Nowa Toyota Aygo – bardzo jestem ciekaw co z tego wyjdzie, a premiera już niedługo

Toyota od zawsze znana była z niezawodności. To marketingowcom tej firmy naprawdę się udało – wbili oni w świadomość klientów informację, że jak samochód ma się nie psuć, to powinni pójść do salonu z logo Toyoty na wycieraczce. Niestety były to przy tym samochody dosyć nudne, mdłe stylistycznie. Teraz się to zmienia i ciekaw jestem co Japończycy wymyślili tworząc nowe Aygo.

Nie oszukujmy się – premiera nowej Toyoty Aygo to nie będzie najbardziej elektryzujący element nadchodzących targów motoryzacyjnych w Genewie. Większość dziennikarz będzie stać tam z obowiązku, nerwowo przeskakują z nogi na nogę, aby za chwilę pognać ku nowym modelom Ferrari, czy Lamborghini.

Ale moim zdaniem temu samochodowi też należy się uwaga. Odchodząca powoli na emeryturę generacja Aygo to bardzo wdzięczny samochód. Miałem okazję przejechać się nim kawałek i naprawdę na małego towarzysza miejskich podróży sprawdza się idealnie. Zwinny, nawet żwawy – to jeden z przedstawicieli grupy samochodów które nie muszą kosztować 200 tysięcy złotych, aby fajnie się nimi jeździło.

Niestety czar pryskał, gdy wysiadało się z niego i patrzyło na karoserię. Dłuższe wpatrywanie się w niego nie wymagało wykupienia później 6 wizyt u psychoanalityka (tak jak było chociażby w przypadku SsangYonga Rodius – foto 18+), ale była to typowa Toyota – ginąca w tłumie, nawet pomimo pomarańczowego lakieru, jakim ją chętnie malowano.

Od jakiegoś czasu jednak Toyoty wyglądają naprawdę dobrze. Nowy Auris? Bardzo ładny. Corolla? W ładnej wersji, na odpowiedniej feldze to czołówka designerska w swojej klasie. Na razie Toyota pokazała tylko mały teaser – a jak na to tego typu zwiastunach bywa, zbyt wiele nie widać. 4 marca o 8:30 będzie widać więcej, bo wtedy szefostwo Toyoty zaprezentuje nową generację Aygo. Wtedy zobaczymy, jak (czy?) Japończycy zaszaleli tworząc swojego nowego malucha. A na razie możemy popatrzeć na bardzo przyjemnie zrobiony teaser, Aygo, również w formie wideo: