Suzuki Vitara 1,6 VVT XLED AllGrip 4WD - TEST

Suzuki Vitara 1,6 VVT XLED AllGrip 4WD – TEST

W przeszłości jeździłem dwoma modelami Suzuki i oba z nich wspominam bardzo dobrze – mówię tu o małym Swifcie i Splashu. Teraz przyszła pora na kontakt z trochę poważniejszym gabarytowo autem tej marki, czyli modelem Vitara w najbogatszej wersji wyposażeniowej. Sprawdźmy czy ten crossover robi równie dobre wrażenie, co jego mniejsi koledzy.

Do niektórych rzeczy człowiek musi dojrzeć – ja miałem tak w przypadku wyglądu nowego Suzuki Vitara. Gdy samochód pojawił się na rynku w 2015 roku mocno kręciłem nosem, a linię jego nadwozia postrzegałem w kategoriach kroku w tył względem Grand Vitary. Ale z biegiem czasu zacząłem przekonywać się do tej bryły, a po odbiorze egzemplarza testowego, gdy mogłem na spokojnie przyjrzeć mu się z bliska, jeszcze bardziej mi się design tego auta spodobał.

Suzuki Vitara 2016

Duża tu zasługa faktu, że testowa Vitara była samochodem w najbogatszej wersji wyposażeniowej XLED. Dzięki temu karoseria przyozdobiona została srebrnymi wstawkami (na grillu, zderzakach, drzwiach bocznych), felgi miały 17” i przyjemny dla oka wzór, a nadwozie dwa kolory. Zwłaszcza ten ostatni element w mojej opinii „robi robotę”, jeśli chodzi o wrażenia wizualne podczas kontaktu z testowanym crossoverem. Połączenie żywego, niebieskiego lakieru z czernią powyżej linii okien prezentuje się świetnie.

Podczas analizowania aparycji Suzuki rzuciła mi się w oczy też jedna rzecz – nie ma chyba na rynku drugiego producenta, którego gama modelowa byłaby tak mocno zróżnicowana pod względem stylistycznym. Wiele marek przesadza obecnie z unifikacją wyglądu swoich samochodów, a Suzuki idzie tutaj zupełnie inną drogą. Różnice są tak duże, że można zróżnicowanie to podciągnąć pod niespójność, ale w końcowym rozrachunku takiego rozwiązania nie postrzegam jako coś złego – na monotonię w salonach japońskiego producenta narzekać nie można :)

Nowe Suzuki Vitara - kokpit

Wrażenia z wnętrza

Jeśli miałbym użyć jednego określenia do opisu wnętrza, mój wybór padłby na „wzorowa ergonomia”. Suzuki Vitara to jeden z tych samochodów, których nie trzeba się uczyć, bo wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewamy. Przycisków nie ma przesadnie dużo, a gdy się pojawią, to są rozsądnie rozplanowane i dobrze opisane. Właściwie mogę przyczepić się tylko do jednego drobiazgu. Sterowanie głośnością przy pomocy przycisków dotykowych po lewej stronie wyświetlacza może wygląda nowocześnie, ale jest znacznie mniej wygodne, niż tradycyjne pokrętło.

Sam projekt kabiny jest klasyczny i prosty, ale aby nikt nie powiedział o nim też, że jest nudny, Suzuki postanowiło dodać kilka „uatrakcyjniaczy”. Ramki nawiewów, elementy na kierownicy i gałce zmiany biegów spójne są kolorystycznie z barwą nadwozia, a na samym środku konsoli centralnej umieszczony został też przyjemny dla oka zegar.

Suzuki Vitara - kierownica

Niestety już tyle dobrego nie można powiedzieć o jakości materiałów w kabinie. Właściwie wszystkie one są twarde, nie nadrabiają również wyglądem. Tzn. w niektórych samochodach, mimo twardości,  faktura tworzywa sprawia, że robi ono dobre wrażenie – wygląda na szlachetniejsze, niż jest w rzeczywistości. Tutaj niestety coś takiego nie występuje. Na plus mogę zaliczyć fakt, że pomimo 60 000 kilometrów na liczniku testowego egzemplarza, podczas jazdy z deski rozdzielczej nie dobiegały niepożądane dźwięki.

