Volkswagen T-Roc 2.0 TSI 190 KM DSG 4Motion Premium - TEST

Volkswagen T-Roc 2.0 TSI 190 KM DSG 4Motion Premium – TEST

Coraz więcej producentów odpowiada na zapotrzebowanie rynku i proponuje klientom niewielkich rozmiarów crossovery – w 2018 roku do tego grona dołączył Volkswagen z modelem T-Roc. Przez tydzień spędzony w towarzystwie tego auto, w topowej odmianie Premium, sprawdziłem co sobą reprezentuje.

Pod kątem wizualnym, mamy do czynienia z konstrukcją utrzymaną w ogólnym klimacie, jaki prezentuje Volkswagen – mamy zatem tutaj sporo „technicznego” podejścia do projektowania samochodów i oszczędną dozę awangardy stylistycznej. Decydenci VW nie zapomnieli jednak, że w segmencie crossoverów dla klientów istotny jest wyrazisty charakter, co sprawiło, że T-Roc prezentuje się jednak bardziej „lifestyle’owo” niż Golf czy Passat. Na tyle, aby nikt nie zarzucił mu że jest nudny, a jednocześnie aby nie zerwał zbyt mocno więzów z charakterem maki – co wcale przecież nie musiałoby skończy się dla tego modelu dobrze. Ludzie lubiący Volkswageny, cenią je również za styl, jaki sobą reprezentują.

Volkswagen T-Roc - galeria - 06

O bardziej młodzieżowym charakterze świadczą również możliwości personalizacji nadwozia – inny kolor znajdować może się na dachu, a inny na reszcie karoserii testowanego modelu. W egzemplarzu, który dostałem połączenie było dosyć standardowe, ale nic nie stoi na przeszkodzie (no… może poza koniecznością dodatkowej opłaty), aby zestawić np. szary lakier z czerwonym dachem, albo pomarańczowy lakier z czarną górną częścią samochodu. Miłym dodatkiem mogą być również czerwone zaciski hamulców, zwłaszcza w połączeniu z największymi przewidzianymi do T-Roca felgami, mającymi 19”.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 01

Wnętrze

O kabinie testowanego VW powiedzieć można w sumie zbliżone rzeczy, co o jego nadwoziu. Wciąż mamy w jej przypadku z dobrze znanym z innych modeli tego producenta designem, w którym dominują proste kształty i porządek, ale jednak czuć jest tutaj trochę więcej młodzieżowego charakteru. Przyznam, że mnie ten projekt przypadł do gustu.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 03

Mniej spodobały mi się wszędobylskie twarde tworzywa, które obecne są we wnętrzu. Znaleźć je można na drzwiach, w tunelu środkowym i na desce rozdzielczej – zarówno w górnych, jak i dolnych jej partiach. Nie oczekuję cudów w tej klasie, zatem nie mam problemów, że np. boczki tunelu środkowego są twarde, ale na podszybiu wypadałoby dać lepiej wyglądające, miękkie tworzywo.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 04

Do jakości detali nie mogę się już przyczepić – wszelkie przyciski i przełączniki wykonane są z estetycznych tworzyw i mają dopracowane kształty. Tak samo wzorowo wypada spasowanie kabiny, w której żaden element nie wydaje niepożądanych dźwięków podczas jazdy.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 06

W T-Rocu, w topowej odmianie Premium w standardzie montowane są elektroniczne zegary Active Info Display, które działają bardzo dobrze. Nie sprawiają problemów z widocznością, nawet gdy pada na nie słońce, oferują duże możliwości konfiguracji tego, co będzie się wyświetlało, a ustawienie pożądanego widoku jest łatwe. Największe wrażenie robi mapa, eksponowana na praktycznie całej powierzchni zestawu wskaźników.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 09

