mph szybciej i to dotyczy każdego typu drogi. Tylko wpolszy grupa szeryfów nie mających komu donosić po upadku komuny snuje się po krajówkach i autostradach z prędkościami patrolowymi paraliżując ruch drogowy w całym kraju.

    • Zbychu

      Prorok weź się puknij w łeb. Co ty wypisujesz !! same głupoty piszesz 150 do 170 hehe weź sobie z kup na torze 2 godziny i pośmigaj a nie zarażaj innych na utratę zdrowia lub życia.