Renault Megane GrandCoupe Intens 1,5 dCi 110 EDC. Sedan z efektem "wow" - TEST

Renault Megane GrandCoupe Intens 1,5 dCi 110 EDC. Sedan z efektem „wow” – TEST

W reklamie telewizyjnej, puszczanej w okresie, w którym piszę te słowa mężczyzna jedzie Renault Megane GrandCoupe – przy muzyce z intra The Grand Tour, co jest swoją drogą genialnym pomysłem na łatwe przyciągnięcie uwagi widza – następnie wchodzi do biurowca, a na koniec dowiadujemy się, że śledziliśmy podróż do pracy prezesa. Renault daje wyraźny sygnał: ten samochód to coś więcej, niż zwykły sedan oparty o hatchback z segmentu C. Sprawdźmy, czy ma ku temu podstawy.

Z wyglądu – bez dwóch zdań. Co prawda nie mamy już takich czasów, gdy robienie z hatchbacka sedana sprowadzało się do, często niezbyt gustownego, doklejenia mu tyłu, ale wciąż limuzyny oparte o segment C w klasie średniej nie prezentują się tak zgrabnie, jak tworzone od samego początku z myślą nadwoziu typu sedan auta z segmentu D. W przypadku Megane GrandCoupe jest inaczej.

Renault Megane w nadwoziu sedan

Samochód jest nieprzyzwoicie ładny – projektanci „doklejając” tył zrobili to tak, że osoba nie interesująca się motoryzacją nie stwierdzi, że Megane narodziło się jako hatchback. Proporcje są właściwe, odpowiednia lekkość, a zarazem dynamika zachowana. Jeśli dodamy do tego fakt, że przód Megane bez względu na wersję nadwoziową jest bardzo atrakcyjny, to otrzymujemy samochód, za którym po prostu trzeba się obejrzeć. W niczym nie ustępuje on aparycją Talismanowi, a znajdą się osoby, które postawią testowany model wyżej, niż jego większego brata – oczywiście w takiej konfiguracji jak testówka, z LED’ami, 18” felgami czy białym, perłowym lakierem.

Wszystko ma swoją cenę

Często jest tak, że ponadprzeciętny wygląd sprawia, że cierpi na tym widoczność i łatwość manewrowania. W przypadku testowanego Renault jest podobnie. Do przodu nie jest źle – tutaj mamy taką współczesną „średnią krajową” pod względem łatwości wyczucia gabarytów samochodu. Za to z tyłu, przez mocno pochyloną i wysoko kończącą się tylną szybę możemy właściwie tylko zgadywać, gdzie Megane GrandCoupe się kończy. Stosunkowo małe boczne lusterka tej kwestii nie poprawiają. Tutaj sytuację ratują bardzo sprawnie działające czujniki parkowania (obejmujące obszar 360 stopni wokół samochodu) oraz kamera cofania. W razie czego pomocą służy też system automatycznego parkowania prostopadłego i równoległego, który radzi sobie przyzwoicie, chociaż tak jak w przypadku praktycznie wszystkich tego typu modułów nie jest tak szybki jak kierowca z krwi i kości. Podsumowując bez tych wszystkich ułatwień manewrowanie Renault Megane w sedanie do najłatwiejszych nie należy.

Renault Megane GrandCoupe - duży bagażnik

Design samochodu wpłynął, już w mniejszym stopniu, jeszcze na jeden aspekt – bagażnik. Do jego pojemności nie mam zastrzeżeń, bo do dyspozycji otrzymujemy solidne i regularne w kształtach 550 litrów, a pod podłogą znalazło się jeszcze miejsce na koło zapasowe, więc jest naprawdę dobrze. Daleko kończąca się tylna szyba powoduje jednak, że sama wielkość otworu załadunkowego nie jest największych rozmiarów.

Renault Megane GrandCoupe - tylna kanapa

Kabina Megane GrandCoupe

Skoro idziemy od tyłu, ku przodowi samochodu nadszedł czas na przystanek na tylnej kanapie. Tam na nogi mamy bardzo sympatyczną ilość miejsca, większą niż w przypadku hatchbacka. Ja, przy 185 cm wzrostu miałem jeszcze solidny zapas przestrzeni, więc nawet osoby o kilka centymetrów wyższe nie powinny narzekać. Za to pewne problemy mogą mieć z głową, za sprawą opadającej linii dachu. Tam z pełnym wyprostowaniem się miałem trochę problemów. Na plus wypada zaliczyć też bardzo wygodne siedzisko, które powinno zapewnić dobre warunki do jazdy w tylnym rzędzie nawet w dłuższych trasach.

