The Grand Tour S02E01 - jak wypadł start nowego sezonu?

The Grand Tour S02E01 – jak wypadł start nowego sezonu?

Długi czas oczekiwania, zwiastuny, doniesienia z planu zdjęciowego i w końcu nastał dzień, w którym 2 sezon The Grand Tour ma swoją premierę. S02E01 to bardzo istotny epizod, ponieważ daje on nam już pewien pogląd na to, jak prezentować się będzie reszta drugiej serii i co uległo w niej zmianie. Po obejrzeniu premierowego odcinka u mnie na kilka pytań pojawiły się już odpowiedzi.

Poniżej nie będę stronił ze spoilerów z pierwszego odcinka, więc jeśli ktoś go jeszcze nie oglądał i nie chce psuć sobie zabawy, to radzę czytanie zakończyć – do momentu obejrzenia The Grand Tour S02E01 – w tym miejscu.

Skoro zostali tylko Ci, co spoilerów się nie boją, to startujemy z pytaniami i odpowiedziami.

The Grand Tour S02E01 - namiot

Czy segmenty w studiu są luźniejsze?

Tak. W pierwszym sezonie narzekałem trochę na początku na fakt, że studio TGT i części programu stamtąd nadawane były trochę naciągane. Widać było, że Clarkson, Hammond i May nie czuli się jeszcze do końca pewnie, niekiedy całość sprawiała wrażenie zdecydowanie zbyt reżyserowanej, niektóre żarty miały śmieszyć, ale nie do końca to robiły.

Teraz sytuacja uległa znacznej poprawie i wydaje mi się, że pod tym względem jest jeszcze lepiej, niż było nawet pod koniec pierwszej serii. W S02E01 można poczuć się jak w najlepszych latach Top Gear jeśli chodzi o newsy, czy rozmowy w studio. W pierwszym odcinku było luźno, było parę „niesmacznych” komentarzy, praktycznie każdy dowcip był naprawdę trafiony. Oby ten luz pozostał na dalsze części sezonu 2.

The Grand Tour - supersamochody

Czy namiot w jednym miejscu to dobry pomysł?

Za wcześnie, aby to ostatecznie rozstrzygać, ale wydaje mi się, że tak. Poza różnorodnością krajobrazów objazdowy namiot TGT skłaniał prowadzących do wdawania się w interakcje z lokalną widownią, co wychodziło różnie. Wystarczy sobie przypomnieć dramatycznie żenującą „bitwę” z publicznością z USA. Teraz wszystko wskazuje na to, że będzie lepiej, bo brytyjska publika po prostu najbardziej pasuje do specyfiki The Grand Tour, do poczucia humoru prowadzących – którzy też w końcu urodzili się w UK.

Czy nowy kierowca wyścigowy jest OK?

Nie wiadomo, bo w The Grand Tour 02×01 nie było testu torowego.

The Grand Tour - Celebrity Face Off

Jak wypada nowy segment z gwiazdami?

Mam mieszane uczucia względem niego. Z jednej strony Celebrity Face Off jest koncepcją 100 razy lepszą niż Celebrity Brain Crash. Pomysł zapraszania dwóch osób z podobnego środowiska i rywalizacji między nimi jest najlepszym z możliwych – jest ciekawy, a zarazem inny od tego, co było w Top Gear.

Ale z drugiej strony Celebirty Face Off jest dłuższe niż Brain Crash. Tam było żenująco, ale szybko. Dzięki temu w takim odcinku jak S02E01, przy obecności jednego dużego materiału był jeszcze czas na test torowy. Obecnie za sprawą rozmów z gwiazdami z czegoś innego trzeba będzie rezygnować, a dla mnie zawsze samochody > gwiazdy.

The Grand Tour 02x01

Czy motyw przewodniego materiału odcinka miał sens?

Zdecydowanie tak. Pomysł, aby porównać oldschoolowe podejście do supersamochodów w postaci Lamborghini Aventador, bardziej współczesne za sprawą hybrydowej Hondy NSX oraz przyszłościowe, dzięki Rimacowi jak dla mnie był świetny. Nie był w żaden sposób naciągany i pozwalał na przedstawienie naprawdę fajnych i naturalnych interakcji pomiędzy prowadzącymi.

Było za mało samochodów czy w sam raz?

Jak dla mnie balans pomiędzy skupianiem się na przygodach Jeremy’ego Clarksona, Richarda Hammonda i James’a Maya, a fokusem na samochody został dobrany w S02E01 w sposób idealny. Wyprawa w supersamochodach do Szwajcarii stwarza wiele okazji do tego, żeby pokazać te auta w pięknej scenerii.

The Grand Tour - obiad

Czasami jednak w pierwszym sezonie The Grand Tour samochody schodziły za bardzo na drugi plan. Tutaj motyw z hotelem Hammonda też mógł dawać pewne poczucie, że tak jest – ale po pierwsze było to tylko tło, a po drugie hotel został dostatecznie szybko opuszczony. Ten odcinek to było typowe podejście „car is the star” i to mi się podoba.

Generalnie 1 odcinek 2 sezonu The Grand Tour zrobił na mnie świetne wrażenie. Właściwie każdy jego moment był fajny, żarty śmieszne, a jakość techniczna jak zawsze wybitna. O tym nawet wyżej nie pisałem, bo jest to tak oczywiste, jak śnieg w grudniu jak fakt, że po kalendarzowej zimie następuje kalendarzowa wiosna.

Oby ekipa TGT utrzymała poziom w kolejnych odcinkach. Jeśli tak będzie to szykuje się wyjątkowo udany 2 sezon programu.