Równie łatwo korzysta się z centralnego wyświetlacza dotykowego. Ma on dobrą jakość i reakcję na dotyk utrzymaną w stylu, który znamy ze smartfonów. Dodatkowo obecny jest w nim fajny układ zbliżeniowy, w którym część etykiet na przyciskach pojawia się dopiero, gdy palec znajdzie się w okolicach ekranu. Gdy tak się nie stanie, ilość napisów jest zmniejszana, dla lepszej czytelności. Podobnie sposób rozplanowania menu sprawia, że pomimo sporej ilości ustawień nie ma problemów, aby się do pożądanych funkcji „dokopać”.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 14

Z tyłu, po ustawieniu przedniego fotel „pod siebie” i zajęcia miejsca „za sobą”, przy 185 cm nie miałem problemów, aby znaleźć wolną przestrzeń na nogi – chociaż jej margines był minimalny. Nad głową miałem około 2-3 centymetrów zapasu, nawet pomimo obecności w testówce panoramicznego dachu. Jedyny problem na tylnej kanapie T-Roca może mieć osoba siedząca na środku, ze względu na mocno wystający tunel środkowy.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 17

Bagażnik testowanego Volkswagena liczy 421 litrów pojemności o całkiem regularnych kształtach, który ma dodatkowo po obu stronach haczyki np. na torby z zakupami.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 10

W teren i na asfalt

Najmocniejsza benzyna w T-Rocu oznacza obecność napędu na cztery koła 4Motion, którego działaniem sterować można pokrętłem na tunelu środkowym. Można ustawiać tam tryb przeznaczony na śnieg, na asfalt (tam występuje kilka „podtrybów” – Eco, Normal, Sport i Individual) oraz offroadowe, z możliwością personalizacji. W trybie terenowym elektronika T-Roca pomoże wjechać na wzniesienie, zjechać z niego, a także będzie tak dysponowała momentem obrotowym, aby zminimalizować szanse, by się gdzieś zakopać.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 12

Bez względu na wybór trybu – testowanego Volkswagena ciężko jest jednak traktować jako rasową terenówkę, zwłaszcza w wersji na 19” felgach, jednak napęd 4Motion na pewno przełoży się na większy spokój psychiczny kierowcy np. w warunkach zimowych czy podczas jazdy na drogach gruntowych po deszczu.

Volkswagen T-Roc - galeria - 05

Na asfalcie – który jest głównym środowiskiem T-Roca – model ten radzi sobie bardzo dobrze, o ile ktoś nie oczekuje po nim sportowych wrażeń z jazdy. Testowany crossover ma bowiem dosyć neutralnie zestrojony układ kierowniczy, w którym niewielkie ruchy kierownicą nie przekładają się na ostrą i bezpośrednią reakcję samochodu. T-Roc wszystkie tego typu sytuacje „wygładza”, przez co prowadzi się przewidywalnie i trzeba się naprawdę postarać, aby wyprowadzić go z równowagi – nie da się tego zrobić przez przypadek. Taka charakterystyka nie skłania do szaleńczej jazdy, ale podczas podróżowania w normalnym stylu jest w pełni wystarczająca.

Volkswagen T-Roc - galeria - 12

Tak samo do odprężenia się za kierownicą zachęca zawieszenie, które należy do grona tych miększych i skutecznie radzi sobie z nierównościami. Zarówno dobrze je neutralizuje (pomimo obecności 19” felg) jak również nie hałasuje podczas ich pokonywania. Wynikiem takiego zestrojenia są pojawiające się podczas szybkiej jazdy po zakrętach przechyły nadwozia – ale są one na tyle niewielkie, że jeżdżąc w granicach rozsądku w żaden sposób nie przeszkadzają.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 16

TSI i DSG

Pod maską testówki znalazła się topowa benzyna, jaka przewidziana została do tego samochodu, czyli 2.0 TSI o mocy 190 KM i mająca maksymalny moment obrotowy wynoszący 320 Nm. Taka kombinacja gwarantuje podczas jazdy miejskiej dynamikę, która w pełni pozwala wykonywać wszelkie manewry bez żadnych obaw. Podczas startów spod świateł odczuć można nawet efekt wbicia w fotel – czas sprintu do „setki” wynoszący 7,2 sekundy już to umożliwia. Silnik przy wyższych prędkościach nie dostaje zadyszki i pozwala odnaleźć się T-Rociem również poza miastem, np. na drogach ekspresowych. Bez względu na prędkość pracuje on kulturalnie – podczas szybszej jazdy bardziej odczuwalne są szumy generowane przez powietrze, które wyraźniej dają o sobie znać od około 130 km/h.