Przemieszczając się z fotela kierowcy na drugi rząd siedzeń uwagę zwraca przede wszystkim duży szyberdach, za którym konstruktorom Suzuki należy się najwyższa nota. Okno dachowe jest bardzo duże, a na dodatek otwierane. I to nie symbolicznie, bo po naciśnięciu przycisku „odjeżdża” większa jego część, tworząc naprawdę solidny otwór w dachu. Na dodatek roleta do jego składania też jest elektryczna. Jeśli miałbym wskazać jeden element w Suzuki Vitarze, po zobaczeniu którego na usta same cisną się słowa „ale bajer”, to właśnie byłby panoramiczny dach.

Suzuki Vitara - panoramiczny dach

Niestety dodatek ten pociąga za sobą zmniejszenie ilości miejsca nad głowami, którego osobom powyżej 180 cm wzrostu wyraźnie będzie brakować. Na szczęście ilość przestrzeni na nogi wypada znacznie pozytywniej i wyżsi pasażerowie zazwyczaj nie będą musieli podróżować z kolanami wbitymi w oparcia przednich siedzeń. A nawet jeśli tak, to miękkie wykończenie sprawi, że nie będzie to wielki problem. Bagażnik mieści 375 litrów, czyli możemy mówić o kufrze nie wyróżniającym się ani za bardzo na plus, ani na minus względem swoich bezpośrednich konkurentów.

Suzuki na drodze

To właśnie sposób, w jaki prowadził się Swift i Splash sprawił, że te auta tak miło wspominam. Czuły układ kierowniczy, pracujący z odczuwalnym oporem, precyzyjna skrzynia biegów. Tym mnie małe Suzuki „kupiły”. W Vitarze niestety jedna z powyżej przytoczonych cech uległa zmianie – na gorsze. Mam tu na myśli opór, który stawia koło kierownicze. Kierownica chodzi bardzo lekko, co jest OK przy małych prędkościach, ale przy większych już mniej.

Suzuki Vitara 2016 - felgi aluminiowe

Tym bardziej, że układ kierowniczy jest bardzo czuły. Suzuki Vitara wyróżnia się w tym aspekcie na tle wielu innych aut ze swojego segmentu, gdzie ruch kierownicą dopiero po pewnym czasie przekłada się na reakcje samochodu. Tutaj odpowiedź kół jest natychmiastowa i zdecydowana, przez co aż prosi się, by koło kierownicze stawiało większy opór. Chwalić, bez żadnych „ale” będę za to skrzynię biegów. Pracuje precyzyjnie, a wrzucanie kolejnych biegów to bezproblemowa i przyjemna czynność.

Sprawia to, że tym crossoverem jeździ się bardzo dobrze, zwłaszcza gdy przed nami znajduje się trochę szybkich zakrętów. Wtedy responsywny układ kierowniczy pokazuje, na co go stać. Zawieszenie, zestrojone dosyć sprężyście i nie przechylające się nadmiernie na boki, też zachęca do dynamicznej jazdy. Niestety do zabawy nie chce przyłączyć się silnik. Pod maską testowanego egzemplarza pracowała bowiem jednostka 1,6 VVT legitymująca się mocą 120 KM (przy 6000 rpm) i momentem obrotowym wynoszącym 156 Nm (przy 4400 rpm).

Suzuki Vitara - silnik 1,6 VVT

Brak turbiny i sprint do 100 km/s trwający 12 sekund mówią jasno – ta wersja Vitary nie jest stworzona dla miłośników dużej dynamiki i wbijających (chociaż w minimalnym stopniu) w fotel przyspieszeń. Jest to silnik przeznaczony głównie do miasta, gdzie poradzi sobie bez zarzutów i spali około 7-8 litrów. W trasie, podczas normalnej, spokojnej jazdy też da radę, chociaż wyprzedzania na masową skalę z 1,6 VVT pod maską nie polecam. Przy takich manewrach możliwości szybkiego zwiększenia prędkości będzie po prostu brakowało. Płynna jazda poza terenem zabudowanym, z prędkościami oscylującymi wokół 100 km/h zaowocuje bardzo przyjemnym spalaniem wynoszącym około 5-6 litrów benzyny. Na autostradzie pewnym problemem będzie brak szóstego biegu, a także niezbyt dobre wyciszenie kabiny, przez co przy 140 km/h w środku robi się głośno.