Renault Megane GrandCoupe - wnętrze samochodu

Z przodu za to mamy klasykę dla nowych modeli Renault. Największą uwagę po zajęciu miejsca kierowcy przykuwają oczywiście ekrany, których w Megane GrandCoupe „na wypasie” nie brakuje. Najbardziej imponujący jest ten środkowy, mający 8,7 cala. Poza rozmiarem cechuje się wysoką rozdzielczością, co zapewnia dobrą jakość wyświetlanego obrazu. Bez zarzutu reaguje też na dotyk. Dodatkowo sama obsługa jest w większości miejsc systemu R-Link intuicyjna, a możliwość konfigurowania własnych pulpitów to bardzo fajna funkcja. Żeby nie było zbyt pięknie – R-Link wciąż miewa swoje humorki, u mnie na przykład nie chciał się czasami połączyć z Bluetooth po krótkim, trwającym np. 2 minuty postoju. Tak samo przy włączonej nawigacji zauważyłem, że odpalenie silnika przez system start-stop powoduje chwilowy wzrost głośności muzyki. Da się z tym żyć i nie mąci to mojej ogólnej pozytywnej opinii o R-Link w Megane.

Pozostałe 2 ekrany to cyfrowe zegary oraz HUD, który wyświetla na szybce przed oczami kierowcy prędkość, wskazania nawigacji czy radaru odległości. Te 3 elementy wpływają na postrzeganie całego kokpitu – czynią go nowoczesnym, przy czym sam projekt jest w moich oczach stosunkowo prosty. Nie ma tu wymyślnych przetłoczeń czy kolorowych akcentów (poza świecącymi paskami LED w drzwiach i tunelu środkowym) – taka klasyczna elegancja połączona z nowoczesnymi elementami tworzy bardzo przyjemną kombinację, która jest po prostu ładna. Na dodatek nietrzeszcząca i wykonana w większości z dobrej jakości tworzyw.

Renault Megane - wyświetlacz przezierny (HUD)

Trochę wyżej wspomniałem o kilku nieoczywistych w aucie z segmentu C elementach wyposażenia – wyświetlaczu przeziernym (HUD) oraz radarze podającym czas, jaki mamy na reakcję na podstawie odległości od auta przed nami. Jako, że testowany egzemplarz Renault Megane GrandCoupe był w najbogatszej wersji Intens z zaznaczoną większością dodatków, to bajerów na pokładzie było znacznie więcej. Warto wymienić tutaj automatyczne światła LED, aktywny tempomat (działający niestety tylko od prędkości 40 km/h, przez co praktycznie bezużyteczny w mieście), dostęp bezkluczykowy, pełen komplet asystentów parkowania o którym wspominałem wcześniej, elektrykę szyb i lusterek, podgrzewaną kierownicę i fotele, asystenta martwego pola, wybór trybów jazdy czy nawigację.

Brakowało masażu, pełnej skóry i panoramicznego dachu – ale i tak śmiało mogę powiedzieć, że w ten sposób skonfigurowane Megane to samochód, który zaspokaja praktycznie wszystkie (nie będące fanaberiami) potrzeby kierowcy jeśli chodzi o uprzyjemnianie i ułatwianie korzystania z niego. Ten cały „wypas” ma swoją cenę – w przypadku testówki było to 112 450 zł. Dodatkowo w tej kwocie zawarty był silnik diesla i skrzynia automatyczna.

Renault Megane - diesel dCi o mocy 110 KM

Co pod maską?

Skoro wspomniałem o układzie napędowym, powiedzmy o nim trochę więcej. Za wprawianie w ruch „mojego” Megane GrandCoupe odpowiadał silnik diesla 1,5 dCi o mocy 110 KM, połączony z automatem EDC. Taki zestaw gwarantuje sprint do 100 km/h w czasie 11,6 sekundy (według moich pomiarów, co ciekawe Renault podaje 12,5 sekundy). Nie jest to zatem samochód do ścigania się, pokroju wersji GT, którą jeździłem jakiś czas temu, a raczej do spokojniejszej, płynnej jazdy. Co nie zmienia faktu, że diesel z wynoszącym 250 Nm momentem obrotowym dawał radę. Nie wbijał w fotel podczas kick downów z pedałem w podłodze, ale gdy trzeba było trochę spokojniej zwiększyć prędkość podczas wyprzedzania, czy zmiany pasa ruchu to zapewniał godne przyspieszenie. 110 KM może okazać się niewystarczające praktycznie wyłącznie przy jeździe z większym obciążeniem.

