Suzuki SX4 S-Cross 1.4 BoosterJet 140 KM Premium 4WD - TEST

Suzuki SX4 S-Cross 1.4 BoosterJet 140 KM Elegance 4WD – TEST

Suzuki na polskim rynku radzi sobie coraz lepiej. W 2016 roku ta japońska marka nad Wisłą sprzedała o 15% więcej samochodów, niż w 2015. Jednym z trzech filarów dobrego wyniku Suzuki był ich kompaktowy crossover – SX4 S-Cross, który odpowiadał za 20% całej sprzedaży. Aby utrzymać zainteresowanie klientów w coraz bardziej konkurencyjnym segmencie crossoverów trzeba jednak cały czas iść do przodu, co w przypadku S-Crossa zaowocowało datowanym na końcówkę 2016 roku liftingiem. Sprawdźmy jak wypada odświeżona wersja tego auta.

Są faceliftingi w motoryzacji, które wzbudzają mniej lub więcej emocji. Odświeżenie SX4 S-Cross zdecydowanie zalicza się do tej drugiej kategorii. Głównie za sprawą zastosowanego przedniego grilla, który ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja będę go bronił, ponieważ nadał on przodowi S-Crossa zdecydowanie więcej wyrazu. Model przez liftingiem wyglądał trochę bezpłciowo i ciężko było znaleźć jakiś detal, na którym można było zawiesić oko.

Suzuki SX4 S-Cross - nowy grill

Obecnie samochód prezentuje się zdecydowanie charakterystyczniej, a duża ilość chromu na atrapie chłodnicy, połączona z nowym wzorem świateł (wraz z LEDowym paskami) pozwala wyróżnić się temu autu na ulicy. Dodatkowo aparycję poprawiają jeszcze srebrne wstawki na zderzakach i progach. Dzięki nim możliwe stało się dodanie w Suzuki trochę offroadowego stylu, przy jednoczesnym uniknięciu wrażenia taniości – w pełni czarne, plastikowe zderzaki na pewno by ten efekt wywoływały. Szkoda tylko, że FL nie wniósł więcej zmian do tylnej części nadwozia. Tam modyfikacji uległy lekko tylne światła, ale kształt klapy został po staremu. Przy wyróżniającym się przodzie, tył sprawia teraz wrażenie trochę zbyt spokojnego i stonowanego.

Suzuki SX4 S-Cross - FL z 2016 roku

Oldschool we wnętrzu

W kabinie SX4 S-Cross najlepiej poczują się osoby, które nie są fanami ekranów ciekłokrystalicznych, płytek dotykowych czy innych nowoczesnych gadżetów, które coraz częściej spotkać możemy w motoryzacji. Crossover Suzuki idzie tutaj w stronę klasyki, ponieważ oferuje bardzo klasyczny projekt, gdzie mamy wyraźny podział instrumentów sterujących poszczególnymi systemami znajdującymi się na pokładzie. Wszystkie przyciski i pokrętła zostały zaprojektowane tak, by nie sprawiać trudności w obsłudze i to czuć, ponieważ do testowanego auta po prostu się wsiada i odjeżdża.

Suzuki SX4 S-Cross - wnętrze

Niestety oldschool poszedł w paru miejscach za daleko, ponieważ takie detale jak dżojstik do regulacji lusterek czy przełącznik oświetlenia kabinowego wyglądają jakby miały 10-20 lat. We wnętrzach samochodów to właśnie takie drobiazgi decydują o postrzeganiu nowoczesności projektu jako całości, więc szkoda, że w S-Crossie nie zostały one odpowiednio dopieszczone. Również sposób obsługi komputera – bolcami wystającymi po obu stronach zegarów – nie przystoi w 2017 roku. Osobiście lubię proste, klasyczne projekty kokpitów, więc nawet te mankamenty nie bardzo zburzyły moje pozytywne wrażenia, ale jestem przekonany, że niektóre osoby taki styl kabiny może do Suzuki zniechęcić.

Suzuki SX4 S-Cross - tylna kanapa

Za to klienci zainteresowani przestronnym miejskim crossoverem nie powinni narzekać. Jeśli z tyłu przemieszczać się będą osoby o gabarytach Wahacza, czyli mające 185 centymetrów wzrostu, to podróż przeżyją one w odpowiednim komforcie. Zapasu miejsca zarówno nad głową, jak i na nogi miałem jeszcze na kilka centymetrów, więc jest przyzwoicie. Bagażnik liczy sobie 430 litrów pojemności. Próg załadunkowy jest stosunkowo wysoki, ale poza tym do dyspozycji dostajemy regularną przestrzeń ze schowkami w nadkolach i przestrzenią na drobiazgi pod unoszoną podłogą.

