Nissan Qashqai 1.3 DIG-T 140 KM Tekna. SUV z nowym sercem - TEST

Nissan Qashqai 1.3 DIG-T 140 KM Tekna. SUV z nowym sercem – TEST

Kiedyś życie Nissana Qashqai było proste, bo model ten jako jeden z prekursorów segmentu SUV’ów praktycznie nie miał konkurencji. Chcąć mieć auto tego typu, salon Nissana był jedną z nielicznych propozycji. Obecnie jednak każdy producent chce mieć crossovera, a najlepiej cztery – przez co rywalizacja w tym segmencie jest zażarta. Jak wypada w niej Qashqai 2019?

Zacznijmy od wyglądu, czyli jakby nie patrzeć istotnej kwestii podczas podejmowania decyzji zakupowej. O ile nabywając kombivana raczej nikt po nim zachwycających linii nie oczekuje, to lifestyle’owy SUV powinien mieć odpowiednią prezencję. I Nissan Qashqai ją ma. A konkretnie zyskał ją po liftingu, ponieważ kuracja odświeżająca, która miała miejsce w 2017 roku, znacząco odmieniła charakter tego modelu.

Nissan Qashqai - tył

Ciekawą bryłę z fajnymi przetłoczeniami testowany Nissan miał od zawsze, ale brakowało mu wykończenia. Szlifu, który pozwoliłby mu zabłysnąć i konkretnie wyróżnić się z tłumu. Dzięki liftingowi i wprowadzonemu przez niego zupełnie przeprojektowanemu przodowi – ten szlif się pojawił. I sprawił on, że testowany Qashqai prezentuje się wciąż świeżo i atrakcyjnie, a w ślepym teście mało kto zgadłby, że zbliża się on już do motoryzacyjnego wieku emerytalnego – ponieważ obecna generacja debiutowała na rynku w 2013 roku. Zwłaszcza, gdyby ktoś miał oceniać wiek Qashqaia na podstawie egzemplarza testowego, bo czerwony lakier metalik i 19” felgi, będące standardem wersji Tekna, robiły w nim robotę.

Nissan Qashqai - wnętrze

Wnętrze

Liftingi mają jeden problem – stosunkowo łatwo można za ich pomocą odświeżyć charakter samochodu z zewnątrz, ale zgrzyty pojawiają się, gdy przychodzi do korekt w kabinie. I dokładnie taka sytuacja pojawiła się w przypadku Qashqaia, bo jego poliftowa kabina wygląda praktycznie tak samo, jak ta przedliftowa – z wyłączeniem zupełnie nowej i znacznie ładniejszej kierownicy. Reszta została w Nissanie po staremu, co nie jest specjalnie pozytywne, jeśli popatrzy się na tę kabinę wyłącznie pod kątem estetycznym. Bo wygląda ona nieźle, ale szału nie robi.

Nissan Qashqai - system inforozrywki

Zupełnie inną ocenę można wydać, biorąc pod uwagę jej ergonomię. Bo projekt sprzed kilku lat, w dodatku trochę zachowawczy oznacza, że możemy mówić o bardzo prostym sposobie obsługi. Ktoś pierwszy raz wsiada do Qashqaia i chce ustawić odpowiednią temperaturę klimatyzacji? Jej panel jest tam, gdzie zazwyczaj i jest oparty i duże przyciski. Regulacja głośności? Mamy tradycyjne pokrętło. Czynności, które można robić w typowy dla samochodów sposób mógłbym wymienić jeszcze sporo – ale ponieważ to bez sensu powiem tylko, że testowany Nissan to jeden z tych samochodów, nad obsługą których człowiek się nie zastanawia. Po prostu do nich wsiada i odjeżdża. To mi się podoba.

Nissan Qashqai - fotele

Całkiem nieźle wypada też jakość zastosowanych materiałów. Nie ma tutaj przepychu czy wyróżniających się swoją szlachetnością tworzyw – jest po prostu rozsądny standard, z miękkimi elementami na desce rozdzielczej w górnych partiach, twardymi w dolnych.

Nissan Qashqai - tylna kanapa

Po przejściu z przedniego rzędu siedzeń, na tylną kanapę – nie narzekałem przesadnie na ciasnotę. Zajmując miejsce za fotelem kierowcy, który ustawiony był pod mój wzrost, czyli 185 cm, na nogi miałem jeszcze około 5 cm. Nad głową margines miejsca wynosił mniej więcej 3 cm, więc był on całkiem rozsądny. Qashqai nie jest wyjątkowo przepastnym z tyłu samochodem, jak chociażby Skoda Superb, ale np. dla rodziny z niewyrośniętymi dziećmi, powinien dać radę.

Nissan Qashqai - bagażnik

Bagażnik testówki liczy 430 litrów pojemności – czyli ma standardową dla samochodów tej klasy pojemność. Cechują go umiarkowanie regularne kształty, a także trochę praktycznych dodatków w postaci kieszeni w nadkolach, uchwytów czy podwójnej podłogi.

