Radio w samochodzie i powód, dla którego już go nie słucham

Radio w samochodzie i powód, dla którego już go nie słucham

Bez muzyki w samochodzie praktycznie nie mogę się obejść – słucham jej cały czas podczas jazdy. Jednak złapałem się ostatnio na tym, że słuchanie radia stało się dla mnie czymś w rodzaju kary. Przyczyną takiego stanu rzeczy okazał się być…Internet.

Radio towarzyszyło mi odkąd skończyłem 10 lat. Zawsze gustowałem w przebojach oldies, więc słuchałem odpowiednio warszawskich rozgłośni: Radio Pogoda (obecnie Złote Przeboje), Radio Wawa (kiedy jeszcze nie grali tylko polskich przebojów), później VOX FM. Od jakiegoś czasu jednak przestałem w ogóle słuchać radia, również w samochodzie. W moim odtwarzaczu nie mam nawet ustawionej żadnej stacji w pamięci. Niedawno dopiero zwróciłem na to uwagę.

Peugeot 301 - radio oraz zestaw Bluetooth

I po zastanowieniu się przyczyną takiego stanu rzeczy okazał się być Internet, a właściwie nawyki, które dzięki niemu sobie wyrobiłem. Bo radio i Internet opierają się na zupełnie innych podstawach. W Internecie samemu decyduję co robię, radio jest medium „linearnym”, czyli ktoś w rozgłośni wymyśla co akurat poleci z głośników, a ja mogę być jedynie biernym słuchaczem.

Przez to słuchając radia coraz bardziej zacząłem zauważać jego wady. Nie mówię tutaj nawet o reklamach, ponieważ wiem, że rozgłośnia musi na czymś zarabiać, więc bez reklam mógłbym słuchać co najwyżej odgłosów silnika. Jednocześnie wszystkie inne sekcje mówione są według mnie znacząco za długie, a co gorsza „nieprzewijalne”. Są również mało wyszukane – wiadomo, że każdy prezenter (o podobnie brzmiącym, basowym głosie) w poniedziałek będzie narzekał na to, że zaczyna się tydzień, a w piątek rozmawiał o planach weekendowych. We wszystkich stacjach, co tydzień ten sam schemat. Tak samo wiadomości – w okolicach równej godziny praktycznie nie da się posłuchać w radiu czegoś innego, niż serwisu informacyjnego.

System audio harman/kardon w BMW X5

Na koniec zostaje muzyka – która w większości jest niestety wyeksploatowana do granic możliwości. Wiem, że ludzie najbardziej lubią te utwory, które znają, jednak słysząc po raz setny to samo mam już dość. Nie ma urozmaiceń playlisty, trochę bardziej niszowych wykonawców. Np. mój ulubiony M83 nigdy nie doczeka się pewnie swojego czasu antenowego.

Kiedy nie znałem „innego świata”, to akceptowałem taki stan rzeczy. Później przyszedł jednak Internet, wraz chociażby ze Spotify. Nie podoba mi się utwór? Przewijam. Podoba? Wyszukuję podobne do niego. Nie mam żadnych przerywników, prowadzących, prognozy pogody. Tylko ja i moja ulubiona muzyka.

Spotify - streaming muzyki

To sprawiło, że pierwszą rzeczą jaką robię po wejściu do nowego samochodu to włożenie swojego pendrive’a z muzyką, albo połączenie smartfona przez BT-Audio. Niestety nie wróżę świetlanej przyszłości rozgłośniom radiowym, bo coraz więcej osób myśli tak samo jak ja. Jeszcze gdy upowszechnią się systemy pokroju Android Auto sytuacja będzie jeszcze gorsza, bo każdy będzie mógł łatwo podłączyć swoją playlistę do samochodu i wygodnie nią sterować.

A radio, dopóki nie powstanie stacja w formacie „90% muzyki + 10% reklam + 0% prezenterów” będzie po prostu przyciskiem na obudowie deski rozdzielczej, tuż obok często używanego przycisku „Media”.