Skoda Citigo 1,0 MPI 75 KM Style - TEST wersji, której nigdy wcześniej nie spotkałem na ulicy

Skoda Citigo 1,0 MPI 75 KM Style – TEST wersji, której nigdy wcześniej nie spotkałem na ulicy

Najmniejszy członek gamy modelowej Skody to idealny przykład auta, które na ulicy jest „przezroczyste”. Niczym się nie wyróżnia, nie tryska awangardowymi, stylistycznymi rozwiązaniami, nie zwraca uwagi. Czy da się sprawić, by Citigo jednak przyciągało na ulicy zainteresowane spojrzenia? Czesi pokazali, że tak.

Przepis na stworzenie wyróżniającego się egzemplarza Skody Citigo jest stosunkowo prosty. Bierzemy i montujemy białe, wykonane z lśniącego tworzywa felgi CRUX. Karoserię malujemy na bardzo atrakcyjny kolor „Błękit Saphire”, a następnie obklejamy ją białymi pasami. Na masce, dachu, drzwiach oraz tylnej klapie.

Skoda Citigo Style - tył

Efekt takiego, niekosztującego fortuny (z naklejkami i felgami można zamknąć się w 3000 zł) zabiegu jest naprawdę imponujący. Jeżdżąc przez tydzień testowym Citigo przyglądałem się innym egzemplarzom tego auta na ulicy i różnica jest piorunująca. Tak upiększony samochód wciąż nie jest obiektem westchnień motoryzacyjnych estetów, bo o ile inne Skody są ładne (Fabia, Yeti), albo bardzo ładne (Rapid Spaceback, Superb), to Citigo wyraźnie czegoś brakuje, ale naprawdę sprawia pozytywne wrażenie i przyciąga uwagę. Wszak białe pasy na niebieskim lakierze kojarzą się z amerykańskim muscle carami, a białe felgi z samochodami rajdowymi.

Jak się jeździ?

Niestety na zewnętrznych elementach stylizacyjnych podobieństwa do Dodge’a Vipera albo Citroena DS3 WRC się kończą. Pod maską testowanej Skody Citigo pracuje jednostka 1,0 MPI o mocy 75 KM, która ze sportem ma wspólną chyba tylko literkę „p”. Co gorsza jest to najmocniejszy motor, który można do tego modelu zamówić. Czy jednak w codziennym użytkowaniu nie daje on rady?

Skoda Citigo Style - silnik MPI

Nie jest wcale aż tak źle i w naturalnym środowisku małej Skody, czyli w terenie zabudowanym nie można mieć do tego trzycylindrowca wielu zarzutów. W miejskim zakresie prędkości, tj. 0-80 km/h (a zwłaszcza 0-50 km/h) dynamika spokojnie pozwala na sprawne starty spod świateł czy włączanie się do ruchu.

Jeśli pojedziemy w Citigo w trasę będzie już gorzej, zwłaszcza jeśli na pokład zabierzemy komplet czterech pasażerów (całe szczęście nikomu nie przyszło do głowy, bo z tego malucha czynić pojazd dla piątki pasażerów, bo dla trójki siedzącej z tyłu byłoby to traumatyczne doświadczenie). Mała Skoda potrzebuje wysokich obrotów by wykazać większą ochotę do przyspieszania przy wyższych prędkościach, ale wciąż nie jest to „kop”, który pozwoli od ręki wyprzedzać kolumny ciężarówek na drogach krajowych.

Skoda Citigo - białe felgi

Chociaż muszę przyznać, że testowana Skoda w dwóch miejscach pozytywnie zaskoczyła mnie tym, jak radzi sobie podczas jazdy poza miastem, gdy jedziemy bez szaleństw, ale dynamicznie, w granicach obowiązujących przepisów. Pierwszym z nich jest stabilność. Małe, nieco „pudełkowate” samochody podczas wyprzedzania dużych pojazdów przy prędkościach autostradowych stają się zazwyczaj mocno niestabilne. W przypadku Citigo o żadnym myszkowaniu nie było mowy. Również układ kierowniczy daje radę – nie jest mistrzem precyzji, ale przy wspomnianym wyżej braku szaleństw pozwala naprawdę sprawnie pokonywać zakręty ze sporą dozą przyjemności.

