Pierwszy samochód - porady jaki kupić, by był optymalny

Pierwszy samochód – porady jaki kupić, by był optymalny

Za nami udana kampania pod tytułem „zdobycie prawa jazdy”. Po zaliczonym pozytywnie egzaminie, z nowo wyprodukowanym dokumentem lśniącym nam w dłoni, zaczynamy zastanawiać się co robić dalej. Naturalnym krokiem jest oczywiście kupno pierwszego samochodu. Jednak jaki model spełni najlepiej potrzeby młodego kierowcy? Oto moje spojrzenie na tę sprawę.

Na wstępie zaznaczam, że tekst ten kierowany jest do osób, które nie mają do wydania kwoty kilkudziesięciu lub kilkuset złotych na pierwsze cztery kółka, tylko chcą kupić coś, co będzie względnie tanie (np. do 10 000 zł) i dobre. Szukając takiego auta trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

1. Stan techniczny i blacharski

Pierwszy samochód w mojej opinii powinien służyć do nauki, a nabywaniu nowych umiejętności często towarzyszą pewne incydenty czy wpadki. W przypadku samochodu albo będą to lekkie obtarcia, albo jakieś podsmażenie sprzęgła jadąc po bardzo śliskim śniegu w zimie.

Z tego wynika, że nie warto dopłacać za samochód, który prezentuje się tak, jakby tydzień wcześniej wyjechał z lakierni, a jego stan mechaniczny można porównać do samochodu mającego na liczniku 350 kilometrów.

Peugeot 306 - przedni zderzak

Oczywiście trafiają się okazje i jeśli akurat ustrzelimy świetnie utrzymany egzemplarz w dobrej cenie, to nie ma co kręcić nosem. Ale jeśli trzeba dopłacić, zwłaszcza za idealny stan blacharki, to moim zdaniem przy samochodzie dla młodego kierowcy mija się to z celem. Do nauki wystarczy mieć coś mniej idealnego, w razie czego kolejne ubytki będą mniej bolały. Ale…

2. Bezpieczeństwo

O ile na wygląd specjalnie nie zwracałbym uwagi, to stan techniczny nie może być poniżej pewnego poziomu, który zapewni bezpieczeństwo jazdy. Jednym słowem musimy mieć pewność, że po tygodniu nie przestanie działać prawy kierunkowskaz, a po 10 dniach nie rozsypie się tylne zawieszenie.

3. Łatwość w manewrowaniu

Manewrowanie na małych przestrzeniach to moim zdaniem jedno z większych wyzwań, które stoi przed kierowcą zaraz po zdaniu egzaminu na prawo jazdy. Aby sprawnie się w takich sytuacjach poruszać wymagana jest pewna praktyka, a w minimalizowaniu sytuacji kryzysowych znacznie pomaga mniejszy samochód z dobrą widocznością.

Za sytuację kryzysową uważam np. usiłowanie wyjechać z ciasnego miejsca parkingowego w centrum handlowym w sytuacji, gdy ruch na nim jest duży i blokujemy innych kierowców. Łatwiej jest nauczyć się parkowania w małym samochodzie niż np. w starym Volvo w kombi, które ma gabaryty szafy wnękowej. A warto przypomnieć, że poruszając się w granicach kilku-kilkunastu tysięcy na ułatwiacze w stylu kamery cofania nie mamy co liczyć.

Manualna skrzynia biegów

4. Manualna skrzynia biegów

Operowanie skrzynią biegów sprawia wielu świeżym kierowcom problemy – sam na początku kursu często ruszałem spod świateł w stylu kangura. Jednocześnie nie warto iść na łatwiznę i by pierwsze auto nie było wyposażone w automat.

Zdecydowanie polecam manual, dzięki któremu nauczymy się sprawnie obsługiwać tego typu przekładnię. Przejść na automatyczną skrzynię biegów zawsze można, ponieważ korzystanie z niej wymaga mniejszej porcji nauki. Przesuwamy dźwignię na D i jedziemy. Na początku kariery kierowcy, gdy dopiero wyrabiane są nawyki, zdecydowanie lepiej jest dobrze nauczyć się jeździć manualem.

5. Niezbyt mocny silnik

Po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nie potrzebna jest ogromna moc. Oczywiście trochę pary pod prawą stopą mieć trzeba, żeby można było nauczyć się wyprzedzania (na kursie, jeśli ktoś zdaje w mieście, to poza teren zabudowany raczej nie wyjedzie, więc i okazji do takich manewrów nie ma), ale 200 KM na starcie może spowodować więcej szkód, niż pożytku. Zwłaszcza w zimie.

Biorąc to, co napisałem powyżej pod uwagę naprawdę można kupić tani samochód, który spełni wymagania nowego kierowcy, a przy tym nie będzie kosztował fortuny. Życzę powodzenia :)