The Grand Tour - świąteczny odcinek 6 (S01E06). "Sponsorowany" przez Forda, najlepszy ze wszystkich

The Grand Tour – świąteczny odcinek 6 (S01E06). „Sponsorowany” przez Forda, najlepszy ze wszystkich

Świąteczny epizod TGT został w niespodziewanym stopniu zdominowany przez samochody jeszcze bardziej niespodziewanej marki, czyli Forda. I mimo, że nie brzmi to zbyt ekscytująco, to muszę przyznać, że był to najlepszy odcinek programu w jego dotychczasowej historii. Czemu? Już tłumaczę.

Listę wszystkich odcinków i linki do moich opinii o nich znaleźć można tutaj. Poniżej spoilerów dotyczących S01E06 nie brakuje, więc osoby, które jeszcze tej części programu nie widziały z góry ostrzegam :)

Studio/namiot i prezenty

Recenzję 6 odcinka zacznę nietypowo, bo od skupienia się na tym, co działo się w namiocie, który tym razem usytuowany został w Finlandii, a konkretnie w Laponii. Robię tak nie bez przyczyny, ponieważ fragment ten był w mojej opinii najbardziej pozytywnym zaskoczeniem całego epizodu.

The Grand Tour - Finlandia studio w Laponii

W S01E06 dokładnie widać jest, że na początku Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May musieli po prostu „nauczyć się” tego, jak prowadzić programy w otoczeniu, które jest przygotowane dla The Grand Tour. W odcinku w Finlandii w końcu poczułem się, jakbym oglądał Top Gear za najlepszych lat.

Zupełnie nie dostrzegalne było, że prowadzący jadą według jakiegoś scenariusza. Nie było wymuszonych tekstów, cała trójka uczestniczyła w równym stopniu w rozmowach w studiu, a żarty były naprawdę super. Typowo w stylu Clakrsona i spółki. No i nie polegały one na samym siedzeniu i mówieniu, bo dostaliśmy np. porównanie jedzenia batoników.

The Grand Tour - prezenty 2016

Dostaliśmy też świetny segment ze świątecznymi prezentami, który według mnie był najlepszym, który został nagrany w namiocie The Grand Tour w pierwszej połowie 1 serii. Dowcip z bluzami to mistrzostwo świata, ale inne propozycje prezentów nie były wiele gorsze. Nie stronię tu zazwyczaj od spoilerów, ale tym razem się powstrzymam – kto nie widział jeszcze odcinka 6, niech sam przekona się o tym jakie prezenty przygotował Clarkson i spółka. Ci, którzy już go widzieli dobrze wiedzą, jak fajny był to fragment.

Osoby te zapewne wiedzą również, jak szalenie bezsensowne było „Celebrity Brain Crash”. W S01E06 Kimi Raikonen idąc do studia upił się wódką, przewrócił w śnieg i umarł. O ile jeszcze jakieś efektowne wypadki pokroju wjechania motorówką w dużą łódź mają sens, o tyle tutaj był to po prostu fragment wciśnięty na siłę. No ale cóż – osobiście nauczyłem się to już ignorować.

Ford Focus RS i Mustang - pojedynek

Ford Mustang vs Focus RS

Najmniej interesujący materiał w odcinku, ale wciąż bardzo dobry. Richard wita pierwszego Mustanga od kilkudziesięciu lat z kierownicą po prawej stronie w Wielkiej Brytanii, a Jeremy postanawia zirytować go przyjeżdżając Focusem RS. Robi to całkiem skutecznie i w fajny sposób, przez co ten materiał – choć nie przejdzie do historii – oglądało mi się po prostu przyjemnie.

Dwa najjaśniejsze momenty, które w nim zauważyłem to wyścig Mustang vs Focus RS w ruchu ulicznym oraz komentarz Richarda Hammonda dotyczący monumentu w Londynie. Szpilka została wbita w ekipę nowego Top Gear w najlepszy możliwy sposób.

James May - Ford GT z wyścigu LeMans

Historia Forda GT40 w LeMans

W czasach show na BBC bardzo lubiłem materiały, które przedstawiały jakieś wydarzenia z historii motoryzacji. Tym razem otrzymaliśmy narodziny Forda GT40, jego konkurencję z Ferrari oraz realia wyścigu LeMans z lat 70-tych.

I to była prawdziwa perełka The Grand Tour S01E06. Studio mogło być największym zaskoczeniem na plus, ale to historia zmagań Forda i Ferrari była najlepszą częścią odcinka – co zaskakujące nie było, bo historyczne materiały już w czasach Top Gear należały do moich ulubionych. Montaż, sposób opowiedzenia historii, w której gwiazdą był samochód. Rewelacja.

Ford Focus RS 2016 - drift

Jeśli The Grand Tour będzie dalej tak polepszać jakość swoich odcinków, to aż boję się pomyśleć co się stanie, gdy sezon 1 dojdzie do końca. Realnie zdaję sobie sprawę, że w kolejnych tygodniach gorsze epizody też mogą się trafić, ale szósta część sprawiła, że patrzę w przyszłość TGT tak optymistycznie, jak nigdy dotąd :)