Słowa uznania należą się też skrzyni biegów, czyli 5-stopniowemu manualowi. Biegi zmieniane są bez problemów, nic się nie haczy, sprzęgło działa tak, że nawet jeżdżąc dużo w korkach o kondycję lewej stopy nie trzeba się martwić. Gorąco polecam to rozwiązanie zamiast przekładni zautomatyzowanej, którą miałem okazję jeździć parę lat temu w Citigo i do dzisiaj jest to najgorsza skrzynia biegów w moim osobistym rankingu.

Skoda Citigo - zegary

Omawiając jednostkę napędową warto wspomnieć też o jej apetycie na paliwo. W trasie wynik poniżej 5 litrów jest bardzo łatwy do osiągnięcia. Jazda po autostradzie skończy się ubytkiem około 6-7,5 litrów na każde 100 przejechanych kilometrów, podobnie jak w mieście. To wszystko przy żwawej, dynamicznej jeździe i manualnej skrzyni biegów.

Na sam koniec zostawiłem sobie największą zaletę układu jezdnego Citigo – zawieszenie. Wiadomym jest, że przy małym rozstawie osi nierówności poprzeczne będą mocniej odczuwalne niż w dużych limuzynach. Mimo to niewielka Skoda radzi sobie ze wszystkimi niedoskonałościami nawierzchni w sposób wzorowy. Jest cicho i kulturalnie, a zwieszenie zostało tak zestrojone, że zapewnia odpowiedni kompromis między komfortem (w którym wspomagają je wygodne fotele), a pewnością prowadzenia.

Skoda Citigo - miasto

W miejskiej dżungli

Powiedzmy sobie szczerze – Skody Citigo nie kupuje się po to, by jeździć nią po autostradach. Tam jej użytkownicy zapuszczać się będą stosunkowo rzadko. Kluczowe jest zatem pytanie, czy ten mały mieszczuch dobrze radzi sobie na miejskich ulicach, parkingach pod centrami handlowymi, korkach.

Zacznijmy od ulic, które są sprawdzianem dla zwinności samochodu. W Citigo silnik zamontowany jest tradycyjnie, z przodu. Sprawia to, że Skoda nie ma tak rewelacyjnego promienia zawracania jak chociażby Renault Twingo (tam dzięki umieszczeniu silnika z tyłu i większej ilości miejsca z przodu koła skręcają się pod naprawdę dużym kątem), ale nie ma się tu czego wstydzić. Kierownica chodzi z małym oporem, a auto reaguje żwawo na jej ruchy, więc naprawdę w tym względzie jest dobrze.

Miejska Skoda Citigo - parking

Centra handlowe odpowiadają na pytanie jak miejska Skoda radzi sobie przy parkowaniu. W tym wypadku regularna, pozbawiona fajerwerków linia nadwozia pokazuje swoje dobre oblicze. Wyczucie gdzie samochód się kończy jest wyjątkowo proste, bo niemal nic nie wystaje za praktycznie pionowe boczne i tylną szybę. Przód również jest krótki, więc jest mała obawa, że nim o coś zahaczymy. Testowane Citigo wyposażone było w „pikające” czujniki parkowania z tyłu, ale spokojnie mogłoby ich nie być i nie odczułbym z tego powodu dyskomfortu.

Robiąc zakupy i ładując je do bagażnika zauważymy z kolei to, że praw fizyki nie da się oszukać i w tak małym nadwoziu nie ma szans na przepastny kufer. 251 litry to wynik akceptowalny do miejskich zastosowań, chociaż doskwiera trochę wysoki próg załadunku.