Mimo to muszę powiedzieć, że jazda samochodem z tym silnikiem była miłą odmianą od jednostek wyposażonych w turbiny. Płynne rozwijanie prędkości, najlepsza dynamika osiągana gdy silnik, pracując w zakresie 3500-5000 obrotów na minutę, doniośle manifestuje swoją obecność i gotowość do działania – ma to swój urok. Jednocześnie osobom myślącym o kupnie Suzuki Vitary zdecydowanie polecam zastanowić się nad nową, „uturbioną” konstrukcją, dostępną w tym modelu (z dopiskiem S), czyli 1,4 BoosterJet o mocy 140 KM. Ta jednostka powinna rozwiązać wszystkie problemy z dynamiką w tym modelu.

Suzuki Vitara AllGrip

Mówiąc o właściwościach jezdnych crossovera Suzuki warto też wspomnieć o napędzie na 4 koła AllGrip. Kierowca przełącznikiem może decydować jak komputer rozdzielać będzie moc na przednią i tylną oś, w zależności od warunków na drodze. Do wyboru są 4 opcje: MUD/SNOW, AUTO, SPORT i LOCK. Wysokie temperatury i czyste, bezchmurne niebo – tak wyglądała pogoda podczas mojego tygodnia spędzonego z Vitarą, więc nie miałem za bardzo jak sprawdzić jak sprawuje się ona w błocie albo na śniegu. Pojeździłem nią jednak trochę po podwarszawskich leśnych drogach, gdzie czasami dominował sypki piach. W trakcie tej przejażdżki Suzuki nie dało mi powodów do obaw, że mogę nie dojechać tam gdzie chcę – napęd działa naprawdę sprawnie. Nie jest to rasowa terenówka, stworzona do jazdy na bagnach, ale posiadając Vitarę kierowca może czuć się spokojny podczas zjazdu z utwardzonych szlaków lub gdy zetknie się z trudnymi warunkami atmosferycznymi jadąc po asfalcie.

Cennik i werdykt

Suzuki Vitara wyposażona tak, jak egzemplarz testowy do wydatek 96 190 zł. Za tę cenę otrzymujemy naprawdę fajnie wyposażony samochód. Poza wspominanymi wyżej elementami stylistycznymi nadwozia i panoramicznym dachem otrzymujemy też między innymi aktywny tempomat, nawigację, skórzano-welurową tapicerkę, LED’owe światła mijania, kamerę cofania z czujnikami parkowania i pełną elektrykę szyb i lusterek.

Suzuki Vitara - nowa generacja

Osobiście, gdybym miał około 100 000 zł i chciał wyjechać z salonu Suzuki, to skusiłbym się na Vitarę S z silnikiem 1,4 BoosterJet. Kosztuje zaledwie 3 000 zł więcej od wersji z testowanym motorem 1,6 VVT, a jak sądzę zapewnia zupełnie inną dynamikę podczas jazdy. Wtedy „do przełknięcia” w crossoverze Suzuki będzie wyłącznie przeciętna jakość materiałów w kabinie – reszta elementów tego samochodu wypada bowiem pozytywnie, a praca układu kierowniczego i skrzyni biegów wybija się zdecydowanie ponad przeciętną.

Swifta i Splasha wspominam bardzo dobrze – czuję, że z Vitarą również tak będzie.

Galeria zdjęć:

Dane techniczne:

Silnik 1.6 VVT 120 KM (6000 rpm), 156 Nm (4400 rpm)
Przeniesienie napędu 5 biegowa skrzynia manualna, wszystkie koła AllGrip
Spalanie (miasto, trasa, średnie) 6,5 / 5,1 l / 5,6 l (test: 6,4 l)
Osiągi V-max 180 km/h, 0-100 km/h w 12,0 sekund
Cena 61 900 zł (najtańsza wersja Comfort)  / 78 900 zł (najtańsza wersja XLED) / 96 190 zł (egzemplarz testowy)