S-Cross do miasta

Testowane Suzuki to auto o uniwersalnym charakterze, które dzięki napędowi AllGrip sprawdzi się zarówno na nieutwardzonej drodze, jak i w mieście. W terenie zabudowanym szybko można docenić dobrą widoczność, jaką oferuje S-Cross. Regularny kształt nadwozia i duże szyby przekładają się na fakt, że manewrowanie w ciaśniejszych parkingach nie jest czymś, co będzie spędzało kierowcy sen z powiek. W samochodzie dodatkowo siedzi się stosunkowo wysoko, co jeszcze poprawia orientację w terenie. Z elektronicznych asystentów na pokładzie może znaleźć się kamera cofania i czujniki parkowania. Niestety obraz z kamery generowany jest na ekranie środkowym, a sygnalizacja czujników pomiędzy zegarami, co zmniejsza komfort z ich używania.

Suzuki - felgi o rozmiarze 17 cali

Na dobre zachowanie samochodu w ciaśniejszych przestrzeniach wpływa też zestrojenie układu kierowniczego. SX4 S-Cross to nie jest przecież wcale taki mały samochód, a Suzuki postanowiło zaszczepić u niego charakterystykę pracy kierownicy niczym w niewielkim aucie z segmentu B. Osobiście takie podejście bardzo mi się spodobało. Co prawda opór, który stawia kierownica jest minimalny, a tego fanem nie jestem, ale rekompensuje to żywiołowość, z jaką reaguje samochód na jej ruchy. Jeżdżąc S-Crossem poczułem się, jakbym prowadził Swifta, czy nieobecnego już w ofercie Suzuki Splasha, którego testowałem w dawnych czasach. Dzięki temu frajda z pokonywania zakrętów i innych manewrów wymagających gwałtowniejszej reakcji samochodu jest nadspodziewanie duża, jak na tę klasę samochodu.

Nowy silnik BoosterJet

Takiej charakterystyce układu kierowniczego w końcu w Suzuki może dotrzymywać kroku silnik benzynowy. Jeszcze do niedawna w większych autach Suzuki pierwsze skrzypce grała wolnossąca jednostka 1,6 VVT o mocy 120 koni mechanicznych (którą można zamówić wciąż np. w Vitarze). SX4 S-Cross przy okazji liftingu usunął możliwość połączenia tego modelu ze starą „benzyną”, zastępując ją nowymi silnikami BoosterJet.

Suzuki - silnik BoosterJet

Pod maskę testowanego egzemplarza trafił mocniejszy z nich o pojemności 1,4 litra i mocy 140 KM, a także momencie obrotowym wynoszącym 220 Nm. I o ile pamiętam, że w Vitarze doskwierała mi dynamika starego 1,6 VVT, tak w przypadku S-Crossa nic takiego nie miało miejsca. Testowany samochód z tym silnikiem do 100 km/h przyspiesza w 10,2 sekundy, więc wciąż sportowych osiągach nie ma co tutaj mówić, ale wrażenia z jazdy są zupełnie inne. Silnik zapewnia już wystarczające do dynamicznego włączenia się do ruchu czy wyprzedzania przyspieszenie. Pracuje ponadto cicho gdy tego chcemy, a jeśli zamierzamy wycisnąć z niego wszystko co się da, to odwdzięczy się przyjemnym dźwiękiem na wysokich obrotach.

Pod względem spalania również nie zawodzi, ponieważ w mieście zadowala się on 7,5-8 litrami benzyny, a na trasie na spokojnie można osiągnąć 5,5-6 litrów. Dodatkowo obecność 6 biegu sprawia, że na autostradzie obroty silnika trzymane są w ryzach, a średnie spalanie nie przekracza 8 litrów. Poprawia się też wtedy komfort akustyczny, chociaż przy prędkościach powyżej 120-130 km/h i tak szum wiatru zaczyna w kabinie doskwierać. Jak już wspomnieliśmy o skrzyni, to jej praca jest kolejnym mocnym punktem S-Crossa. Zawsze lubiłem manuale od Suzuki i przekładnia w testowanym aucie nie jest wyjątkiem. Pracuje z odpowiednim oporem, nie ma w niej problemu z trafieniem w odpowiedni bieg. Po prostu korzysta się z niej z przyjemnością.

