Renault Talisman Grandtour Intens 1,6 TCe EDC. Nowe rozdanie w wersji kombi- TEST

Renault Talisman Grandtour Intens 1,6 TCe EDC. Nowe rozdanie w wersji kombi – TEST

Renault „kasując” model Laguna i wprowadzając na jego miejsce Talismana w 2015 roku dało mocny sygnał otoczeniu: rozpoczyna się zupełnie nowy rozdział jeśli chodzi o naszą obecność z segmencie D. Na pierwszych zdjęciach auto wyglądało świetnie i byłem bardzo ciekaw jak wypada w innych, poza wyglądem, obszarach. Ostatnio miałem okazję się o tym przekonać.

Do swojej dyspozycji dostałem bowiem Renault Talisman Grandtour, czyli odmianę kombi w drugiej najbogatszej wersji wyposażeniowej Intens. Przejdźmy zatem po kolei przez kolejne istotne kwestie związane z tym samochodem.

Renault Talisman kombi z 2016 roku

Wygląd

Wspominałem o tym już na wstępie, ale warto ten wątek rozwinąć. Wynika to z faktu, że Talisman prezentuje się po prostu rewelacyjnie, obojętnie z której strony się na niego nie spojrzy. Z przodu? Tu przede wszystkim w oczy rzucają się światła o charakterystycznym, dla nowych modeli Renault, wzorze LED’ów do jazdy dziennej o kształcie końcówki kija hokejowego. W nadaniu charakteru samochodowi wspierają je światła mijania i drogowe (wykonane również w technologii LED), a także harmonijnie łącząca się z nimi atrapa chłodnicy.

Z boku? Tutaj pola do popisu dla stylistów jest najmniej, więc zrobili to co trzeba – nadali nadwoziu odpowiednie proporcje, przez co Talisman z profilu nie sprawia wrażenia ciężkiego. Z tyłu z kolei znowu pierwsze skrzypce grają światła, w których paski diodowe ciągną się niemal na całej szerokości nadwozia. To wszystko połączone z białym, perłowym lakierem, 18-calowymi felgami i spłaszczonymi końcówkami układu wydechowego sprawiało, że ten samochód w mojej opinii to jeden z najładniejszych przedstawicieli swojego segmentu. No i jeden z najbardziej przyciągających uwagę, bo do większości modeli konkurencji zdążyliśmy się przyzwyczaić, a Talisman Grandtour jest wciąż świeżakiem na rynku, więc jadąc nim spojrzenia innych osób mamy jak w banku.

Renault Talisman Intens - wnętrze samochodu

Wnętrze i wyposażenie

Po zajęciu miejsca w środku to, co najbardziej rzuca się w oczy to jakość wykonania kabiny. Zdaję sobie sprawę, że mamy tu do czynienia z samochodem kosztującym grubo ponad 100 000 zł, ale wciąż Renault Talisman mnie w tym punkcie pozytywnie zaskoczył. Na przykład skórzanymi i drewnianymi wstawkami na desce rozdzielczej czy miękko wyściełanymi schowkami oraz kieszeniami w drzwiach. Plastik z którego wykonane zostały konsola centralna i tunel środkowy nie jest połyskujący, za co należy się duży plus i jest miły dla oka czy palca.

Dobrze oceniam też design kabiny, który jest klasyczny w ujęciu ogólnym i nowoczesny w detalach. Nowoczesność przejawia się głównie w ekranach, które kierowca ma do swojej dyspozycji. Przed oczami, na małej szybce mamy wyświetlacz przezierny, popularnie zwany HUD’em. Centralny zegar jest w pełni elektroniczny (szkoda, że wskazówki po bokach średnio się z nim komponują, bo są zbyt proste i tradycyjne), a systemem multimedialnym, klimatyzacją czy ustawieniami samochodu steruje się 8’7 calowym, pionowo umiejscowionym ekranem przypominającym tablet. W Renault Talisman wsparty jest on fizycznym pokrętłem niedaleko lewarka zmiany biegów. Super posunięcie, bo reakcja na dotyk ekranu nie pozostawia wiele do życzenia, ale w mojej opinii w samochodzie coś fizycznego – pokrętło, przycisk – zawsze będzie bardziej wygodne, niż ikonka na ekranie. Dziwię się, że Renault nie zastosowało tego w Megane, które z resztą testowałem jakiś czas temu.

