Sygnalizacja świetlna - znikną liczniki mierzące czas do zmiany światła?

Sygnalizacja świetlna – znikną liczniki mierzące czas do zmiany światła?

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, której brakuje sygnalizacji świetlnej w Warszawie, po której poruszam się na co dzień, to byłyby to sekundniki odliczające czas do zapalenia się czerwonego i zielonego światła. Ich wprowadzenia pewnie się nie doczekam, a miasta gdzie są wkrótce mogą je stracić. Bo według Ministerstwa Infrastruktury nie poprawiają one bezpieczeństwa. Na pewno?

Każdy kierowca za to uczucie – dojeżdżamy do sygnalizatora na którym od pewnego czasu pali się zielone światło. W naszej głowie znajduje się tylko jedna myśl: „kiedy zapali się żółte?”. Czasami mamy szczęście i przejeżdżamy jeszcze na zielonym lub wczesnym żółtym. Czasami pecha i musimy gwałtowanie hamować, by nie przejechać przez skrzyżowanie na czerwonym.

Niestety w Warszawie takie sytuacje zdarzają się codziennie, ponieważ sygnalizatory nie są wyposażone w liczniki, które odmierzają czas do zmiany świateł. Mieszkańcy innych miast, gdzie takie rozwiązanie jest standardem mają znacznie łatwiej. Do czasu.

Światła - Warszawa

Likwidacja liczników przy sygnalizacji świetlnej

Ministerstwo Infrastruktury na podstawie przeprowadzonych badań uznało, że obecność liczników czasu zamontowanych na sygnalizatorach nie ma wpływu na poprawę bezpieczeństwa i efektywności ruchu drogowego. Jest to oparte na opinii Stowarzyszenia KLIR (Stowarzyszenie Klub Inżynierii Ruchu). Skutkiem takiego orzeczenia urzędników będzie zaniechanie instalacji nowych odmierzaczy czasu oraz likwidacja tych już zamontowanych.

Jest to jedna z gorszych zmian, które można sobie wyobrazić. Liczniki na skrzyżowaniach to przecież urządzenia, które w nieopisany wręcz sposób wpływają na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Sprawiają one, że znika niepewność u kierowców co do zmiany światła, która jest główną przyczyną przejeżdżania na „późnym pomarańczowym” lub gdy sygnalizator świeci się już na czerwono.

Czewone światło - autostrada A1

Gdy kierowca widzi, że światło zmieni się na żółte za 5 sekund i nie ma szans by w tym czasie opuścić skrzyżowanie to zwyczajnie zacznie wcześniej hamować. Gdy widzi zielone, bez sekundnika to jedzie z pełną prędkością, a gdy znajduje się tuż przed skrzyżowaniem i zapali się żółte czasami podejmie decyzję, że lepiej jest przyspieszyć i pojechać dalej, niż gwałtowanie hamować i być może zatrzymać się już za sygnalizatorem.

Dzięki tym małym licznikom ruch jest płynniejszy, a ilość ostrych hamowań i przejazdów na czerwonym świetle zmniejsza się, bo decydują się na nie już tylko w pełni świadomi swoich działań piraci drogowi. Wielka szkoda, że rozwój tego systemu w Polsce może zostać zahamowany.

Zdjęcia: gorzowianin.com