Top Gear S23E03 - kolejność odcinków to czysty sabotaż ze strony twórców

Top Gear S23E03 – kolejność odcinków to czysty sabotaż ze strony twórców

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Zastanawiam się co myśleli sobie producenci Top Gear tak, a nie inaczej, dobierając materiały do pierwszych odcinków sezonu 23. Bo gdyby zamienili pierwszy z trzecim, to odbiór programu byłby zupełnie inny.

Prześledźmy sobie cały odcinek. Pierwsze sekundy to Chris Evans przybijający piątki z osobami na widowni, a więc powrót do najbardziej żenujących momentów odcinka pierwszego. Później jednak Matt LeBlanc powiedział kwestię, która sprawiła, że po raz pierwszy oglądając nowe Top Gear szczerze uśmiechnąłem się podczas segmentu w studiu.

Top Gear - Audi R8 2016

Po tym wszedł test Audi R8, który jeszcze przed swoją premierą stał się sławny, ponieważ to właśnie wtedy Evans źle się poczuł, co zostało wdzięcznie podchwycone przez setki portali na całym świecie. Test był całkiem przyjemny – nie było w nim większych szaleństw, ale merytorycznie nie był zły, pod względem montażu jak zawsze wybijał się ponad przeciętność.

Później miał miejsce najbardziej żenujący moment w historii mojego oglądania Top Gear, czyli Sabine Schmitz zapowiadająca Stiga po niemiecku, a na koniec śmiejąca się („trochę” sztucznie) ze swojego żartu. Szkoda, że nikt z publiczności do niej nie dołączył – Matt LeBlanc próbował ratować sytuację, ale była ona nie do uratowania.

Chris Harris - Ferrari F12 TDF

Chris Harris i Rory Reid przejmują show

Później jednak do akcji wkroczyła dwójka prowadzących Extra Gera i zrobiło się dobrze. Test Ferrari F12 TDF był rewelacyjny. Wstawki z legendarnym modelem 250, świetne ujęcia, naprawdę fajne i pełne pasji komentarze Chrisa Harrisa sprawiały, że materiał ten oglądało się z prawdziwą przyjemnością. Więcej takich rzeczy chcę widzieć w Top Gear.

Później pojawił się segment z gwiazdami w samochodzie rallycrossowym, który trwał wyjątkowo długo, bo niemal 20 minut. Mając w pamięci 2 pierwsze odcinki tego sezonu postanowiłem dla swojego bezpieczeństwa przewinąć ten fragment, więc nie powiem czy był tak dramatyczny jak dotychczas, czy trochę lepszy. Tutaj każdy musi sam go obejrzeć i wydać werdykt. Żeby nie było – robi to na własną odpowiedzialność :)

Top Gear - hothatch

Później znowu pojawił się gość z Extra Gear – Rory Reid porównał dostępne na rynku hothatche i znowu poziom się podniósł. Na sam koniec zaserwowany został przejazd Matta LeBlanc po Londynie samochodem, w którym za kierownicą znalazł się Ken Block. Wiadomo czym to się skończyło – masą poślizgów i bardzo szybką jazdą. W całym materiale nie było za wiele treści, a po prostu czysta akcja okraszona tradycyjnie świetnymi ujęciami i montażem. Ciekawe było niemal zupełne zrezygnowanie z muzyki na rzecz dźwięków silnika.

Czemu to był 3 odcinek?

Wiadomym było, że pierwszy odcinek 23 sezonu Top Gear przyciągnie ogromną widownię, która będzie chciała zobaczyć jak wygląda program bez Clarksona. Gdyby wtedy zobaczyła to, co zaproponowali nam twórcy w S23E03 sądzę, że odbiór byłby zupełnie inny, bo tym razem dostaliśmy – pod względem materiałów i testów – naprawdę dobrze, a momentami świetnie oglądający się program motoryzacyjny.

Top Gear - Ken Block

Ale niestety tak jak pisałem na wstępie, pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Widownia zobaczyła cienki premierowy odcinek i uznała, że nie ma co rezerwować kolejnych niedzielnych wieczorów na Top Gear. Dlatego nie rozumiem takiego zagospodarowania pierwszych trzech odcinków. Może Stig, z tęsknoty za Clarksonem, Hammondem i Mayem postanowił sabotować nowe Top Gear? Innej racjonalnej możliwości nie widzę ;)