Volkswagen Passat GTE - hybryda plug-in wchodzi na rynek. Kogo skusi do zakupu?

Volkswagen Passat GTE – hybryda plug-in wchodzi na rynek. Kogo skusi do zakupu?

Jeśli pomyślimy stereotypowo o Volkswagenie Passacie, to jaki silnik najbardziej kojarzy się z tym samochodem? Mnie do głowy przychodzą trzy litery: TDI. Ale czasy się zmieniają, a pod maską Passata znaleźć się mogą zupełnie inne technologie, niż diesel z pompowtryskiwaczami. Dowodem na to jest debiutująca odmiana GTE.

Niektóre hybrydy dostępne na rynku, np. Toyota Auris, cechują się tym, że jednostka spalinowa, która połączona jest z silnikiem elektrycznym nie jest przesadnie nowoczesną konstrukcją, wyposażoną w turbinę itp. Volkswagen do sprawy w Passacie GTE podszedł zupełnie inaczej i pod maską umieścił nowoczesne 1,4 TSI, generujące 156 KM, co jest solidną bazą. Silnik elektryczny, który składa się na napęd hybrydowy ma 115 KM, a obie jednostki połączone razem legitymują się mocą 218 KM. Całkiem nieźle.

Volkswagen Passat - hybryda plug-in

Jako, że VW Passat GTE to hybryda typu plug-in, baterie nie muszą ładować się tylko podczas jazdy, ale również gdy samochód stoi w garażu w zasięgu gniazdka 230 V. Ten sposób uzupełniania energii wystarcza na przejazd około 50 kilometrów na samym „prądzie”, a czas ładowania wynosi 4 godziny i 15 minut (jeśli ktoś dysponuje siecią o napięciu 360 V skraca się on do 2 godzin i 30 minut). Volkswagen zapewnia, że hybrydowy Passat zatankowany i naładowany do pełna ma zasięg 1100 kilometrów.

Fakt, że pod maską znajduje się też napęd inny niż spalinowy będzie dyskretnie komunikowany innym poprzez ekskluzywny dla tej odmiany wzór świateł LED do jazdy dziennej oraz niebieską listwę na grillu – zatem tylko najwprawniejsze oczy dostrzegą, że w okolicy znajduje się hybrydowy Passat, a nie po prostu dopasiona wersja ze zwykłym silnikiem pod maską.

Volkswagen Passat GTE - wnętrze

Passat GTE – cena

Hybrydy mają wiele zalet. Wszystko to, co napisałem składa się na obraz naprawdę fajnego samochodu. Bardzo szybkiego, dysponującego odpowiednim zapasem mocy w każdej sytuacji, a zarazem oszczędnego, bo jeśli ktoś jeździ do pracy 15 kilometrów to może codziennie podłączyć sobie Volkswagena do prądu, naładować go i praktycznie zapomnieć o tym, że istnieją stacje benzynowe. Przy czym jeśli będzie musiał pojechać gdzieś dalej, to nie będzie musiał kalkulować „muszę wyłączyć klimatyzację, bo rozładuje mi się akumulator i rozkraczę się 8 kilometrów od celu”.

Niestety samochody hybrydowe cechują się też tym, że są „dosyć” drogie i nie inaczej jest w przypadku Passata GTE. Hybryda znajduje się na samej końcu listy jednostek napędowych uszeregowanych na zasadzie „od najtańszej do najdroższej”. Sedan kosztuje 173 490 zł, a kombi 176 490 zł.

Volkswagen Passat GTE Variant

I tutaj rodzi się dylemat – w podobnych, przy czym odrobinę mniejszych pieniądzach możemy mieć albo potężny silnik 2,0 TSI o mocy 280 KM, albo oszczędniejszego diesla o też solidnym ciągu do przodu (240 koni mechanicznych). A silniki o mocy oscylującej wokół 200 KM za kilkadziesiąt tysięcy mniej. Sądzę zatem, że podobnie jak Golf, Volkswagen Passat GTE będzie bardzo rzadkim widokiem na naszych drogach, samochodem zarezerwowanym dla największych zapaleńców napędów alternatywnych w motoryzacji.