Seria 1 The Grand Tour - odcinek 5 do historii nie przejdzie, ale...

Seria 1 The Grand Tour – odcinek 5 do historii nie przejdzie, ale…

Pierwsza seria The Grand Tour zbliża się powoli do półmetka. Odcinek 5 przynosi kolejną wyprawę całej trójki oraz osobliwą grę James’a i Richarda. Zapraszam na moją opinię po jego obejrzeniu.

Listę wszystkich odcinków TGT z linkami do moich recenzji każdego z nich znaleźć można tutaj, a ja tradycyjnie uprzedzam, że poniżej nie będę stronił od spoilerów z S01E05 :)

The Grand Tour - Alfa Romeo 4C Spider

Alfa Romeo 4C Spider, Mazda MX-5 i Zenos E10S

Pierwotną ideą testu było sprawdzenie który z małych roadsterów był lepszy – bardziej cywilizowana Mazda wybrana przez Richarda, czy hardcore’owy Zenos, którym jeździł May. Do tej dwójki dołączył jednak nieproszony gość – Jeremy, który do Maroko (gdzie kręcony był materiał) przybył w Alfie Romeo.

Pisząc opinie o kolejnych odcinkach The Grand Tour często używam słowa „klasyczny materiał”. Tutaj nie będzie inaczej, ponieważ podróż po Maroku była właśnie tym, do czego przyzwyczaiła nas trójka prowadzących w ostatnich latach. Były super widoki, rewelacyjny montaż (czarno-biały fragment z 4C Spider to mistrzostwo świata), sporo żartów i całkiem spora naturalność. To, czego brakowało mi w niektórych poprzednich odcinkach, tutaj zostało zachowane na odpowiednim poziomie. Chyba tylko Hammond uważający, że odkrył ślady pradawnej cywilizacji był dosyć wymuszonym żartem, w pozostałych momentach sztuczności nie było czuć.

The Grand Tour - S01E05 w Maroko

Chociaż tutaj muszę przyznać, że brakowało mi w tym materiale serii wyzwań znanej z Top Gear. The Grand Tour S01E05 jest kolejnym już odcinkiem, w którym przejażdżka całej trójki nie miała właściwie wielkiego uzasadnienia. Ani nie zmierzali do konkretnego miejsca, ani kolejne punkty na ich trasie nie miały testować konkretnych aspektów samochodów (poza tym, które z aut jest najszybsze na samym końcu). Tak jak Jeremy powiedział na końcu – nie dowiedzieli się absolutnie nic o tym, które z aut jest najlepsze. Nie oczekuję po TGT analizowania zużycia paliwa i tabelek, żeby wydać werdykt, ale kilka wyzwań na pewno nadałoby temu materiałowi spójne ramy. No cóż – może w 2 sezonie prawnicy Amazon zrobią coś, by „czelendże” mogły w jakiś sposób wrócić do The Grand Tour.

Bitwa morska samochodami

Richard i James robili bardzo zbliżony materiał w czasach Top Gear, więc fani programu na BBC mogli poczuć się tu jak w domu. Dwójka prezenterów postanowiła w odcinku 5 nowego show zagrać w popularne „okręty”, tylko przy użyciu samochodów. Statki zastąpiły samochody, a całość na efektowności zyskiwała za sprawą umieszczonych w nich ładunków wybuchowych. Gdy jakiś samochód został „zestrzelony” poprzez spadającego na niego z dźwigu G-Wiza, następowała solidna eksplozja.

The Grand Tour - bitwa morska

Był to całkowicie bezsensowny materiał, który jednak mi osobiście się spodobał, bo gra została przeprowadzona tak, że emocje były do ostatniej chwili, a na samą rozwałkę przyjemnie się patrzyło. Osobiście zamiast takiego filmu chętniej obejrzałbym test jakiejś superfury, ale naprawdę nie mogę na tę osobliwą grę w okręty narzekać. Nie przejdzie ona pewnie do legendy sezonu 1 The Grand Tour, ale nie wszystko musi.

Studio/namiot

W S01E05 (w którym ekipa odwiedziła Rotterdam) zauważyłem kontynuację pewnego niefajnego w mojej opinii trendu – James May jest zauważalnie mniej aktywny podczas segmentów w namiocie niż pozostali. Widać to było szczególnie w Conversation Street, gdzie praktycznie tylko Jeremy i Richard ze sobą rozmawiali. James generalnie, w czasach Top Gear również, nie był najbardziej rozgadanym prezenterem, ale jednak balans wtedy był zachowany znacznie lepszy, niż ma to miejsce obecnie.

The Grand Tour - Rotterdam

Później jeszcze doszło to jego jedzenie jakiś słodyczy, co było dla mnie niepotrzebne. James jest fajny taki, jaki jest. Nie trzeba z niego na siłę robić „dziadka” i ekscentryka. Obecnie trochę tak to wygląda. A szkoda, bo segmenty w namiocie The Grand Tour wychodzą prowadzącym coraz lepiej i tak jak na początku fragmenty te aż biły po oczach sztucznością, tak teraz są naprawdę śmieszne i niewymuszone. Jest więcej poruszanych sprośnych tematów, jaja są konkretne. Oby tylko w kolejnych odcinkach cała trójka, solidarnie dawała czadu.

O śmierci kolejnej gwiazdy nie ma co już nawet pisać – tym razem jakaś grupa muzyczna została porażona prądem. Ha, ha, ha -_-

Alfa Romeo 4C Spider

The Grand Tour S01E05 to naprawdę pozytywny odcinek. Nie wybitny, ale trzymający dobry poziom od początku do końca – taki, który dobrze się ogląda. A o to przecież chodzi :)