Skoda Citigo Style - tylna kanapa

Jeśli na zakupy zabralibyśmy znajomych i część z nich musiałaby usiąść z tyłu to nawet wyżsi miłośnicy shoppingu nie mieliby specjalnie podstaw do narzekania. Dzięki wysokiej linii dachu z miejscem nad głową nie ma problemu. Na nogi jest już gorzej, ale tylna część fotel wykończona została miękką tkaniną, więc nawet jeśli kolana się z nią zetkną, to nie będą cierpieć z tego powodu.

Stojąc w korkach mamy czas przyjrzeć się wyposażeniu wnętrza i samemu projektowi kabiny. Niestety jak na małe, a przez to tanie miejskie auto przystało, Skoda Citigo nie może pochwalić się dużą ilością najnowszych bajerów. Testowany egzemplarz był bogatszą wersją Style, dzięki czemu posiadał elektrycznie sterowane szyby, klimatyzację czy komputer pokładowy. Na tym jednak dodatki z grubsza się kończą – radio nie wspierało USB, nie było połączenia Bluetooth z telefonem, na kierownicy nie było przycisków.

Skoda Citigo Style - wnętrze

Sam projekt kabiny nie wzbudza zbyt wielu emocji. Jak na Skodę przystało jest prosto, funkcjonalnie, ale trochę nudno. W testowanym egzemplarzu odczucia poprawiały dwa elementy – białe, połyskujące wykończenie deski rozdzielczej i rewelacyjna kierownica o sportowym charakterze. Dobrze wyprofilowana, spłaszczona u dołu, wykończona dziurkowaną skórą. Aż miło się ją trzymało w dłoniach.

Podsumowanie Citigo

Zbierając wszystkie powyższe akapity muszę przyznać, że tydzień spędzony ze Skodą Citigo to był bardzo przyjemny czas. Nie jest to samochód na każdą okazję, ale w mieście sprawdza się bardzo dobrze – jest zwinny, wyjątkowo prosty w parkowaniu, a jego silnik zapewnia dostateczną dynamikę. A gdy czasami pojedziemy nim w dłuższą trasę, to przy spokojnej jeździe też „da radę”. Testowany egzemplarz kosztuje 45 070 zł, a na tę kwotę składa się wyposażenie standardowe odmiany Style (41 120 zł) i kilka dodatków, jak felgi, tempomat. Wydając dodatkowych kilka tysięcy można dokupić nawigację, lepsze audio czy szyberdach. Sądzę jednocześnie, że testówka skonfigurowana była bardzo rozsądnie, a wydawanie więcej na takiego malucha nie jest przesadnie uzasadnione ekonomicznie. Zwłaszcza jeśli zobaczymy, że cennik Fabii startuje od 40 380 zł.

Skoda Citigo - logo

Mam do Citigo tylko jeden poważniejszy zarzut – brak dostępnego silnika TSI. Jakaś mała, nowoczesna, jednostka, np. 1,2 TSI naprawdę bardzo przydałaby się w takim aucie dla osób, które chciałyby uczynić z miejskiej Skody samochód, który lepiej poradzi sobie przy wyższych prędkościach, a w dodatku będzie lepiej brzmiał (1,0 MPI pod względem akustycznym to typowy, „oldschoolowy” trzycylindrowiec). Nie twierdzę, że droższy silnik TSI dominowałby w wynikach sprzedaży Citigo, ale wtedy bardziej usportowione z zewnątrz odmiany tego samochodu mogłyby również mieć coś o bardziej dynamicznym charakterze pod maską. W chwili obecnej Citigo może sportowo wyglądać, ale sporo tego czaru pryska gdy wrzucimy jedynkę i naciśniemy pedał gazu.

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik 1.0 MPI 75 KM (6200 rpm), 95 Nm (3000 rpm)
Przeniesienie napędu 5 biegowa skrzynia manualna, przednie koła
Spalanie (miasto, trasa, średnie) 5,8 l / 3,9 l / 4,6 l (test: 6,1 l)
Osiągi V-max 171 km/h, 0-100 km/h w 13,2 sekundy
Cena (podstawowa/testówka) 35 570 zł (Ambition) / 45 070 zł (Style + dodatki)