Rally Championship 2000 - najlepsza gra rajdowa wszechczasów (z 3 powodów), która najpewniej nigdy nie doczeka się godnego następcy

Rally Championship 2000 – najlepsza gra rajdowa wszechczasów (z 3 powodów), która najpewniej nigdy nie doczeka się godnego następcy

Weźcie odpowiedni zapas chusteczek higienicznych, bo będzie nostalgicznie. Dzisiejszy wpis bowiem poświęcam Rally Championship 2000 – grze rajdowej, wydanej na przełomie XX i XXI wieku. W mojej ocenie wciąż najlepszym tytule traktującym o tej dyscyplinie motorsportu. Mam 3 powody na potwierdzenie moich słów.

Pamiętam, że z Rally Championship po raz pierwszy miałem styczność niedługo po premierze, kiedy jako 10-letni maluch, zafascynowany rajdami samochodowymi, otrzymałem ją pod choinką. I już nic nie było później takie samo ;) A na poważnie – Rally Championship 2000 ukształtowało moje postrzeganie tego, jak powinna wyglądać idealna gra rajdowa. Zawsze stawiałem je za wzór, a kolejne tytuły, jeden po drugim, kolejno „wymiękały”. Szczególnie istotne w moich porównaniach były 3 cechy RC 2000, które chciałbym Wam teraz przybliżyć.

Charakterystyczna, czerwona okładka Rally Championship 2000

1. Długie i prawdziwe trasy OS’ów

To jest coś, co najbardziej zapadło mi w pamięć. Zazwyczaj gry rajdowe posiadają odcinki specjalne tak „skrojone”, aby starczyły na maksimum 5 minut jazdy, a ich długość by nie przekraczała 10 kilometrów. Jestem w stanie zrozumieć takie podejście twórców, bo masowy odbiorca przy dłuższej jeździe mógłby zacząć odczuwać znużenie.

Masowy odbiorca tak, miłośnik rajdów nie! W Rally Championship odcinki specjalne nie były dziełem wyobraźni twórców. Ludzie ze studia Magnetic Fields – deweloperów gry – podeszli do sprawy na poważnie i wiernie oddali trasy Rajdowych Mistrzostw Wielkiej Brytanii Mobil 1. Legendy głoszą, że jeździli oni z kamerami po wszystkich trasach i cykali zdjęcia każdemu metrowi trasy. Nie wiem ile jest w tym prawdy, jednak efekt końcowy był kosmiczny.

Rally Championship - Volkswagen Golf na trasie odcinka specjalnego

OS’y były naprawdę długie, a rekordowy etap liczył sobie 42 kilometry. Przekładało się to na kilkanaście-kilkadziesiąt minut ciągłej jazdy. W pełnej koncentracji, bo przecież wtedy o cofaniu czasu w przypadku wypadku nikt nie myślał. Dodatkowo trasy były naprawdę zróżnicowane, tak jak same mistrzostwa BRC (British Rally Championship). Były odcinki nocne, leśne po szutrze, szybkie asfaltowe partie. Zdarzał się też śnieg, błoto, lód. Naprawdę nie dało się w tej grze nudzić.

2. Oddanie realiów

Punkt ten koresponduje trochę z tym, co napisałem powyżej. W Rally Championship 2000, jak w żadnej innej grze, twórcy oddali prawdziwego ducha rajdów samochodowych. Przed każdym odcinkiem specjalnym widzieliśmy jego trasę na mapie oraz opis czytany przez lektora przedstawiający charakterystykę oraz historię danego OS’u. Jedyny komentarz – :o :o :o

Subaru Impreza również znalazła się w Rally Championship

Trasy, tak jak wspominałem, były wiernie oddane i długie. Wąskie, czasami kręte, czasami szybkie – tak jak w prawdziwych rajdach. Nie było sytuacji znanych z obecnych gier rajdowych, gdzie jedziemy po szerokich autostradach przez las, pełnych zakrętów, żeby nie było nudno. Każdy błąd mógł skończyć się fatalnie, zwłaszcza, gdy od strefy serwisowej dzieliło nas kilkadziesiąt kilometrów.

