Gran Turismo Sport - opinie o grze po kilku wyścigach w wersji beta

Gran Turismo Sport – opinie o grze po kilku wyścigach w wersji beta

Spędziłem w nowym Gran Turismo Sport w wersji beta trochę czasu – nie jakoś bardzo dużo, ale kilka wyścigów przejechałem na kierownicy Thrustmaster T150. To pozwoliło mi wyrobić sobie już pewną opinię o tej samochodówce. W kilku punktach przedstawię poszczególne elementy gry i opiszę które „zagrały”, a które nie. Zapraszam na moje pierwsze wrażenia z GTS.

1. Grafika

W tym aspekcie nowa gra Polyphony Digital błyszczy, w sumie jak każda część tej serii. Samochody zostały dopracowane do perfekcji, każdy ich element jest świetnie oteksturowany oraz dopieszczony pod względem modelu 3D. Auta w tej grze to prawdziwe mistrzostwo świata. Z idealnie przygotowanymi pojazdami nie współgra czasami otoczenie – nieraz widoki zapierają dech w piersi, ale da się gdzieniegdzie odnieść wrażenie, że niektóre elementy w okolicy trasy zostały przygotowane „na odczep się”.

Mnie to osobiście nie doskwierało – z dwóch powodów. Po pierwsze to jednak na samochody zwracam największą uwagę i na niektóre rzeczy w projekcie torów mogę przymknąć oko. Po drugie w grze zastosowano niesamowicie klimatyczne oświetlenie. Jazda po południu, z niebem pokrytym częściowo chmurami i pięknymi refleksami na karoserii od ostatnich promieni rzucanych przez zachodzące słońce – wygląda to wybornie i jeszcze bardziej zignorować jakieś drobne niedociągnięcia. Grafika w Gran Turismo Sport wymiata i kropka. No i ja swoją wersję testowałem na zwykłym PS4, na telewizorze bez HDR. Aż strach pomyśleć co musi się dziać w wersji Pro i z HDR.

Gran Turismo Sport - beta

2. Uczucie prędkości

To z kolei kwestia, w której Gran Turismo zawsze miało problemy i niestety nie inaczej jest w przypadku Sporta. Wciąż jadąc ponad 100 kilometrów na godzinę gdzieś po asfaltowym torze nie czujemy, że tyle jedziemy. Kamera jest bardzo statyczna, praktycznie nie podskakuje. Efektów rozmycia wywołanego przez szybkie przemieszczanie się też nie uświadczyłem. To wszystko przekłada się na zwyczajnie kiepskie czucie prędkości.

Zdaję sobie sprawę, że może w „prawdziwym świecie” jadąc 120 km/h w nowym samochodzie też nie odczuwamy trzęsienia, wszystko wokół się nie rozmywa – ale to jest przecież gra wyścigowa. Tutaj niektóre elementy mogą zostać „podciągnięte”, zrywając nawet trochę z pełnym realizmem, aby dać graczowi lepsze wrażenia z jazdy. Project CARS, Dirt, DriveClub – te wszystkie gry robią to lepiej. W Gran Turismo Sport jest fajnie w tym aspekcie wyłącznie, jak jedziemy po szutrze. Tam kamera się trzęsie i czuć, że poruszamy się szybciej. Na asfalcie tego nie ma, a to przecież tam najwięcej czasu w GTS będziemy spędzać.

3. Zachowanie rywali

Kolejna pięta achillesowa serii i znowu nie do końca jestem zadowolony ze zmian. Tzn. jest lepiej, niż w przypadku poprzednich części serii, ale dalej nie czuję za specjalnie emocji, które mogłyby towarzyszyć wyścigowi. Zdaję sobie sprawę, że Gran Turismo Sport będzie nastawione na rozgrywkę multiplayer, więc jeszcze przymknę na to oko.

Gran Turismo Sport - wyścig

Ale system kolizji już moim zdaniem nie jest elementem, na który można przymknąć oko. Samochody zderzają się jak jakieś plastikowe mydelniczki, nie czułem w ich kontakcie żadnej „soczystości”. Podobnie nie ma tu jakiś drobnych otarć lakieru czy innych elementów, które wskazywałyby, że zetknęły się ze sobą dwie, ważące ponad tonę konstrukcje.

4. Model jazdy

Tym razem mamy element, który historycznie w Gran Turismo zawsze wymiatał i tutaj nie jest inaczej. Prowadzenie samochodów daje po prostu dużą frajdę. Gra doskonale zoptymalizowana została pod kierownice, przez co moje T150 działało bez potrzebny żadnej kalibracji i działało bez zarzutu, a force feedback solidnie oddawał zachowanie samochodu na torze.

Zatem jeśli ktoś chce sobie po prostu pojeździć i czerpać z tego frajdę, to jest to gra dla niego. Nawet bez interakcji z innymi graczami, a jedynie walcząc z czasem i optymalizując tor jazdy. Wtedy Gran Turismo Sport na PS4 sprawdzi się świetnie.

Gran Turismo Sport - Honda

Rokowania

Ale czy jako nowa część serii da radę? Odpowiadając na to pytanie trzeba popatrzeć na GTS przez pryzmat czasu produkcji tej gry. Ostatnia część Gran Turismo, jeszcze na PS3 została wydana w 2013 roku. Przez 4 lat Polyphony Digital tworzyło grę, która tak na dobrą sprawę będzie bardziej rozbudowanym demem.