Skrzynia automatyczna EDC ma podobną charakterystykę jak silnik – nie jest najszybszą konstrukcją na rynku (wolniejszą też niż 7-biegowe EDC sprzężone z benzynowymi silnikami TCe. W testowanym egzemplarzu skrzynia miała 6 przełożeń), ale na co dzień jej praca jest praktycznie niedostrzegalna. Biegi wchodzą płynnie, nic nie szarpie. Do kompletu pasuje zawieszenie, które pomimo obecności 18” felg i stosunkowo cienkich opon zapewnia odpowiednią porcję komfortu. Nie można powiedzieć, że samochód „płynie” po drodze, bo zawieszenie jest dosyć sztywne i Megane przy większych nierównościach dokładnie komunikuje osobom podróżującym nim gdzie akurat jest dołek, a gdzie górka. Za sprawą miękkich, wygodnych foteli i dobrego wybierania mniejszych niedoskonałości na jezdni nie jest to jednak dokuczliwe – tak jak powinno być we francuskim sedanie.

Renault Megane GrandCoupe - 18" felgi

Ostatnim elementem jest układ kierowniczy, którego pracę modyfikować można za sprawą wyboru trybów jazdy (komfortowy, normalny i sportowy). Mnie tradycyjnie najlepiej jeździło się na tym ostatnim, bo wtedy kierownica stawia największy opór, a ruchy nią przekładają się na bardziej zdecydowaną reakcję samochodu. Wciąż jednak są to „cywilne” nastawienia, nie pretendujące Megane GrandCoupe do miana auta sportowego.

Nie zmienia to faktu, że jazda tym samochodem sprawia dużą przyjemność. Auto dobrze trzyma się drogi, nie przechyla na łukach, nawet przy wyższych prędkościach pozwala np. pokonać partię zakrętów na jakiejś leśnej drodze bez obaw, że zaraz skończymy na drzewie. Generalnie testowane Renault to bardzo dobry towarzysz dłuższych podróży, zapewniający przyjemne warunki do jazdy – również akustyczne, bo samochód jest dobrze wygłuszony i hałas nie doskwiera również na autostradzie.

Renault Megane - kierownica pokryta skórą

Megane pozwala też zapomnieć, że stacje benzynowe służą do tankowania, a nie kupowania np. hot-dogów. Auto spala wręcz symboliczne ilości paliwa – w mieście wyszło mi 6,4 litra na 100 kilometrów, a w trasie prze jeździe 90-110 km/h jest to wynik około 4,5-5 litrów. Na autostradzie przy 140 km/h ciężko jest przekroczyć 6,5-7 litrów. I nie mówię tutaj o ecodrivingu, tylko o jeździe dynamicznej, z eko-wskaźnikiem wbudowanym w komputer pokładowy pokazującym wyniki w okolicach 40-50 punktów na 100. To sprawia, że 800-1000 kilometrów na jednym tankowaniu to nie jest zasięg wzięty z kosmosu.

Werdykt

Czy zatem Megane GrandCoupe jest odpowiednim autem dla prezesa? Wiadomo, że żaden boss dużej korporacji ze swojej Klasy S do Renault się nie przesiądzie, ale firma tworząc taką reklamę nie zrobiła czegoś nieracjonalnego. Testowany samochód bowiem ma naprawdę duże aspiracje. Przede wszystkim jest wyjątkowo atrakcyjny, nie widać kompromisów w jego wyglądzie („bo mamy droższy samochód w palecie, który musi być ładniejszy”). Dodatkowo oferuje dużo nowoczesnych technologii na pokładzie i dobrze się prowadzi. Ma pewne ograniczenia pod względem widoczności, ale trudno traktować to jako dużą wadę, bo tak wyglądające nadwozie ma swoje prawa.

Renault Megane GrandCoupe 2017

Czasami kupowanie najdroższych wersji samochodów nie ma zbyt wiele sensu, bo za podobne pieniądze można nabyć przyzwoicie wyposażony model z wyższego segmentu. W przypadku Megane w sedanie naprawdę można wydać na niego ponad 100 000 zł i później bez problemów móc zracjonalizować sobie tę decyzję.

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik 1,5 dCi 110 KM (4000 rpm), 250 Nm (1750 rpm)
Przeniesienie napędu 6 biegowa skrzynia automatyczna EDC,  przednie koła
Spalanie (miasto, trasa, średnie) 4,0 l / 3,5 l / 3,7 l (test: 6,1 l)
Osiągi V-max 190 km/h, 0-100 km/h w 12,5 sekundy
Cena 61 900 zł (bazowa wersja Life) / 90 600 zł (Intens + dCi 110 EDC) / 112 450 zł (egzemplarz testowy)