Volkswagen T-Roc - wnętrze - 07

Z 2.0 TSI zestawić można w testowanym modelu Volkswagena jedynie 7-biegowy automat DSG, o którym podczas codziennej jazdy można praktycznie zapomnieć. Zmienia on biegi szybko, bez szarpnięć i dobiera przełożenia zgodnie z oczekiwaniami kierowcy. Trzeba się naprawdę mocno postarać, aby wyprowadzić go z równowagi. Bez podejmowania działań w tym kierunku – DSG pracuje praktycznie bezbłędnie.

Volkswagen T-Roc - galeria - 13

Połączenie skrzyni i automatu skutkowało spalaniem w mieście na poziomie 9,6 litra – taki wynik osiągnąłem, gdy wyjechałem testówką na ulice centralnych części Warszawy, w dzień pracujący około godziny 12:00. Przy 90 km/h na tempomacie spalanie oscylowało wokół 5-5,5 litra, przy 120 km/h były to okolice 7 litrów, a autostradowe 140 km/h podwyższało zużycia paliwa do okolic 8,5-9 litrów.

Volkswagen T-Roc - galeria - 03

Cena i podsumowanie

Cennik T-Roca startuje od kwoty 78 390 zł za bazową odmianę, z silnikiem benzynowym 1.0 TSI. Wersja Premium, w połączeniu z 2.0 TSI, DSG i 4Motion – czyli specyfikacja auta testowego – oznacza wydatek minimum 125 090 zł. Dostaje się wtedy w standardzie pełne światła LED, zestaw wskaźników Active Info Display czy czujniki parkowania z przodu i z tyłu, ale aby osiągnąć poziom wyposażenia egzemplarza testowego, trzeba do tej kwoty dodać 24 320 zł. W tej kwocie zawierają się dopłaty za 19” felgi, dwukolorowe nadwozie, nawigację, kamerę cofania, panoramiczny dach, elektryczną klapę bagażnika czy podgrzewaną kierownicę. Finalnie przekłada się to na cenę bohatera tego testu, wynoszącą 149 410 zł.

Volkswagen T-Roc - galeria - 14

Volkswagen T-Roc to bardzo dobry samochód, który jest przede wszystkim bezstresowy w codziennym użytkowaniu. Zdenerwowanie ciężko jest odczuwać obsługując instrumenty pokładowe, ponieważ ich sterowanie jest bardzo przystępne. Trudno jest też podnieść sobie ciśnienie podczas jazdy, ponieważ zestrojenie układu kierowniczego wspomaga płynną i pewną jazdę. W przypadku konieczności wykonania manewru np. wyprzedzania – 2.0 TSI zapewni odpowiednią dynamikę, a DSG tak jak trzeba przeniesie ją na koła. Na tej półce cenowej oczekiwałbym więcej miękkich tworzyw we wnętrzu – ale to właściwie jedyny wyraźniejszy zarzut, jaki do T-Roca mam. W ogólnym ujęciu jest to naprawdę fajny crossover.

 

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik Benzyna 2.0 TSI, 190 KM (4200-6000 rpm), 320 Nm (1500-4200 rpm)
Przeniesienie napędu 7-biegowa skrzynia automatyczna DSG, napęd na wszystkie koła 4Motion
Spalanie (średnie) 6,7 l (test: 8,4 l)
Osiągi V-max 216 km/h, 0-100 km/h w 7,2 sekundy
Cena 78 390 zł (bazowa wersja z 1.0 TSI) / 125 090 zł (Premium 2.0 TSI) / 149 410 zł (egzemplarz testowy)