Autonomiczny Citroen jedzie bez kierowcy, zupełnie incognito. Tak będzie coraz częściej

Autonomiczny Citroen jedzie bez kierowcy, zupełnie incognito. Tak będzie coraz częściej

Zastanawiając się nad autonomicznymi samochodami nasze myśli mogą kierować się ku Ameryce Północnej. Wszak to tam po ulicach Kalifornii jeżdżą zautomatyowane SUVy marki Lexus stworzone przez Google, a także jest to ojczyzna Tesli z jej funkcją autopilota. Jak się okazuje na drogach Europy tego typu pojazdy również możemy spotkać. Nawet o tym nie wiedząc.

Ostatnio moją uwagę przykuł komunikat koncernu PSA w którym francuzi chwalili się, że ich autonomiczne samochody (2 x Citroen C4 Picasso) pokonały trasę z Paryża do Amsterdamu samodzielnie, bez ingerencji kierowcy. Ludzie za kierownicą oczywiście byli obecni, ale w żaden sposób nie wpływali na to, jak samochód jechał.

Co warte odnotowania podróż odbywała się na tzw. poziomie 3, czyli „eyes off”. Jego założeniem jest zupełne wyłączenie człowieka z nadzoru nad autem – my możemy sobie spać, a chociażby C4 Picasso, dowiezie nas tam, gdzie chcemy. Jest to najwyższy poziom autonomiczności, o jeden stopień nad „hands off”, gdzie możemy zdjąć ręce z kierownicy, ale ciągle musimy zachować czujność.

Citroen bez kierowcy

W mojej opinii jedynie 3 poziom ma sens, bo na 2 i tak musimy przez cały czas nadzorować poczynania samochodu, a to może być bardziej męczące, niż „oldschoolowe” wzięcie kierownicy w dłoń i przejęcie dowodzenia.

Citroen jak każdy inny

To, co najbardziej zwróciło moją uwagę w informacji o samochodzie bez kierowcy od PSA był jego wygląd. Pojawiły się oczywiście odpowiednie okleiny, by promować francuską technologię, ale gdyby je zdjąć to autonomiczny samochód niczym nie odróżniałby się od zwykłego C4 Picasso, którym teraz każdy dysponujący minimum 71 990 zł może wyjechać z salonu.

Citroen C4 Picasso - autopilot

Samochody Google łatwo można rozpoznać, bo mają osobliwie wyglądający zestaw czujników. Gdy jedzie Tesla to każdy, kto trochę ogarnia marki samochodów wie, że coś się święci i może być odpalony w niej autopilot. A tutaj mamy zwykłego, rodzinnego Citroena, który może jechać właśnie w kilkusetkilometrową trasę zupełnie sam.

Ciekaw jestem jak często na polskich drogach spotykamy tego typu testowe pojazdy nawet o tym nie wiedząc. Bo rozwój tej technologii na pewno będzie postępował.