Diesel D5 235 KM w Volvo - przyspieszenie i osiągi tego silnika robią wrażenie

Diesel D5 235 KM w Volvo – przyspieszenie i osiągi tego silnika robią wrażenie

Silników diesla wcale nie trzeba kupować wyłącznie dlatego, żeby oszczędzać pieniądze, osiągając niskie wyniki spalania. Są jednostki wysokoprężne, w przypadku których o „urwaniu” kilku złotych przy dystrybutorze nie ma co nawet mówić – przykładem takiego silnika jest D5 w Volvo S90.

Testując jakąś droższą furę zawsze zastanawiam się czy pisać wyniki spalania, czy nie. Z jednej strony jest to jeden z podstawowych parametrów służących do opisu silnika (myśląc o jednostce napędowej mam w głowie moc, moment obrotowy, pojemność, przyspieszenie do 100 km/h i właśnie spalanie), ale z drugiej wydając kilkaset tysięcy złotych przecież nikt nie patrzy na to, czy jego samochód spala 7,5 czy 8,5 litra na 100 przejechanych kilometrów.

Silnik D5 w Volvo S90

Wspomniane setki tysięcy złotych wydać możemy chociażby na dopasione Volvo S90 z silnikiem diesla D5. W tym wypadku dla potencjalnego kupującego spalanie miałoby sens wyłącznie w kontekście zasięgu samochodu na jednym tankowaniu – ta informacja ma realną wartość, bo generalnie im rzadziej widujemy z bliska dystrybutor z paliwem, tym lepiej. Raczej mało osób postrzega procedurę tankowania jako coś ekscytującego.

Diesel D5 w Volvo S90 – osiągi

Kupując S90 za prawie 350 000 zł liczą się osiągi, komfort jazdy związany z brakiem konieczności kombinowania czy TIRa przed nami można wyprzedzić teraz, czy silnik nie podoła. Dwulitrowa jednostka D5 legitymuje się mocą 235 KM, co daje 100% gwarancję, że poradzi sobie praktycznie w każdych warunkach. Dodatkowo moment obrotowy wynoszący 480 Nm i dostępny już od 1750 obrotów na minutę sprawia, że praktycznie nigdy nie ma problemu z odpowiednią reakcją na wciśnięcie pedału gazu. Samochód przyspiesza do 100 km/h w 7 sekund według Volvo, a mój pomiar wskazał 7,3 sekundy. Prędkość maksymalna to 240 km/h.

Aby to lepiej zademonstrować zapraszam do rzucenia okiem na film przedstawiający przyspieszenie wspominanego wyżej Volvo S90 z tym dieslem pod maską.

Muszę przyznać, że wrażenia z jazdy takim samochodem są rewelacyjne. Spokojna głowa przy wyprzedzaniu, włączaniu się do ruchu – to odczuwa się dopiero jadąc mocnym autem. Diesle będą z biegiem czasu coraz bardziej marginalizowane na rynku, bo jednak silniki elektryczne częściej „bratane” są z benzynowymi. Jednak takie jednostki jak D5 (pomimo tego, że wbrew nazwie pracują tam niestety tylko 4 cylindry) – niech zostaną z nami jak najdłużej.