Renault Talisman Grandtour - obsługa za pomocą pokrętła

Obecność ekranów i pokrętła sprawia, że środek nie jest przeładowany przyciskami, co pozytywnie wpływa na ergonomię. Jeśli chodzi o wygodę obsługi to mam dwie rzeczy, które muszę wytknąć (charakterystyczne dla Renault, więc robię to w pewien sposób dla podtrzymania tradycji z innych testów aut tej marki :) ). Tempomat powinien być sterowany w 100% z kierownicy – obecnie jego włącznik znajduje się koło podłokietnika, a reszta przycisków jest na kole kierowniczym. Tak samo obsługa multimediów i telefonu powinna zostać przeniesiona z joysticka pod kierownicą, na samą kierownicę. Są to jednak szczegóły, które nie mącą ogólnego wrażenia. Wnętrze Talismana to jest mocny punkt i zajmując w nim miejsce można poczuć się naprawdę luksusowo.

Na wrażenie luksusu wpływa też ilość bajerów poprawiających bezpieczeństwo i zwiększających wygodę podróży. Mamy tu pełną elektrykę foteli wraz z masażem, podgrzewaniem i wentylowaniem, wspominany już wyświetlacz Head-Up, podgrzewaną kierownicę, system bezkluczykowy, system ostrzegający przed kolizjami czy asystenta martwego pola. Są oczywiście też rzeczy, które muszą być w aucie tej klasy, czyli nawigacja, dwustrefowa klimatyzacja czy pełna elektryka. Wypas jest niezaprzeczalny. Do dyspozycji mamy również aktywny tempomat, na którym się jednak zawiodłem, bo działa on tylko od prędkości około 40 km/h. Auta konkurencji potrafią same hamować i przyspieszać od zera, więc w Renault Talisman ten system jest dwa kroki za nimi.

Renault Talisman Grandtour - obszerna tylna kanapa

Gdy przesiądziemy się z pierwszego do drugiego rzędu siedzeń, to ciężko będzie narzekać na niedobory miejsca. Przy 185 cm, gdy usiadłem „za sobą” na nogi miałem jeszcze kilka centymetrów wolnej przestrzeni, podobnie jak nad głową, więc potrzeba osób o wzroście od 190 cm, by mogły zacząć mówić, że jest im ciasno. Bagażnik liczy sobie 572 litry, a dwoma dźwigniami, w 3 sekundy, można zwiększyć jego pojemność do 1681 litrów. Na dodatek elektryczny dostęp do niego możliwy jest poprzez przesunięcie stopy pod zderzakiem. Fajny i przydatny bajer.

Układ napędowy

Tam na pewno jest silnik? Takie pytanie zadałem sobie gdy po raz pierwszy odpaliłem silnik w Talismanie Grandtour. Szybko odpowiedziałem sobie na nie twierdząco, ale fakt zostaje – na wolnych obrotach 1,6 TCe o mocy 150 KM jest właściwie niewyczuwalny. Przy wyższych do jego kultury pracy też ciężko się przyczepić.

Renault Talisman Grandtour - zegary

Wspomniana moc przekłada się na przyspieszenie do „setki” wynoszące 9,9 sekundy o prędkość maksymalną na poziomie 209 km/h. Nie są to osiągi zapewniające sportowe doznania. Samochód, gdy go mocniej przyciśniemy, zbiera się bardzo przyzwoicie i np. wyprzedzanie w trasie nie stanowi dla niego większego wyzwania, jednocześnie uważam, że 150 koni mechanicznych w nadwoziu o takich gabarytach jak w testowanym Renault jest minimalną wartością. W ofercie dostępne są jeszcze diesla 110 i 130 KM – tam mam obawy co do dynamiki.

Z silnikiem połączona jest automatyczna, 7-biegowa skrzynia EDC. Na polu przekładni Renault zrobiło ostatnio duży postęp, bo do pracy automatu w Talismanie trudno jest mieć jakieś zastrzeżenia. Podczas normalnej jazdy np. w mieście działa on niezauważalnie. Gdy go mocniej przyciśniemy w trybie sport czasami zdarzy się mu nie zmienić biegu w idealnym momencie. Jest to jednak na tyle rzadkie, że nie traktowałbym tego jako negatywnej cechy konstrukcji, a po prostu jako sporadyczne wypadki przy pracy. Talismana Grandtour w automacie mogę polecić z czystym sumieniem.

