Skoda Citigo - facelifting 2017. Jakie zmiany wprowadził, a co zostało po staremu?

Skoda Citigo – facelifting 2017. Jakie zmiany wprowadził, a co zostało po staremu?

Na jesieni tego roku Skoda Citigo będzie świętować 6-lecie swojej rynkowej egzystencji. To całkiem solidny okres czasu, więc nie ma co się dziwić, że czescy decydenci postanowili odświeżyć ten model. Miałem okazję spędzić jeden dzień z Citigo po FL w jego naturalnym środowisku, czyli jeżdżąc po ciasnych i nieraz zakorkowanych ulicach czeskiej Pragi. W kilku punktach przedstawię co najbardziej zapamiętałem z tego kontaktu z miejską Skodą.

1. Zmiany

Powiedzmy to sobie otwarcie – lifting nie przynosi przełomowych zmian w tym modelu. To raczej lekkie odświeżenie, które ma zagwarantować Citigo większą konkurencyjność w ostatnim okresie jego rynkowej obecności. Co do tego, że nowa generacja tego modelu jest bliżej, niż dalej nie ma chyba żadnych wątpliwości.

Skoda Citigo 2017 - FL

Zatem co się zmieniło? Jeśli chodzi o nadwozie, to modyfikacje objęły przemodelowany przedni zderzak, trochę inny kształt grilla, maskę, na której pojawiły się przetłoczenia i odświeżony wzór tylnych świateł. Dodatkowo pojawił się nowy lakier – Kiwi Green. Bardzo przypadł mi on do gustu, bo mocno wyróżnia on Skodę Citigo w tłumie, a jednocześnie nie jest on zbyt cukierkowy, nie sprawia, że auto zaczyna wyglądać jak zabawka. Bardzo żałuję, że na lifting nie załapały się przednie światła. Zmiana ich wzoru (może dodanie soczewek albo bardziej wymyślnych pasków LED?) znacząco wpłynęłaby na postrzeganie całego samochodu, a tak facelifting tego auta trzeba rozpatrywać w kategoriach lekkiej kosmetyki.

Skoda Citigo - zegary

We wnętrzu zmianie uległy zegary. Dotychczas każdy ze wskaźników umieszczony był w osobnej obręczy, a obecnie te odpowiadające za obroty i poziom paliwa, przylegają do prędkościomierza. Dodatkowo wyświetlacz komputera pod zegarami wygląda znacznie nowocześniej. Na kierownicy pojawiły się przyciski do sterowania audio, które również uległo zmianie. Kiepskiej jakości monochromatyczny wyświetlacz zastąpiony został przez kolorowe LCD o bardzo dobrej rozdzielczości.

Skoda Citigo FL - kierownica

2. Jazda w mieście

Ze Skodą Citigo spędziłem tydzień w zeszłym roku i mam z tych dni pozytywne wspomnienia. Dzień z modelem po FL będę wspominał równie pozytywnie. Trasy testowe przebiegały przede wszystkim po centralnych punktach Pragi, gdzie ulicy są wąskie, skrętów nie brakuje i auta miejskie mają okazję się wykazać. Citigo wciąż bardzo fajnie sobie w takich okolicznościach radzi – kierownica chodzi lekko, a auto zdecydowanie reaguje na jej ruchy, co w autach miejskich oceniam na plus. Zawieszenie pracuje kulturalnie i dobrze wybiera nierówności, skrzynia biegów (5-stopniowy manual) uprzyjemnia podróż, a nie irytuje.

Skoda Citigo 2017 - wnętrze

3. Dojrzałe wnętrze

Małe auta często cechują się tym, że ich kabiny wyglądają niczym dziecięce zabawki. Mają wymyślne kształty, nie brakuje kolorowych wstawek. Nie każdemu przypadnie to do gustu, dlatego Skoda Citigo jest idealną propozycją dla tych, którzy kupując auto z segmentu A, chcą poczuć się jakby siedzieli w jakimś większym pojeździe.

W kabinie dominują regularne kształty, które śmiało można by wsadzić do aut z wyższych segmentów bez wielkich obaw, że nie będą tam pasować. Kabina Citigo prezentuje się naprawdę dojrzale jak na swoją klasę, jest też dobrze wykonana – z twardych, ale miłych dla oka materiałów.

Skoda Citigo Monte Carlo 2017

4. Monte Carlo

Do jazd testowych trafiła mi się najbardziej rasowa wersja Monte Carlo i nie będę ukrywał – Citigo z tym pakietem stylistycznym wygląda unikalnie, przyciąga uwagę osób na ulicy. Czarny lakier, ciemne felgi i naklejki na różnych częściach samochodu „robią robotę”.

We wnętrzu wcale nie jest gorzej, bo otrzymujemy iście sportową, świetnie leżącą w dłoniach kierownicę i ciekawą kompozycję kolorystyczną wnętrza. Monte Carlo jest najdroższą odmianą miejskiej Skody, ale dokładnie wiemy za co płacimy.

Citigo - napis

5. Mocniejszy silnik

Niestety jeżdżąc Citigo Monte Carlo czegoś brakuje. Tym elementem jest silnik, który nie pasuje do sportowego wyglądu nadwozia. W Skodzie po liftingu wciąż jedyną dostępną jednostką napędową jest 1.0 MPI o dwóch wariantach mocy – 60 i 75 KM. Silnik wraz z odświeżeniem tego modelu został lepiej wytłumiony, przez co poprawiła się jego kultura pracy. Podczas jazdy miejskiej jest w zupełności wystarczający w kwestii dynamiki, dodatkowo spala rozsądne ilości paliwa. Podczas jazdy po Pradze, w nieraz sporych korkach, spalanie wynosiło 6,5-7 litrów.

Skoda Citigo - 3 drzwi

Ale w małej Skodzie brakuje czegoś mocniejszego. Jednostki napędowej dla osób, które chcą wydać na ten model więcej pieniędzy. Chcą kupić sobie świetnie wyglądające Monte Carlo i mieć dostosowany do jego możliwości silnik pod maską. Dlatego żałuję, że FL tego modelu nie przyniósł wprowadzenia do oferty np. 1.0 TSI. Moc 90-110 KM zrobiłaby w małym Citigo konkretną różnicę. No cóż – na wprowadzenie nowych silników pod maskę tego modelu będziemy musieli pewnie poczekać do wprowadzenia nowej generacji.

Nowa Skoda Citigo 2017

Podsumowując – facelifting Skody nie wprowadza rewolucji. To lekkie poprawki, których część osób nie interesujących się motoryzacją nawet nie zauważy, patrząc na to auto z zewnątrz (zwłaszcza gdy będzie ono miało ciemny kolor lakieru). W wewnątrz odświeżone zegary czy radio bardziej rzucają się w oczy, ale też nie ma tu mowy o żadnym trzęsieniu ziemi. Przy czym ten model w sumie go nie potrzebował. I tak jest on już bliżej, niż dalej końca swojego rynkowego życia i przed wprowadzeniem do sprzedaży II generacji Citigo, te zmiany uważam za wystarczające.