Top Gear S25E01 - wyprawa do USA z V8 pod maską na początek

Top Gear S25E01 – wyprawa do USA z V8 pod maską na początek

BBC postanowiło nie konkurować z The Grand Tour, tylko wystartować z 25 sezonem Top Gear niemal idealnie tydzień po tym, jak Clarkson i spółka zakończyli emisję nowych odcinków swojego programu. Sprawdźmy czy S25E01 ma się czego wstydzić w porównaniu z show Amazonu, czy nie.

Poniżej nie będę stronił od spoilerów o premierowym odcinku nowego sezonu Top Gear, więc jeśli ktoś go jeszcze nie oglądał i nie chce psuć sobie zabawy, to niech lepiej zakończy czytanie w tym miejscu. Gdy ostrzeżenie zostało wystosowane, przejdźmy do rzeczy.

Silniki V8 w USA

Top Gear 25×01 oparte było o jeden główny materiał, a ilość „rozpraszaczy” ograniczona została do minimum. Materiałem tym była wyprawa do USA w samochodach, które pod maską umieszczony mają silnik V8. Auta, które wybrali prowadzący to: Matt LeBlanc – Ford Mustang GT350 R (podrasowany przez Hennessey), Chris Harris – McLaren 570GT, Rory Reid – Jaguar F-Type SVR.

Top Gear S25E01 - USA

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy podczas spędzania kolejnych minut przez ekranem wyświetlającym TG to brak zbyt dużych zmian. Jeśli ktoś liczył, że formuła ulegnie modyfikacji względem tego, co oglądaliśmy w poprzednim sezonie, pierwszym bez Chrisa Evansa jako głównodowodzącego, to będzie rozczarowany.

Ja nie liczyłem i rozczarowany nie jestem, bo LeBlanc, Harris i Reid przyjemnie ze sobą współpracują na planie i sądzę, że czas potrzebny, aby ich wszystkie żarty i docinki były odbierane naturalnie nadszedł. Wiadomo, że nie jest to poziom Clarksona, Hammonda i Maya – ale oni na ekranie są razem „od zawsze”. W Top Gear moim zdaniem luz i interakcje wypadają fajnie.

Nic nie zmieniło się też w kwestii najsłabszego ogniwa trójki prowadzących – jest nim moim zdaniem Matt LeBlanc. Gość wygląda sympatycznie i pewnie taki jest też w rzeczywistości, ale jego styl bycia sprawia wrażenie, jakby wszystkie jego kwestie były grane, a nie po prostu mówione. Nie tak jak w przypadku reszty, szczególnie Chrisa Harrisa. Przy czym od razu chcę zaznaczyć, że nie mówię „LeBlanc niech odejdzie z Top Gear”. Moim zdaniem to trio powinno zostać na dłuższy czas, bo w bardziej lub mniej dużym stopniu, ale wszyscy wypadają pozytywnie.

Top Gear S25E01 - wyścig

Brak niespodzianki miał miejsce również w kwestii poziomu technicznego. W tym wypadku Top Gear i The Grand Tour prezentują bardzo zbliżony, absolutnie topowy poziom pod względem ujęć, kolorystyki, montażu. Aż miło się to oglądało.

Generalnie zatem materiał o V8 zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a jeśli miałbym wskazać jego wady, to znalazłbym tylko jedną – był trochę za długi, a wypełniacze zbyt bardzo opierały się o wyścigi. Na torze NASCAR, na drugim torze, jeszcze ten wyścig samochodów połączonych łańcuchem. Wygląda to efektownie, ale jednak ekipa The Grand Tour lepiej żongluje wyzwaniami, które się pojawiają podczas takich wypraw. Gdyby wywalić jeden z wyścigów i w jego miejsce wsadzić Chrisa Harrisa do jakiegoś supersamochodu na torze testowym – S25E01 na pewno by na tym zyskał.

Reszta

Testu w 25×01 nie było, newsów także, więc nie ma co o nich powiedzieć. Była za to rozmowa z gwiazdą, która w mojej opinii wciąż nie jest do końca w Top Gear potrzebna. Na plus wypadł fakt, że Rory nie był podczas pobytu w studiu gwiazdy obecny, bo trzech prezenterów na jednego gościa to trochę zbyt dużo.

Top Gear V8 - drag race

Podsumowując, początek 25 sezonu Top Gear wypadł naprawdę fajnie. BBC nie chciało bezpośrednio rywalizować z The Grand Tour, ale moim zdaniem wcale niesłusznie, bo TG nie ma się w tym starciu czego wstydzić. Nie jest to poziom Clarksona, Hammonda i Maya, ale też przyjemnie się z tym programem spędza czas. Co nie zmienia faktu, że cieszę się, że BBC postanowiło poczekać, bo dzięki temu przez dłuższy czas będziemy raczeni nowym odcinkami najlepszych programów motoryzacyjnych.

Niestety w przypadku 25 serii Top Gear materiału starczy jednie na 6 odcinków. Trochę mnie to dziwi, biorąc pod uwagę, że ekipie The Grand Tour przez rok udało się przygotować 11 epizodów – i to przy poważnych problemach zdrowotnych Clarksona i Hammonda. W przypadku ekipy Top Gear o żadnych kłopotach w trakcie produkcji nie słyszałem.