The Grand Tour - odcinek 3 (S01E03) to duże rozczarowanie

The Grand Tour – odcinek 3 (S01E03) to duże rozczarowanie

Kolejny piątek, kolejna premiera nowego odcinka The Grand Tour. Tym razem ekipa zafundowała nam malowniczą wycieczkę do Włoch w unikalnych samochodach. Brzmi świetnie, prawda? Zetknięcie z rzeczywistością już takie dobre się nie okazało.

Listę odcinków wraz z moimi opiniami o poprzednich epizodach znaleźć można tutaj. Jak zawsze ostrzegam, że poniżej pojawią się spoilery, więc jeśli ktoś nie oglądał jeszcze The Grand Tour S01E03, to czyta dalej na własną odpowiedzialność :)

Grand Tour - Włochy

Grand Tour do Włoch

Odcinek trzeci programu był na dobrą sprawę „specialem” z czasów Top Gear, ponieważ poza krótkimi wstawkami ze studia mieliśmy w nim jeden, długi materiał. Jeremy i James postanowili wybrać się do Włoch, by odbyć tam klasyczną podróż w stylu Grand Tour, spokojną i relaksującą. Do tego zadania wybrali odpowiednie samochody – Aston Martin DB11 i Rolls-Royce Dawn to auta nie nadające się na tor, ale jak mniemam (bo takich aut jeszcze nie testowałem) idealne na dłuższe podróże.

Do tej dwójki nieoczekiwanie postanowił dołączyć Richard Hammond, który trochę inaczej interpretował sens tej wycieczki, zabierając do Włoch Dodge’a Challengera SRT Hellcat – brutalnego, głośnego muscle cara. I właśnie Hammond był główną postacią całego materiału, ponieważ przez cały czas irytował on pozostałą dwójkę kręceniem bączków, paleniem gumy, przegazówkami. Tymczasem Jeremy i James przez cały film starali się mu uciec – bezskutecznie.

The Grand Tour - obraz z podobizną Hammonda

I przyjęcie ten konwencji spowodowało, że cały materiał, a finalnie odcinek S01E03, okazał się dla mnie klapą.

Wszystko wynika z tego, że postać Hammonda została tak przesadzona, że cały film stracił jakąkolwiek wiarygodność. Richard zachowywał się jak mentalny wieśniak, za którego trzeba się wstydzić. Taki gość, który przychodzi do restauracji, śmieje się najgłośniej, mlaska i gwiżdże gdy przechodzi kelnerka. Byłoby to jeszcze akceptowalne, gdyby do trójki prowadzących dołączyła na ten odcinek zupełnie nowa osoba, której charakteru widzowie nie znają. Wtedy i tak takie zachowanie byłoby raczej irytujące, a nie śmieszne, ale przynajmniej zachowałoby pewne pozory autentyczności.

Dodge Challenger SRT Hellcat w The Grand Tour

W przypadku Richarda Hammonda wiemy, że wygłupia się on, jak wszyscy w Top Gear, a później w The Grand Tour, ale nie jest prostakiem. Przez co cały film był po prostu sztuczny i wymuszony. Tutaj wychodzi jedna z rzeczy, której ekipa TGT z programu na BBC zapewne nie mogła skopiować, czyli tajemniczych „producentów”. W dawnych czasach to oni nadawali wszystkim wyzwaniom jakiś konkretny cel. Obecnie mieliśmy po prosto wycieczkę do Włoch, którą trzeba było uatrakcyjnić. I wyszło jak wyszło.

Studio, gwiazda i demolka

Segment aktualności jak zawsze trzymał poziom. Wciąż prowadzący nie osiągnęli tej spontaniczności i naturalności, którą mieli w przeszłości, nagrywając w hangarze, ale czerstwych dowcipów nie było, za to miejsc, gdzie można było się uśmiechnąć nie brakowało. Tradycyjnie też gwiazda nie dotarła do namiotu The Grand Tour. W odcinku 3 znany aktor spadł z mostu. Cały segment był w moich oczach równie niepotrzebny, jak poprzednio.

Whitby - The Grand Tour

Pewnym urozmaiceniem był „samochód autonomiczny”, skonstruowany przez Jeremy’ego, ale on pojawił się tylko na chwilę, jego konstrukcja była przewidywalna, więc traktuję go tylko jako mały dodatek.

Sama końcówka należała do uregulowania zakładu pomiędzy prowadzącymi z S01E01. Wtedy Jeremy powiedział, że będą mogli zniszczyć jego dom jeśli McLaren okaże się wolniejszy na torze, niż auta reszty prowadzących. Tak się stało, więc dom Clarksona miał iść do demolki. I poszedł, kończąc w efektownej eksplozji. Całość nie była taka zła, chociaż dziwił mnie trochę fakt, że na miejscu destrukcji nie pojawił się Jeremy, próbując ją powstrzymać.

