Tanie, ogólnodostępne tory samochodowe w Polsce, a właściwie ich brak. Kilka słów o dużej potrzebie społecznej, która wciąż nie jest odpowiednio zaspokajana

Tanie, ogólnodostępne tory samochodowe w Polsce, a właściwie ich brak. Kilka słów o dużej potrzebie społecznej, która wciąż nie jest odpowiednio zaspokajana

Mirek postanowił kupić nowy samochód. Tym razem uznał, że żyje się tylko raz i jego wybór padł na BMW w bardzo dobrym stanie, z silnikiem o mocy 220 KM. Jest zatem czym jeździć, jednak jako, że jest to pierwsze tak mocne auto Mirka, a on jest rozsądnym kierowcą, to chciałby on nauczyć się jazdy nim w bezpiecznych warunkach. Oraz zwyczajnie móc wyszaleć się mając do dyspozycji ponad 200 koni. I w tym momencie zaczyna się problem, o którym chciałbym teraz opowiedzieć.

Takich Mirków w całej Polsce jest naprawdę bardzo dużo. Osób, które nie mają dojść, dzięki którym mogą załatwić sobie swobodny wjazd na któryś z prywatnych placów, czy kompleksów szkół nauki jazdy wyposażonych w tory. Albo nie mają zamiaru płacić paru tysięcy złotych za kursy „szybkiej jazdy”, gdzie można nauczyć się prawidłowych nawyków podczas jazdy samochodów.

Tacy użytkownicy samochodów powinni mieć jedno miejsce, gdzie mogliby wyszaleć się za kółkiem. Powinni mieć zagwarantowane bezpieczne, legalne tory wyścigowe oraz regularnie organizowane imprezy typu track day. Bo w chwili obecnej co prawda mają też jedno miejsce, gdzie mogą się wyszaleć…

Nocna jazda po Warszawie

…ale są to ulice

Niestety w Polsce z ogólnodostępnymi torami wyścigowymi dla amatorów jest ogromny problem. Stare są zamykane (patrz tor Lublin), a nowe jakoś specjalnie nie chcą powstawać. Jest np. Tor Poznań organizujący regularnie track day, jednak patrząc z perspektywy mnie, czyli mieszkańca Warszawy, dystans do Poznania jest zbyt duży, aby traktować go na zasadzie „nudzi mi się, pojadę sobie na tor”. Taka wyprawa wiązałaby się z kosztami oraz zajęłaby cały dzień. To dla mnie, oraz mieszkańców miejscowości położonych dalej niż godzinę drogi od Poznania nie jest żadna opcja.

Tak jak wspominałem kierowcom zostają ulice, oraz parkingi np. centrów handlowych, gdzie regularnie odbywają się spoty różnych grup fanów motoryzacji. W obu przypadkach muszą oni liczyć się z nieprzyjemnościami ze strony policji. Całkiem słusznie swoją drogą, bo drogi publiczne to nie jest miejsce do jazdy na krawędzi, jednak…jaki mają wybór? Kiedyś, przy okazji rutynowej kontroli policyjnej zapytałem się funkcjonariusza jakie miejsce poleca, jeśli ktoś chce pojeździć trochę szybciej, a nie chce łamać prawa. Rozłożył ręce mówiąc, że w Warszawie nie ma takiego.

Ford Fiesta ST - samochód idealny na tor

Potrzeba torów

Bardzo żałuję, że władze nie zainteresują się rozwiązaniem tego problemu. Mówię o osobach rządzących, ponieważ ich wsparcie mogłoby zachęcić prywatnych przedsiębiorców do inwestycji w infrastrukturę takiego obiektu, która na pewno kosztowałaby nie mało.

Liczę, że w przyszłości sytuacja się zmieni, chociaż na chwilę obecną nie ma ku temu zbyt wielu przesłanek. Być może jednak kiedyś, wzorem państw zachodnich, doczekamy się miejsc, gdzie za rozsądne pieniądze będzie można dać upust swojej rządy prędkości i nauczyć się zachowania samochodu przy wyższych prędkościach. Inwestycja w takie tory naprawdę szybko by się zwróciła społecznie. Wiele osób po takim intensywnym dniu na torze wyścigowym odpuściłoby sobie szaleńczą jazdę po drogach publicznych. A to właśnie chodzi…