The Grand Tour S02E05 - rozrywka w czystej postaci (+ napisy)

The Grand Tour S02E05 – rozrywka w czystej postaci (+ napisy)

Czasami proste środki okazują się najbardziej skuteczne, czego żywym dowodem jest 5 odcinek w nowym sezonie The Grand Tour. W dalszej części tekstu przedstawię, dlaczego tak uważam.

Nie będę w niej też stronił od spoilerów poświęconych The Grand Tour S02E05, dlatego jeśli ktoś jeszcze tego odcinka nie oglądał i nie chce dowiedzieć się dokładnie co go w nim czeka, to zalecam zaprzestanie czytania tutaj. Gdy już ostrzeżenie zostało wystosowane, przejdźmy do rzeczy.

Niezwykłe samochody w Dubaju

Ekipa The Grand Tour generalnie testuje samochody, które budzą pożądanie i są poza zasięgiem przeciętnego kierowcy. Ferrari, Lamborghini – to są fury, których na co dzień się nie spotyka, a co dopiero jeździ nimi. Jednocześnie w mojej opinii to właśnie samochody, które Hammond przedstawił na pustyni Dubaju są najciekawsze i najbardziej chciałbym się nimi przejechać.

The Grand Tour - Ripsaw

Wynika to z moich doświadczeń – testowałem samochody o bardziej sportowym przeznaczeniu, jeździłem też terenówkami. I frajda, którą dostarcza możliwość potaplania się w błocie zawsze moim zdaniem wygrywa z przyjemnością, którą daje nawet możliwość przejażdżki kilku okrążeni po torze. I dlatego takim potworem z gąsienicami chętniej bym pojeździł po pustyni, niż jakimś supersamochodem po torze.

I dlatego ten materiał był dla mnie bardzo ciekawy – bo pokazywał fury, które do mnie trafiają. Był też po prostu czystą rozrywką. Nikt tu nie silił się na mającą sens fabułę, ani nadanie temu materiałowi głębszego sensu. Tylko unikalne pojazdy, super ujęcia i rozrywka. Niespecjalnie podobała mi się wstawka z centrum handlowym albo z kolizjami z innymi samochodami, bo nie lubię nie mającego uzasadnienia niszczenia fajnych rzeczy, ale i tak mi się ten materiał podobał.

The Grand Tour - Volkswagen up! GTI

Test Volkswagena up! GTI

Tym razem samochód na tor wziął James May i efekt tego był moim zdaniem bardzo dobry. Przede wszystkim dlatego, że dostaliśmy w końcu auto, które nie kosztuje setek tysięcy złotych, tylko jest bliższe temu, co spotykamy na drogach – co nie znaczy, że nie jest interesujące. Przyznam, że z mojej perspektywy bardziej wolę posłuchać co reprezentuje sobą Volkswagen up! GTI i pooglądać niesamowite ujęcia, których jak zawsze w The Grand Tour nie brakowało, niż słuchać Jeremy’ego, krytykującego zbyt spokojny charakter jakiegoś supersamochodu.

A w S02E05 dostaliśmy przyjemny, ciekawy materiał – taki w stylu James’a, który właśnie takie małe, ciekawe auta preferuje. I ma sporo racji twierdząc, że właśnie w nich znaleźć można bardzo dużo przyjemności z jazdy, a ich potencjał można niemal w pełni wykorzystać na co dzień, nawet nie jadąc na żaden tor.

Jeremy Clarkson: Farmkhana

Na początku miałem pewne wątpliwości, gdy zobaczyłem, że świetnie zmontowany i efektowny przejazd Jeremy’ego się skończył, Hammond i May zaczęli wytykać Jeremy’emu przekłamania w nim, a odtwarzacz zwiastował, że jeszcze kilkanaście minut dzieli mnie od końca odcinka 02×05. Później jednak te wątpliwości zaczęły ustępować, bo pokazywanie kolejnych filmów z kręcenia Farmkhany było po prostu śmieszne.

No i zawsze lubię zobaczyć jak wygląda nagrywanie odcinków The Grand Tour „od kuchni”. Kosmiczne fury. Kilka kamer, kilkadziesiąt osób, traktory gdyby coś poszło nie tak, dźwigi, drony – to jeszcze bardziej uświadamia mi, jak ogromnym przedsięwzięciem jest nagranie tak dobrze wyglądających materiałów, a trójka prezenterów, którą oglądamy na ekranie zazwyczaj to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie podobała mi się tylko fakt, że tak beztrosko Jeremy podszedł do potrąconych owiec.

The Grand Tour - Farmkhana

Podsumowując, The Grand Tour S02E05 to był totalny „odmóżdżacz”. Nie było w nim nic bardziej ambitnego, tylko rzeczy mające dostarczyć rozrywki, połączone z jak zawsze topową jakością techniczną. I takie – nie udające czegoś więcej odcinki – naprawdę miło się ogląda.