Range Rover - wystarczy smartfon i mamy zdalnie sterowany samochód... w skali 1:1!

Range Rover – wystarczy smartfon i mamy zdalnie sterowany samochód… w skali 1:1!

Jazda samochodem nie zawsze jest łatwa. Np. podczas manewrowania, gdy widoczność jest ograniczona, niejeden kierowca chciałby móc z zewnątrz, na bieżąco oceniać ile samochód ma jeszcze miejsca wokół siebie. Problemem jest to, że nikomu nie chce się z pojazdu co chwilę wysiadać i wsiadać, aby to sprawdzać. Znam to doskonale, gdy robię zdjęcia samochodom, dlatego nowy Range Rover i odpowiednia aplikacja na smartfony to dla mnie świetna innowacja.

Ci, którzy czytali moje porady dotyczące fotografii motoryzacyjnej zapewne wiedzą już czemu często muszę opuszczać na chwilę samochód. Chodzi o tak prozaiczną, ale zauważalną rzecz jak znaczek producenta na feldze. Robiąc zdjęcie samochodu musi być on ustawiony pod odpowiednim kątem, nie może być np. do góry nogami, bo to dla mnie źle wygląda. Przez to, aby ustawić go idealnie czasami po kilka razy przesuwam samochód o kilkanaście centymetrów, wysiadam, sprawdzam, poprawiam itp. Inni ludzie patrzą się wtedy na mnie pewnie jak na dziwaka…

Range Rover Sport - rasowy przód nowej generacji

…a w Range Roverze Sport nie musieliby

Sądzę, że wtedy patrzyliby oni z zaciekawieniem, ponieważ brytyjska firma opublikowała ostatnio film, na którym zaprezentowane zostały możliwości systemu, który pozwala zdalnie kierować samochodem przy użyciu smartfona. Co prawda nie jest to absolutna nowość, bo chociażby nowe BMW Serii 7 samo np. wyjdzie nam z garażu. Jednak tam nie możemy (przynajmniej na razie) przejąć kontroli w pełni nad gazem, hamulcem i kierownicą.

W nowej generacji Range Rovera możemy. Ma to służyć przede wszystkim ułatwieniu jazdy w terenie – gdy napotkamy na trudniejsze miejsce będziemy mogli spokojnie wyjść, ocenić sytuację i z boku sterować naszym autem. Mnie to do końca nie przekonuje, bo zazwyczaj trudny teren wiąże się z błotem, czy innym brudzącym wszystko podłożem. Mało osób będzie chciało zapaskudzić – najpewniej jasne i miękkie – dywaniki Range Rovera brudnymi butami.

Range Rover dobrze radzi sobie w terenie

Dlatego znacznie większe korzyści widzę tutaj podczas jazdy w trudnym terenie, ale tym miejskim. Np. na parkingu w centrum handlowym, gdy ktoś stanie za blisko naszych drzwi kierowcy i normalnie musielibyśmy wciskać się do samochodu. Albo gdy mamy mało miejsca i chcemy z zewnątrz tak manewrować autem, aby nie zaliczyć żadnej obcierki.

Taka zdalna jazda dzięki urządzeniom mobilnym będzie możliwa do prędkości 6,5 km/h, więc szanse na to, że samochód wyrwie nam do przodu i przejedzie bez kierowcy 3 skrzyżowania, bo pomylą nam się pedały przyciski na ekranie telefonu są małe.

Takie innowacje mi się podobają – z jednej strony zdalne prowadzenie samochodu naprawdę może przydać się w wielu sytuacjach i okazać się bardzo praktyczne. Z drugiej strony – jest to rewelacyjny bajer i gdybym miał takiego Range Rovera pewnie pierwsze 2 dni spędziłbym na zabawie tym systemem ;)