Suzuki Drive Mode Select

AllGrip na każdą okazję

Suzuki SX4 S-Cross doposażyć można w napęd na 4 koła, który producent nazwał AllGrip. Oferuje on 4 rodzaje pracy. Snow/Mud, w którym system robi wszystko, aby zminimalizować szanse na uślizg kół. Reakcja silnika na wciśnięcie pedału gazu jest wtedy przytemperowana, a więcej momentu obrotowego trafia na tył. W trybie Lock proporcje te mogą być zbliżone do 50:50. Auto to tryb optymalny na co dzień, samemu dobierający optymalne parametry. Z kolei Sport wyostrza odpowiedź silnika na wciśnięcie pedału gazu i tak rozdysponowuje moment obrotowy, by zapewnić lepszą trakcję w zakrętach. W okresie testu nie spadło z nieba tyle deszczu, by chociaż można było utaplać S-Crossa gdzieś w błocie, więc nie ocenię jak AllGrip radzi sobie w trybach przeznaczonych na mało przyczepną nawierzchnię. Na suchym jednak z trakcją nie było żadnego problemu, a samochód prowadził się pewnie – pomimo tego, że zawieszenie jest bardziej nastawione na komfort, a nie na sport.

Suzuki SX4 S-Cross 2017

Crossover Suzuki – cena i podsumowanie

Testowany egzemplarz SX4 S-Cross w wersji Elegance, wyceniony został na 97 190 zł, co jest moim zdaniem rozsądną kwotą jak na to, co oferował. Wspominany wcześniej oldschool na pokładzie skutkował co prawda brakiem bajerów pokroju ekranu przeziernego HUD czy automatycznych świateł drogowych, ale wszystko co zalicza się do kategorii „dobrze mieć – bez ekstrawagancji”, było obecne. Chociażby dostęp bezkluczykowy, aktywny tempomat, dwustrefowa klimatyzacja, pełne światła LED, nawigacja. Samochód doposażyć można jeszcze w skórzaną tapicerkę i panoramiczny dach, ale wtedy cena wędruje już ponad pułap 100 000 zł (odmiana Elegance Sun), więc podtrzymuję swoją opinię, że Elegance do S-Crossa z 1,4 BoosterJet i manualem to optymalne rozwiązanie dla kogoś, kto chce kupić ten samochód w dobrze doposażonej wersji, ale nie przesadzić.

A czy warto w ogóle wydawać te 97 000 zł na crossovera Suzuki? Na pewno nie jest to auto dla każdego, bo niektórych odstraszy „wczorajszość” niektórych rozwiązań czy technologii na pokładzie. Jednocześnie jest to auto bardzo przyjazne. Takie, do którego się wsiada i jedzie bez zastanawiania się co do czego służy, a to dla innej grupy nabywców może okazać się dużym plusem. Dodatkowo, dzięki zastosowaniu nowoczesnych silników BoosterJet, Suzuki nie odstaje już od oferującej turbobenzyny konkurencji, co też jest jego kolejnym plusem. A pod względem stylu prowadzenia nie tylko nie odstaje od innych crossoverów, ale wręcz się w ich gronie wyróżnia.

Nowe Suzuki SX4 S-Cross

SX4 S-Cross to naprawdę fajne auto. Nie wzbudza ogromnych emocji, jednocześnie też w żadnym aspekcie wyraźnie nie rozczarowuje. Może trudno jest je pokochać, ale bardzo łatwo polubić.

 

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik Benzynowy 1,4 BoosterJet, 140 KM (5500 rpm), 220 Nm (1500-4000 rpm)
Przeniesienie napędu 6 biegowa skrzynia manualna,  4WD AllGrip
Spalanie (miasto, trasa, średnie) 6,7 l / 5,2 l / 5,7 l (test: 6,9 l)
Osiągi V-max 200 km/h, 0-100 km/h w 10,2 sekund
Cena 66 900 zł (bazowa wersja Comfort) / 94 900 zł (Elegence z tym silnikiem) / 97 190 zł (egzemplarz testowy)
  • MHM

    „Sa faceliftingi w motoryzacji, ” – pierwsze zdanie i już wymaga korekty :) „a” zgubiło ogonek.

    • Fakt – na samym początku z góry się zakłada, że wszystko jest OK i czujność spada ;) Dzięki :)