Renault Talisman z silnikiem TCe

Wyjazd w trasę z kombinacją TCe i EDC na pokładzie skutkuje spalaniem na poziomie 6-6,5 litra przy pozbawionej szaleństw, ale też stroniącej od ecodrivingu jeździe z prędkościami 90-110 km/h. Gdy Talismanem Grandtour wyjechałem na autostradę, to komputer wskazywał wynik w przedziale 7,5-8,5 litra benzyny. Z kolei w mieście było to 9-10 litrów przy gęstym ruchu. Dla mnie te wyniki są w porządku jak na gabaryty samochodu i obecność automatu. Żałuję tylko, że zbiornik paliwa nie jest trochę większy – 51 litrów jak na auto z segmentu D to nie jest powalający wynik. Kilka litrów więcej i kilkadziesiąt-kilkaset dodatkowych kilometrów zasięgu na pewno by nie zaszkodziły.

Wrażenia z jazdy

Tu zacznijmy od cech, które są istotne w mieście, czyli widoczności i zwrotności. Pod tym względem możemy mówić o „średniej krajowej”. Samochód jak na swoją bardzo atrakcyjną stylistykę zapewnia niezłą widoczność, jednocześnie czujniki parkowania i kamera cofania (oferująca swoją drogą wysoką jakość obrazu) to moim zdaniem pozycja obowiązkowa na liście wyposażenia. W przypadku Talismana Grandtour mamy do czynienia jednak z dużym autem, więc wsparcie przy manewrowaniu się przydaje.

Renault Talisman Grandtour - felgi o rozmiarze 18 cali

Pod względem zwinności też można wystawić mu ocenę dobrą. Nie bardzo dobrą, ponieważ testowany egzemplarz nie był wyposażony w system 4 Control, w którym wszystkie koła są skrętne i radził sobie, jak na swoje gabaryty, po prostu normalnie. 4 Control w pakiecie z 19 calowymi felgami, regulowaną sztywnością amortyzatorów i przyciemnianymi felgami kosztuje 7 500 zł.

Wyżej wspominałem o wymiarach tego samochodu, bo moim zdaniem jego naturalnym środowiskiem jest trasa. Wtedy np. duży rozstaw osi staje się zaletą, bo pozytywnie wpływa na komfort jazdy. Talisman generalnie jest autem bardzo komfortowym, a podczas zestrajania zawieszenia Francuzi przyjęli, że to właśnie wygoda będzie ich priorytetem. Efektem jest skuteczne, chociaż nie najcichsze wybieranie nierówności na drodze, a izolacja od ubytków w asfalcie potęgowana jest też miękkie, wygodne fotele.

Renault Talisman Grandtour, czyli wersja kombi

W zakrętach, po przełączeniu trybu jazdy na Sport (do wyboru mamy też Comfort, Eco, Neutral i Perso, czyli własne ustawienia), kierownica staje się bardziej czuła i pozwala sprawnie pokonywać kolejne łuki. Na żadne szaleństwa nie ma tu miejsca, ale to w końcu rodzinne kombi. Przede wszystkim ma prowadzić się pewnie i bezpiecznie – z tego zadania wywiązuje się bez zastrzeżeń.

Podsumowanie

Na test Renault Talisman Grandtour mocno czekałem i się nie zawiodłem. Testowany egzemplarz, czyli wersja Intens z dużą ilością dodatków, kosztował 143 200 zł i moim zdaniem auto jest warte tej kwoty. Nie zawodzi ono praktycznie na żadnym istotnym polu, a w wielu pozytywnie zaskakuje. Dodatkowo jeśli popatrzymy na ofertę konkurencji w segmencie D kombi, to aby kupić coś na takim wypasie po prostu trzeba swoje wydać. A kupując Renault będą to dobrze wydane pieniądze.

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik 1,6 ENERGY TCe 150 KM (5200 rpm), 220 Nm (1750 rpm)
Przeniesienie napędu 7 biegowa skrzynia automatyczna EDC, przednie koła
Spalanie (miasto, trasa, średnie) 7,6 l / 4,8 l / 5,8 l (test: 8,2 l)
Osiągi V-max 209 km/h, 0-100 km/h w 9,9 sekundy
Cena 97 900 zł (bazowa wersja Life)  / 116 900 zł (Intens bez dodatków) / 143 200 zł (egzemplarz testowy)