Złote lata dla Tesli?

Złote lata dla Tesli?

Tesla Inc. bez wątpienia przeszła długą drogę od swojego powstania w 2003 roku. Przez groźbę bankructwa, wybranie Elona Muska na prezesa rady nadzorczej i wpompowanie sporych pieniędzy, po pierwsze samochody i gwałtowne wzrosty sprzedaży po 2012. Stabilny rozwój firmy to z pewnością kwestia umiejętnego zarządzania i dobrych pomysłów. Wiele wskazuje na to, że dla Tesli mogą nastać nawet lepsze czasy.

Jedno z niewątpliwych źródeł sukcesu Tesli, a mianowicie jej flagowy Model S, był do tej pory najbardziej przystępnym cenowo autem w ofercie. Jednak za sprawą wejścia na rynek nowego Modelu 3, który zgodnie z zamierzeniem ma być prawdziwie masową wersją, firma zaprzestała produkcji bazowego S75. Niesie to za sobą oczywiście finansowe konsekwencje. Najtańszą wersją eski jest na chwilę obecną S 75D, za którego trzeba zapłacić 74,500 dolarów. Niemniej jednak najbardziej podstawowa wersja trójki, okrojona z wielu przydatnych funkcji oraz tzw. „bajerów”, kosztować ma już 35 tysięcy dolarów, chociaż oczekiwanie w tym momencie wynosi od 12 do 18 miesięcy.

Bazowy model serii S z pewnością odnotują fani motoryzacji na całym świecie. Model S cieszy się zresztą od dawna sporym uznaniem wśród tak zwanych zwykłych użytkowników, jak również i tych bardziej znanych. Celebryci, którzy w większości przypadków mogliby pozwolić sobie na dużo droższe zabawki motoryzacyjne, często sięgają po Teslę, czy to z powodów dbałości o środowisko, czy z przyczyn kolekcjonerskich. Popularną eską jeżdżą często aktorzy z Hollywood: Cameron Diaz, Demi Moore, George Clooney, Morgan Freman, piosenkarka Shakira, komik Jay Leno, zawodowy pokerzysta,  znany również w świecie gier wideo – Randy Lew, czy najbardziej rozpoznawalny skateboardzista Tony Hawk i wielu innych. Od czasu rozpoczęcia produkcji w 2012 roku model S plasował się w czołówkach różnego rodzaju rankingów oraz uzyskiwał wysokie wyniki w testach użytkowników. Zdążył też zdobyć szereg prestiżowych nagród, takich jak tytuł World Green Car of the Year w 2013 czy Motor Trend Car of the Year w tym samym roku.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by debiutujący obecnie Model 3 zaskarbił sobie podobną sympatię kierowców i krytyków. Oczekiwania na pewno są spore. Tak samo jak apetyty na sukces. Bez wątpienia Tesla robi wszystko co w jej mocy, żeby jak najbardziej upowszechnić dostępność samochodów elektrycznych dla większej rzeszy klientów, oczywiście z zamiarem zdominowania rynku. Niedawno zrealizowane badanie opinii użytkowników portalu Green Car Reports zdaje się potwierdzać sentyment do marki. Na pytanie o prognozę dotyczącą najlepiej sprzedającego się samochodu elektrycznego w 2018 roku, 61 % badanych wyraźnie wskazało Model 3, przed Nissanem Leaf i Chevroletem Bolt EV. Optymistyczne przewidywania odnośnie przyszłości napływają także od analityków branży. Badacze z Morgan Stanley Research są przekonani, że auta spod znaku Tesli będą coraz częstszym widokiem jaki będzie można spotkać na ulicach całego świata, co stoi w przeciwieństwie do obecnego stanu rzeczy. Podkreślają oni niewiarygodne tempo wzrostu liczby samochodów pochodzących od jednego producenta, niespotykane od pokoleń. Dynamika wzrostu sprzedaży ma według ekspertów pozwolić na potrojenie liczby pojazdów przed końcem 2019 roku, dziesięciokrotne zwiększenie na początku 2023 oraz około stukrotne w okolicach roku 2040, co ustalałoby liczbę samochodów Tesli w użyciu na poziomie 32 milionów sztuk.

Oprócz zadowolenia jakie niewątpliwe wywołują te doniesienia, firma będzie musiała się zmierzyć z niemałymi wyzwaniami jakie mogą wiązać się z tak gwałtownym rozwojem. Niewątpliwie będzie to miało także spory wpływ na relacje inwestorskie, co również trzeba wziąć pod uwagę. Niemniej jednak zawsze lepiej mieć ból głowy od przybytku.