Grę, która na dodatek w swoich najważniejszych elementach jest praktycznie taka sama, jak poprzednie Gran Turismo. Seria zawsze dawała ciała w kwestii kolizji i odczucia prędkości – tu jest tak samo. Zawsze wymiatała w kwestii modelu jazdy – tu jest to samo. Zawsze irytowała przekombinowanymi menu – tu znowu jest to samo. Zawsze wyznaczała trendy pod względem modeli pojazdów – znowu będzie to robić. Trzeba powiedzieć otwarcie – ta gra jest po prostu przestarzała. Mająca wiele elementów które funkcjonowały przed laty, ale obecnie już świat poszedł naprzód i tak dobrze nie działają.

Dziwi mnie to tym bardziej, że przecież – tak jak wspominałem – Polyphony pracowało nad tą grą od minimum 4 lat. Inni deweloperzy potrafią tworzyć pełne zawartości gry samochodowe w 2-3 lata. Wystarczy popatrzeć na Forzę Motorsport. W przypadku Gran Turismo to nie działa. Może ta perfekcja graficzna jeśli chodzi o samochody odbija się czkawką, bo spędzają oni długie godziny dopracowując element samochodu, który doceni 0,04% graczy w trybie foto, bo dla reszty będzie on po prostu zbyt mały, aby go zauważyć? Może jest tu za dużo drobiazgów, które fajnie że są (np. ciekawostki w menu – nie tylko z dziedziny motoryzacji), ale odciągają uwagę programistów od kwestii, które są naprawdę ważne? Jak np. ten nieszczęsny model kolizji.

Gran Turismo Sport - Porsche

Nie wiem dokładnie jaka jest przyczyna, ale fakt zostaje, że Gran Turismo Sport jest grą o świetnym modelu jazdy, opakowaną w elementy, które budziły uznanie 8-10 lat temu, a obecnie już tego nie robią. Mnie przygoda z betą nie zachęciła do kupna tej gry. Sprawiła też, że czarno widzę przyszłość i Gran Turismo 7. Skoro edycja Sport po takim czasie tworzenia nie wprowadziła żadnych kluczowych zmian, to nie mam żadnych podstaw by sądzić, że GT7 je wprowadzi. Gdy się w końcu pojawi – analizując obecną częstotliwość wydawania nowych części – w okolicach przełomu 2021 i 2022 roku. Pewnie na PS5.

  • Obermeyer

    Odnośnie odczuwanej prędkości to GT jest jednym z nielicznych tytułów, gdzie szybkość jest odwzorowana właściwie. Jadąc po prawdziwym torze, gdzie drzewa czy słupki nie stoją 1m od auta, 200km/h wydaje się być o połowę mniejsze niż to samo na drodze publicznej ze wszystkimi możliwymi przeszkadzajkami na poboczu. I właśnie dlatego tę serię lubię, bo stawia na prawdziwe wrażenia z jazdy, a nie tandetne chwyty – tych jest masa w innych tytułach. W żaden sposób też nie ujmuje to „miodności”, bo ta jest właśnie ukryta w przywiązaniu do szczegółów. Nie robi z gracza dziecka, a traktuje go poważnie. Tu poniekąd wchodzimy na zarzut o tym, że „ta gra jest po prostu przestarzała”. Nie! To współczesne gry są coraz bardziej infantylne, nastawione na osiągnięcie błyskawicznego efektu „wow” i zdobycie taniego poklasku. Wszystko w nich ma być maksymalnie uproszczone, krzykliwe i niedorzecznie efekciarskie. I o ile w takich ścigałkach jak WipeOut jest to wielką zaletą konwencji, o tyle w „nowoczesnych” tytułach samochodowych jest kiczem wciśniętym tam, gdzie można do człowieka „mówić” z elegancją. Zresztą dysonans oczekiwań recenzenta i koncepcji GT widać w tekście dobitnie przy okazji narzekania na to, że „kamera nie podskakuje”, lub „efektów rozmycia nie uświadczyłem”, bo choć „kamerą dobrze trzęsie gdy jedziemy po szutrze, to już nie gdy jedziemy po asfalcie” (tu trochę cytat zmieniłem, ale zachowałem sens). Co ma się trząść na asfalcie? Położono na nim blachę falistą? I co ma się rozmywać? Gdy jedziemy autem w rzeczywistości to na drzewa nakładany jest efekt rozmycia przez matkę naturę? Znów uproszczenia, tandetne efekciarstwo i krzykliwość ma być ważniejsza. Ale na szczęście nie jest. Dobrze, ze Yamauchi ściga się w rzeczywistości i ma szacunek do tego, co recenzent uważa za przestarzałe drewno. Jest ze dwadzieścia tytułów, które autor polubi bez wątpliwości, mi wystarczy jeden ;)

  • Konrad Miros

    Dla mnie dramatem jest fakt że nie można usunąć kierownicy jadąc z wnętrza auta. Komicznie to wygląda jadąc na kierownicy i widząc kolejną z kolejnymi dłońmi na ekranie telewizora haha