Strefy serwisowe i wybory z nimi związane zasługują na osobny akapit. Ponieważ uszkodzenia mechaniczne naprawdę mocno wpływały na zachowanie się rajdówki, decyzje tam podejmowane były kluczowe dla naszego dojechania do mety, bądź nie. Naprawić silnik, czy może zawieszenie? Nieraz miałem taki dylemat, gdy na trasie trochę narozrabiałem i uszkodziłem samochód. Każda decyzja wiązała się z określonymi konsekwencjami. Naprawiając zawieszenie samochód lepiej się prowadził, ale przegrzewający się silnik mógł, ale nie musiał, go unieruchomić. Podobnie było z oponami – czy wziąć z kolcami, gdy na pierwszym odcinku śniegu nie ma, ale na drugim jest, czy też może wziąć ogumienie na szuter, przejechać szybko pierwszy OS, a później walczyć z przyczepnością na drugim? O tym, że gdy uszkodziliśmy elektrykę światła mogły nam praktycznie zgasnąć podczas nocnego odcinka specjalnego nawet nie wspominam…

Nocny odcinek specjalny w Rally Championship 2000

3. Klimat i grywalność

W tę grę można było grać tygodniami, czy miesiącami. Sądzę, że w dużym stopniu uwarunkowane było to tym, że bawiłem się przy niej mając 10 lat i tony wolnego czasu. Jednak sądzę, że gdyby teraz zrobiono reedycję w HD, to znowu bym wyciągnął kierownicę i wsiąkł. Bo ta gra miała klimat prawdziwych rajdów, który przyciągał jak magnes. Widać było, że zrobiły ją osoby, które kochały ten sport i cieszyły się wsadzając do swojej gry maksymalnie dużą ilość smaczków i detali, które ucieszą inne osoby z rajdami w sercu.

Ponadto w Rally Championship zwyczajnie fajnie się jeździło. Model jazdy miał pewne mankamenty, jednak samochody zachowywały się w miarę realistycznie, tak jak powinny. Nie było za zręcznościowo, trzeba było się solidnie napocić, aby osiągnąć dobry rezultat. Nie było też za symulacyjnie, przez co gra nie odstraszała już na starcie. Idealny złoty środek.

Richard Burns Rally to najbardziej symulacyjna gra rajdowa

Następca?

Jeśli miałbym wskazać spadkobiercę Rally Championship 2000, to swój palec skierowałbym na pudełko z Richard Burns Rally. To również jest gra, która powstała dla fanów rajdów. Prawdziwy symulator, gdzie dojechanie do mety to prawdziwa sztuka. Też produkt swojego rodzaju niszowy. Nie uważam jednak, aby RBR było lepsze od Rally Championship. Nie było tam bowiem tej całej otoczki cechującej Rally Championship. Richard Burns Rally, przez rewelacyjny model jazdy, było doskonałą bazą dla późniejszych modyfikacji tworzonych przez społeczności, która do dzisiaj ściga się w rajdach po sieci. Jednak zawartością oferowaną graczowi zaraz po wyjęciu z pudełka nie mogło się równać z RC 2000.

Pisałem, że nie wiem czy kiedyś Rally Championship doczeka się godnego następcy. Czemu? Ponieważ dzisiaj rynek gier wygląda inaczej. Samochodówki przestały być gorącym gatunkiem gier, a gry rajdowe w szczególności. Producenci, aby przyciągnąć graczy skupiają się na wyścigach X-Games, czy BAJA, podczas gdy klasyczne zmagania na odcinkach specjalnych są wyłącznie dodatkiem.

Rally Championship miało naprawdę imponujące odcinki specjalne

Obecnie tworzenie gier jest tak drogie, że muszą sprzedać się w ilości kilku milionów egzemplarzy, aby nie okazały się finansową klapą. Gra stricte rajdowa nie zapewniłaby takiej sprzedaży i zwrotu z inwestycji. Ponadto sami odbiorcy gier zmienili się. Wystarczy spojrzeć na to, co króluje obecnie w branży – albo szybkie i liniowe strzelaniny, albo proste gierki na urządzenia mobilne. Komu, poza garstką zapaleńców chciałoby się 25 minut jechać w skupieniu odcinek specjalny?

Dlatego wątpię, aby ktoś postanowił stworzyć duchowego spadkobiercę Rally Championship 2000, grę rajdową przesiąkniętą tym sportem do szpiku kości. Wielka szkoda, bo zmusić RC 2000 do chodzenia na nowszych komputerach czasami nie jest łatwo, a tego typu gry – nawet jeśli wąskiej grupie graczy – bardzo na rynku brakuje…