Wybuch domu w The Grand Tour

Podsumowując The Grand Tour S01E03 jest według mnie najgorszym epizodem od początku sezonu. Główne wyzwanie nie miało wielkiego sensu, a innych testów, które mogłyby to zrekompensować, nie było. Wielka szkoda, bo okoliczności do tego były naprawdę dobre – świetne samochody, piękne trasy i widoki. What could possibly go wrong?

  • Pingback: The Grand Tour sezon 1 - nowe odcinki programu Clarksona (lista)()

  • John Smith

    Serio? To raczej najlepszy odcinek z dotychczasowych…

    • U mnie odwrotnie, na razie ranking to E01 > E02 > E03 :)

      • Jacek Rękas

        Dlaczego mam wrażenie, że to Ty pisałeś ten artykuł i wszystkie niepochlebne opinie krytykujesz?!

  • Phill Rose

    Nie wiem kim jest osoba, która to pisała ale albo miała bardzo zły dzień albo jest najdudniejsza i najmniej zadowoloną osobą z życia jaka chodzi po tej planecie. Widzowie GT – ten odcinek był fantastyczny. Jeśli lubiliście stary klimat TG to napewno ten odcinek wam się spodoba.

    • Może to jest osoba, która po prostu ma inne spojrzenie tą sprawę, niż Ty? :)

  • Krys

    Słaba opinia jak dla mnie. porównywanie do top gear jest bezcelowe bo to nowy INNY program. Cześć o demolce domu Clarcsona.. Na samym początku wspomnieli że wyjechał na weekand.

    • Odniosę się po kolei:
      1. Możesz zdefiniować jej słabość? Bo wydawało mi się, że subiektywna opinia danej osoby na dany temat z definicji nie może być dobra ani słaba.
      2. Nowy, INNY program, którego formuła poza kilkoma detalami (Stig, „producenci”) jest dokładnie taka sama jak Top Gear – jak dla mnie porównania są jak najbardziej na miejscu.
      3. Racja, Hammond mówił w studiu, że Jeremy był nieobecny i wtedy wkroczyli – punkt dla Ciebie :)

  • Michalinio

    Opinia słaba, bardzo słaba…. ja nie wiem jak można się czepiać takiego podejścia do programu jak to jest właśnie styl świętej trójcy z TG. Wydaję mi się, że oglądasz to na siłę… jak masz tyle ,,ale,, to po co oglądasz? Oglądałeś w ogóle TG? wymagasz zachowania autentyczności? Szukasz powagi? Szukasz celu w ich wyzwaniach? Masakra… Serio? Oglądałeś tego samego Top Geara co my wszyscy? Toż to Jeeza, Karzeł i Kapitan snuja, to ich program i cieszę się, że tak wygląda bo TG zawsze był programem rozrywkowym z odrobiną motoryzacji :). Tak jak już wcześniej ktoś Ci napisał >> musisz mieć smutne życie, współczuje.

    • Po przeczytaniu tego komentarza ja również Ci współczuję – musisz być bardzo nerwową osobą, skoro tyle negatywnych emocji wzbudzają w Tobie osoby, które mają inne poglądy niż Ty, w sumie w tak błahych sprawach jak program telewizyjny.

      • Michalinio

        Widocznie czytałeś moją opinie zdenerwowany :) negatywne emocje tak to prawda. Nerwy? Nie, wybacz. Czy duża ilość znaków zapytania to dla Ciebie atak, agresja? Ja mam inne zdanie na temat programu oraz mam swoje zdanie na temat twojej opinii, nerwów nie strzępie :). A jeśli chodzi o emocje to chyba u Ciebie ten zwykły program telewizyjny/rozrywkowy wzbudza największe emocje skoro musisz w taki sposób podzielić się swoimi odczuciami na ten temat.
        Pozdrawiam

        • Swoje zdanie możesz wyrażać bez kwitowania „musisz mieć smutne życie, współczuje”, wtedy minimalizujesz swoje szanse na bycie postrzeganym jako hejter.