Nissan Qashqai - silnik

Najciekawsza rzecz w testowanym egzemplarzu Nissana Qashqai kryła się pod maską – ulokowany tam został bowiem nowy benzynowy silnik 1.3 DIG-T w słabszym wariancie 140 KM. Jednostka ta zastąpiła dotychczas obecne w ofercie turbobenzyny 1.2 i 1.6 i o ciekawe, pomimo unifikacji pojemności, nie została ona wykastrowana z jednego cylindra i wciąż ma ich cztery. Co mnie ucieszyło, bo pomimo starań producentów, jednostki R3 wciąż nie stoją na tej samej półce pod kątem charakterystyki pracy na niskich obrotach czy generowanego dźwięku, co R4. Są blisko, ale jednak minimalne różnice na niekorzyść występują. A w Qashqaiu cztery cylindry sprawiają chociażby, że silnik nie ma problemów z wibracjami i warkoczącym dźwiękiem na wyższych obrotach. Czasami nawet jechałem na ekspresówce na zbyt wysokim biegu, bo po prostu na słuch nie wyłapałem, że coś jest nie tak – a na obrotomierzu wskazówka była powyżej 3000 rpm. Fajnie wypada też elastyczność 1.3 DIG-T, bo trzymając nawet silnik na około 1700-1800 rpm, nieraz wyraźniejsze zwiększanie prędkości nie wymagało nawet redukcji. I mówię tutaj o sytuacjach na trasie, a nie w mieście.

Nissan Qashqai - skrzynia

Wspominając o redukcji, wypada przejść do tematu skrzyni biegów. Elementu niezbyt w tym samochodzie udanego, aczkolwiek w pełni do jego charakterystyki wystarczającego. Brak listu pochwalnego dla 6-stopniowego manuala wynika chociażby z faktu, że ma on trochę zbyt długie skoki lewarka, a stawiany przez niego opór jest „miałki” i czasami nieregularny, co część osób może uznać go za haczenie skrzyni – chociaż ta cecha była na tyle mało wyraźna, że mnie osobiście nie przeszkadzała. Generalnie ze skrzyni Qashqaia po prostu się korzysta. Nie utrudnia ona jazdy, ale zmiana przełożeń nie dostarcza żadnych emocji.

Nissan Qashqai - felgi

Połączenie silnika i skrzyni w mieście, przekładało się na zużycie paliwa (w normalnym ruchu:  centrum miasta, dzień pracujący, poza godzinami szczytu) w okolicach 8 litrów. Wyjazd na drogi krajowe i jazda w przedziale prędkości 50-90 km/h skutkowała spalaniem w okolicach 5,5 litra, a na autostradach, jadąc zgodnie z przepisami, można było zamknąć się w 7 litrach.

Nissan Qashqai - 2019

Nissan Qashqai jest samochodem o rodzinnym przeznaczeniu, ale jego zawieszenie zestrojone jest w sposób dosyć sprężysty, nie czyniąc z tego modelu typowej kanapy do dotoczenia się z punktu A do B. Przy czym trochę sztywniejsze zawieszenie nie oznacza, że testówka została zaprojektowana do wyścigów. Ludzie z Nissana uznali raczej, że taka charakterystyka pracy amortyzatorów pozwoli im zapewnić jak najlepszą stabilność samochodu – i to im się udało, bo Qashqai w zakrętach nie wychyla się jakoś znacząco. Jego układ kierowniczy stawia dodatkowo całkiem spory opór, który eliminuje myszkowanie np. przy wyższych prędkościach i pozwala przyzwoicie ten samochód wyczuć. Do szaleństw się nie nadaje, ale pewność i przewidywalność prowadzenia testowany model oferuje na dobrym poziomie.

Nissan Qashqai - logo

Cennik Qashqaia stworzony jest w typowo japoński sposób, co oznacza małą ilość opcji dodatkowych i różnicowanie wyposażenia głównie ze względu na predefiniowane poziomy. Testowa odmiana Tekna jest poziomem drugim od góry i zapewnia praktycznie wszystko, co trzeba do wygodnej jazdy. Mamy system kamer 360 stopni, dostęp bezkluczykowy, światła LED z przodu, nawigację, 19” felgi. Z bazowym silnikiem 1.3 DIG-T 140 KM taka odmiana kosztuje 115 390 zł. W testówce ekstra zamówiony został panoramiczny dach, głośniki Bose i lakier metalik i to ustaliło cenę na 122 670 zł.

Nissan Qashqai - opinie

Podsumowując – Qashqai to samochód, który wyróżnia się przede wszystkim swoim wyglądem, bo model ten naprawdę może się podobać. W innych aspektach oferuje solidny poziom. Bez fajerwerków, ale w sumie po takim samochodzie trudno jest ich oczekiwać. Qashqai od zawsze był przyjazny na drodze i w obsłudze – te cechy dalej z nim są, a lifting wprowadził ciekawszy styl nadwozia. Dlatego odpowiadając na pytanie ze wstępu do tego testu, testowany model wciąż ma sporo argumentów, aby przyciągać klientów w 2019 roku i nie musi ze strachem patrzeć w kierunku konkurentów. Zwłaszcza teraz, po wprowadzeniu naprawdę udanych, nowych silników benzenowych.