Problemy nowego Top Gear - choroba lokomocyjna Evansa to najmniejszy z nich

Problemy nowego Top Gear – choroba lokomocyjna Evansa to najmniejszy z nich

Niezbyt optymistyczne informacje docierają do nas z planu zdjęciowego nowej serii Top Gear. Ostatnio media największą uwagę przywiązują do tego, że Chris Evans może mieć chorobę lokomocyjną, tymczasem moim zdaniem jest to najmniejsze zmartwienie szefostwa BBC na kilka miesięcy przed premierą 23 sezonu Top Gear.

Zacznijmy od Evansa i jego dolegliwości. Wyszła ona na jaw w trakcie kręcenia materiałów w USA, kiedy to siedział on jako pasażer w Audi R8 prowadzonym przez nową prezenterkę, Sabine Schmitz. W pewnym momencie nagrywanie musiało zostać przerwane, a Evans wysiadłszy z samochodu zwrócił to, co zjadł na ostatni posiłek. Niedługo później doszedł do siebie i działał dalej.

Internet uwielbia robić sobie jaja z takich sytuacji, nie inaczej jest tym razem, jednocześnie część uszczypliwych komentarzy które przeczytałem na portalach, zwłaszcza tych bardziej tabloidowych, jest po prostu nie na miejscu. Choroba jak choroba – wiele osób ma problem siedząc w bardzo szybkim samochodzie jako pasażer, podczas gdy bez problemu radzą sobie z dużymi przeciążeniami jako kierowcy. Nie zwracałbym na to większej uwagi.

Choroba lokomocyjna Chrisa Evansa

Prawdziwe kłopoty Top Gear

Większego powodu do zmartwień upatrywałbym w innych doniesieniach z obozu tego programu motoryzacyjnego. Pierwszą niedobrą wiadomością jest fakt, że Chris Evans ma problemy z wysławianiem się podczas jazdy, przez co niektóre ujęcia z nim wymagają kilkukrotnych powtórek, co powoduje frustrację ekipy i przeciąganie się zdjęć. Trudno jest mi w to uwierzyć, z dwóch powodów. Po pierwsze osoby przyjmujące go do tej pracy na pewno testowały jego predyspozycje i jeśli by tak było, to na początku by takie problemy wyszły. Po drugie – gość przecież sam powinien znać swoje umiejętności. Chris Evans to znana postać w brytyjskich mediach – nie narażałby swojej kariery na szwank przejmując Top Gear z taką „cechą charakterystyczną”.

Kolejnym problemem Top Gear miałyby być ogólne opóźnienia w produkcji, niezależne od problemów z wymową Evansa. Wiele osób ze starej ekipy programu odeszło, zabierając ze sobą know how, dzięki któremu poprzednie sezony programu motoryzacyjnego były zawsze na czas i stały na najwyższym poziomie.

Ekipa Top Gear w Himalajach

Nowa ekipa ponadto ma cierpieć na… braki w wiedzy motoryzacyjnej, co po części ma przekładać się na ich problemy ze sprawnym załatwianiem wszystkiego, co potrzebne jest do przygotowania programu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Top Gear to był tylko Clarkson, Hammond i May. Prawda jest jednak zupełnie inna, ponieważ na sukces tego programu pracował sztab ludzi, którzy musieli znać się na rzeczy. Teraz tej wiedzy może brakować.

Zakładając, że wszystkie powyższe doniesienia są prawdziwe, to seria 24 Top Gear może okazać się naprawdę solidną klapą. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie te doniesienia to plotki, które ktoś wymyślił, aby przyciągnąć trochę odbiorców na swoją stronę WWW czy czytelników do gazety. Bo w sumie można nie lubić BBC za to, jak rozwiązało sprawę Clarksona, ale nie mamy podstaw, aby źle życzyć Evansowi, Schmitz czy Coulthardowi. Podjęli się niezwykle trudnego zadania zastąpić legendarne trio i to przecież nic złego. Kto nie chciałby współtworzyć legendarnego Top Gear? :)

Zdjęcie ekipy Top Gear pochodzi ze strony extremebiketours.com