  • dewille

    Najgorszy jest zdecydowanie E02. Poza tym zgadzam się z recenzją. Też jestem zawiedziony nową formułą trójcy CHM. Mimo, że generalnie przeważają głosy zachwytu, to, choćby na Reddit, jest ciekawy wątek (i w miarę kulturalny) równie zawiedzionych odbiorców. OK, jesteśmy dopiero po 3 odcinku, ale moim zdaniem, TGT nie będzie kontynuacja TG, i nawet do końca w założeniach nie miał być – a szkoda.
    Jak na razie, to nie jest program motoryzacyjny z elementami rozrywki i humoru tylko rozrywkowy z dodatkiem motoryzacji. I jeśli ktoś oczekiwał takiej formuły i jest zadowolony to OK. Osobiście wolałbym dostać trochę fajnych recenzji w mistrzowskim wydaniu, jak to było za starego TG. Dodatkowo aż w oczy kuje oskryptowanie czy wyreżyserowanie od A do Z. Wiadomo, że w TG było to samo, ale zdecydowanie mniej dawało się to odczuć. Mam problem z brakiem naturalności i swobody całego tria. Z żartami wcale nie jest dobrze. W E03 było faktycznie lepiej, chociaż segment z google-carem i Rumunem, był słaby, a wiadomo, że JC potrafi żartować z obcokrajowców i generalnie tych spraw w sposób mistrzowski. Więc nie wiem – mam takie odczucie, że panowie są lekko zmęczeni i nie faktem, że nam przytyli i posiwieli, ale jakby ustalili – „znudziły nam się recenzje motoryzacyjne i świrowanie w programie – porozbijajmy się po świecie fajnymi furkami – a oni to nagrają i zapłacą w chusteczkę kasy…) Być może formuła ze studiem od kraju do kraju sprawia, że mamy taki show, jak ich tour jeszcze za czasów TG (był i u Nas na Narodowym) – wszystko wyreżyserowane od A do Z, brak takiej naturalności którą prezentowali w hangarze. Zresztą któryś z rodzimych redaktorów, który miał szczęście uczestniczyć w tym evencie w Polsce, kiedy zobaczył na własne oczy, tą całą reżyserkę, napisał, że czar TopGear prysł.. a fanem był/jest wielkim. I właśnie takie przedstawienie jest nam teraz serwowane pod szyldem The Grand Tour.
    Osobiście trzymam kciuki, że może się coś zmieni, wszak dopiero były 3 odcinki, mają swój tor, co zapowiada testowanie aut, maja budżet jak skądkolwiek na księżyc, mają unikalny talent, więc może być jeszcze dobrze..

  • Qbosss

    Powiem Wam, że po 2 odcinkach jestem do tego stopnia zawiedziony, że nie mam ochoty na 3. Jestem przerażony bo jestem totalnym psychofanem Top Gear który wszystkie odcinki zna na pamięć, uwielbia prowadzących i ich styl. Top Gear nawet gdy był reżyserowany człowiek tego nie czuł. Tymczasem oglądając TGT mam wrażenie, że cały czas oglądam dzieło jakiegoś grubego amerykańca. Czuje się to, że to już nie dla angielskiej stacji tylko dla amerykańców robią. I tu jest problem. Tego się bałem.

  • Qbosss

    Oh teraz przeczytałem dopiero kometarz dewille. Odnieśliśmy jak widzę to samo wrażenie co do wyreżyserowania scen. To chyba o czymś świadczy

    • dewille

      oglądam właśnie na BBC maraton z archiwalnymi odcinkami TG i naprawdę –
      różnica jest spora, żeby nie napisać kolosalna. Właśnie sprawdzali, w
      ile rzeczy z logo MG, dadzą radę włożyć na Hammonda w 30 sekund :) I tak
      – to było i jest zabawne,mimo, że zaplanowane, lekko wyreżyserowane to
      ciężko to wyczuć. Chomik był tutaj ofiarą i był w tej roli zabawny, i
      nie musiał robić z siebie idioty, co niby pierwszy raz dorwał się do
      Muscle cara albo w ogóle to auta z większą mocą i nagle musi palić gumę i
      grać na nerwach reszcie, jak to nam zaserwowano w E03 TGT. Oglądam te stare odcinki i naprawdę widzę geniusz, którego teraz niestety brakuje. I zaczynam skłaniać się do stwierdzenia, że być może na fenomen Top Gear nie składał się tylko i wyłącznie talenty CHM a zbiorowa praca całego zespołu, z copy writerami, artami, montażystami, producentami włącznie…..którzy po latach pracy, nabrali mega doświadczenia i wszyscy wspólnie tworzyli ten TG który pamiętamy.
      Uważam też, że ten brak naturalności CHM, wrażenia odgrywania ról (jakby na siłę, bo zmienili Maya w jakiegoś pryka starego a Chomika w narwanego małolata…), sztuczności, pewnego rodzaju pośpiechu – jest wynikiem tego, że show jest na zasadzie Tour – jeżdżą od kraju do kraju, z każdym odcinkiem w pewien sposób, muszą się przywitać z nową publicznością, zaprezentować, rzucić jakieś żarty itp. W Top Gera tego nie było – z publiczności robili sobie na luzie żarty, wyrzucając kogoś z hangaru, czy tam Clarkson wytarł o innego rękę, a Chomik zabrał komuś zdjęcie auta i zjadł :) Były stałe segmenty, rozrywkowe jak i o autach – było spontanicznie, na luzie, wesoło, niepowtarzalnie. A najważniejsze to był program o motoryzacji, z recenzjami najwyższej klasy, których na razie w TGT brakuje i nie wiem czy w ogóle będą